scf-news-retailnet-pl-logo-white.svg

[WYWIAD] Marcin Ochnik: jesienią zobaczymy dno, z którego musimy się odbić

Marcin Ochnik, Prezes Zarządu Ochnik SA

Najczarniejszy scenariusz, z którym musimy się liczyć, zakłada trwały spadek sprzedaży o 30 proc. do końca tego roku i o 20 proc. w przyszłym roku. Jeśli do tego dojdzie, kilkadziesiąt firm nie przetrwa, a większość spółek zakończy rok ze stratami – mówi w rozmowie z redakcją SCF News/retailnet.pl Marcin Ochnik, Prezes Zarządu Ochnik S.A., wiceprezes Zarządu Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług.

Jak wygląda stan sieci Ochnik po pandemii?

W maju, po odmrożeniu handlu, zdecydowaliśmy o nieotwieraniu części salonów. W przypadku 15 najbardziej nierentownych lokalizacji odstąpiliśmy od umów najmu i rozpoczęliśmy renegocjacje z wynajmującymi.

Wysokość czynszów to, jak się domyślam, obecnie kluczowa sprawa dla najemców. Jakich rozwiązań oczekujecie od zarządców obiektów handlowych?

Najważniejsze dla nas w tej chwili jest utrzymanie struktury kosztów sprzed pandemii. Oczekujemy, że proporcje poszczególnych rodzajów kosztów w stosunku do przychodów, które spadły i prawdopodobnie długo zostaną na obecnym poziomie, będą zachowane.

Przykładowo, jeśli przed pandemią nasze przychody były na poziomie 100 tys., z czego czynsze stanowiły 20 tys., a pozostałe koszty kolejne 20 tys., a teraz przychody diametralnie się zmieniły, to spodziewamy się, że także czynsze będą adekwatne do zaistniałej sytuacji.

Zarządcy są gotowi na ustępstwa? Jak przebiegają te renegocjacje?

W jednych przypadkach pozytywnie, w innych nie. Rozmowy dotyczą bieżącego roku, choć tak naprawdę nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle wrócimy do stanu sprzed pandemii. Zdajemy sobie sprawę z tego, że na tzw. czynsze od obrotu nie mamy co liczyć, ponieważ inwestycje są kredytowane i wynajmujący w większości przypadków nie akceptują tego rodzaju rozwiązań. Liczymy zatem na jakiekolwiek rabaty ze strony zarządców. Przynajmniej na okres przejściowy.

Sytuacja jest trudna i dla najemców, i dla wynajmujących. Najgorzej jest w przypadkach, gdy z drugiej strony nie ma żadnej woli porozumienia. Stąd protest najemców zorganizowany w ubiegłym tygodniu przez ZPPHiU w Galerii Północnej w Warszawie. Pomimo tego, że od ponad roku nie prowadzimy tam salonu, solidaryzujemy się z innymi najemcami, którzy mają ogromne problemy z utrzymaniem części lokalizacji przy obecnych stawkach czynszu.

Jakiego rzędu spadki sprzedaży odnotowuje Ochnik?

W maju sprzedaż w sieci stacjonarnej spadła o 40 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Pierwsze tygodnie czerwca też nie wyglądają najlepiej. Spodziewamy się przychodów mniejszych o 20-30 proc. Dotyczy to nie tylko nas, ale większości firm działających w branży obuwniczej, odzieżowej czy galanteryjnej. Najczarniejszy scenariusz, z którym musimy się liczyć, zakłada trwały spadek sprzedaży o 30 proc. do końca tego roku i o 20 proc. w przyszłym roku. Jeśli do tego dojdzie, kilkadziesiąt firm nie przetrwa, a większość spółek zakończy rok ze stratami.

Spodziewa się Pan najgorszego?

Nie można tego wkluczyć. W ostatnim czasie odwiedziłem około 40 galerii w różnych miastach w Polsce. W wielu z nich pustych pozostaje nawet 20-30 lokali. Część najemców nie miała pieniędzy, by po odmrożeniu się otworzyć. A to niestety może być dopiero początek kryzysu. Wszyscy z niepokojem patrzymy w przyszłość. W naszym przypadku kluczowe będą miesiące jesienne. Charakteryzujemy się sezonowością sprzedaży, dlatego dopiero wrzesień i październik pokażą, z jakiego pułapu dna będziemy musieli się odbijać.

Jak zatem zamierza Pan przeorganizować firmę, by przetrwać? Ochnik ma przecież ponad 100 działających sklepów.

Podjęliśmy już znaczące kroki zmierzające do optymalizacji. W pierwszym etapie, w maju i czerwcu, wcześniej niż zazwyczaj, wprowadziliśmy wyprzedaże. Zdecydowaliśmy też o zmniejszeniu kolekcji jesiennej o 20 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Ponadto cały czas dostosowujemy strukturę kosztową do możliwości i obecnej sytuacji. Myślę, że do połowy lipca uda nam się poprzesuwać część osób pracujących w działach, które mają teraz mniej zadań, do innych działów, w