[WYWIAD] Mikołaj Nawacki, Calypso Fitness: mamy porozumienia z 90 proc. wynajmujących

Dla nas istotna jest perspektywa najbliższych 12 miesięcy. Jeżeli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to szacujemy, że w tym  czasie będziemy mogli odbudować biznes do poziomu sprzed pandemii – w wywiadzie dla SCF News/Retailnet.pl mówi Mikołaj Nawacki, Prezes Zarządu Calypso Fitness.

6 czerwca ruszają kluby fitness. Czeka Pan na ten dzień z optymizmem czy niepokojem?

Nam nigdy optymizmu nie brakowało, ale stoimy przed kilkoma wyzwaniami.

Pierwsze związane jest z tym, że kluby stanęły na trzy miesiące. W tym czasie mieliśmy zero przychodów. Drugie wyzwanie polega na tym, że nasi klienci także zatrzymali się w tym czasie. Będziemy musieli zmotywować klientów do tego by podjęli wysiłek powrotu do formy.

Uruchomiliśmy nasz kanał on-line z zajęciami dla klientów, ale udostępniliśmy je za darmo. Akcja ta miała prospołeczny charakter i spotkała się z bardzo dużym odzewem. Mieliśmy ponad 4 miliony treningów podczas trzech miesięcy. To jest wynik który nas zaszokował.

I trzecia sprawa: cały biznes będziemy musieli odbudowywać w okresie najmniej sprzyjającym, czyli w wakacje i z obostrzeniami sanitarnymi prawdopodobnie przez kilka kolejnych kwartałów.

Kluczowe znaczenie będzie miało tempo powrotu Waszych klientów.  Jaka w czasie lockdown była skala wypowiedzeń karnetów?

Sieci fitness przyjęły różną strategię. Niektóre, mimo lockdown, obciążały klientów płatnościami. Myśmy nie pobierali opłat, ale skala odstąpień od umowy i tak jest duża. Szacujemy, że może  to być ponad 50 proc. w stosunku do 14 marca tego roku.

Czyli na starcie macie połowę przychodów i w perspektywie dalszy ich spadek, który może być spowodowany obawami klientów jeżeli chodzi o bezpieczeństwo treningów.

Oczywiście. Myślę, że w te wakacje to będzie spadek o kolejne 25 proc.

Jak w tych warunkach wyglądają Wasze umowy najmu?

Po pierwszym szoku i towarzyszącej mu niechęci do negocjacji, dzisiaj jesteśmy już porozumieni z około 90 proc. wynajmujących. Zdecydowana większość z nich dobrze rozumie biznes fitness i wie, że działa on zupełnie inaczej niż handel czy usługi jednorazowe. To jest zupełnie innym rodzaj biznesu, w którym klientów, oferując usługi w trybie abonamentowym musimy najpierw zdobyć a później ich utrzymać. Zarówno jedno jak i drugie wymaga gigantycznych nakładów finansowych i ciężkiej, codziennej pracy.

W którym kierunku poszły zmiany w umowach najmu? To są rabaty czy czynsz od obrotu?

W obu kierunkach. Wielu wynajmujących akceptuje rozwiązania czynszu obrotowego. To wydaje się być najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla obu stron. Mamy też zmiany umów polegające na redukcji czynszu. Dla nas istotna jest perspektywa najbliższych 12 miesięcy i jeżeli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to szacujemy, że  w tym czasie czasie będziemy mogli odbudować biznes do poziomu sprzed pandemii.

 A gdyby pojawiła się druga fala?

To wtedy szacujemy  to 18 miesięcy. Ale przy założeniu, że nie będzie takiego lockdown jak obecnie. Niektórzy wynajmujący nie mogą podejmować zobowiązań dłuższych niż 6-12 miesięcy, ale z większością z nich ustaliliśmy, że w przypadku drugiej fali lub innych niekorzystnych zdarzeń, wracamy do negocjacji. Oni rozumieją, że galerie handlowe bardzo potrzebują klubów fitness, bo generujemy ruch, który przekłada się na obroty innych najemców. Z naszych badań wynika, że ponad 80 proc. klientów klubów fitness w centrach handlowych robi zakupy w tym centrum, w którym ćwiczy.

Z 9 na 10 wynajmujących macie już wynegocjowane nowe warunki najmu. Co z pozostałymi?  Czy  tam gdzie nie będzie porozumienia możecie zdecydować się na wyjście?

Oczywiście. Tam gdzie wynajmujący ma agresywne podejście do najemcy i nie chce słuchać naszych argumentów, to dalsza obecność w takim miejscu nie ma sensu. Na szczęście to są pojedyncze przypadki.

 Co Pan ma na myśli mówiąc o agresywnym podejściu?

Mieliśmy przypadki, gdy w okresie lockdown wynajmujący naliczał nam czynsze . Pamiętajmy, że dla branży fitness okres lockdown wciąż trwa.

Przecież to jest niezgodne z Tarczą Antykryzysową.

Takie też jest nasze i naszych prawników stanowisko. Nie będę dyskutował z wynajmującymi, którzy mają na ten temat zupełnie inny pogląd. Od tego, by rozstrzygać kto ma rację, są sądy.

 Czy są takie lokalizacje, o których Pan wie już dzisiaj , że tam was nie będzie?

Nie. Wciąż otwarte zostawiamy drzwi do rozmów. Wciąż staramy się znaleźć rozwiązania, które połączą nasze interesy. Pamiętajmy, że mówimy o umowach długoterminowych, trwających w niektórych lokalizacjach co najmniej 10 lat. Szarpanie się o krótki okres jest przerażające. Wciąż mam nadzieję że wszędzie uda nam się porozumieć ale też chcemy odpowiedzialnie podchodzić do biznesu. Jeśli relacje z Wynajmującym nie rokują na przyszłość, trudno o inne rozwiązanie

Czy 6 czerwca otworzycie wszystkie kluby?

Taki mamy plan . Dostajemy tysiące maili od klientów, czy na pewno zdążymy. Pracujemy 24 godziny na dobę żeby zdążyć. Otwarcie klubów w nowym reżimie sanitarnym jest nie tylko dużym wyzwaniem organizacyjnym, ale także finansowym. Dezynfekcja sal i urządzeń oraz dodatkowy personel generować będzie dodatkowe koszty na poziomie od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych w każdym klubie, pamiętając jednocześnie, że obostrzenia sanitarne znacząco ograniczają dotychczasowe poziomy przepustowości klubów

Czyli przychody mniejsze a koszty większe. Jak to sfinansujecie?

Mamy świadomość, że to będzie najtrudniejszy okres w historii naszej firmy. Dlatego tak duże znaczenie przykładamy do opieki nad klientami. Musimy zrobić wszystko by zostali z nami. I dlatego też otwarcie  rozmawiamy z wynajmującymi, którym pokazujemy, że tylko wspólne działanie może przełożyć się na wspólny sukces.

Przez ostatnie lata branża fitness była w dobrym trendzie wzrostowym. Jak Pan widzi szanse powrotu do tej sytuacji?

Od kilku lat ten trend wzrostowy był hamowany. A jeśli nawet był, to zyskiwały na tym firmy będące pośrednikami sprzedaży kart sportowych. Dzisiaj kluby fitness już wiedzą,.że warunki tej współpracy będą musiały ulec zmianie. Nie wrócimy do zasad, które były przed pandemią, Również  czasie kryzysu zostaliśmy sami. Partnerzy, których klienci korzystają z naszej infrastruktury, nie pomogli nam w tym trudnym okresie. Ten model nie sprawdził się.

Pomijając obecną sytuację i tak należało odejść od nierównych marży, gdzie kluby otrzymują tylko 40 procent. przychodu, a pośrednicy biorą resztę. Te proporcje muszą być zmienione. Jeśli biznes kartowy nadal ma się rozwijać, to model naszej współpracy musi ulec korekcie I takie jest również stanowisko Polskiej Federacji Fitness. Proponujemy szczere rozmowy z o równoważnym biznesie. Sytuacja bardzo analogiczna do negocjacji z wynajmującymi, gdzie zrozumienie wzajemnych potrzeb przekłada się na długoterminowe korzyści dla wszystkich.

Rozmawiał: Radosław Rybiński

 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codziennie nowe informacje dla profesjonalistów rynku centrów handlowych.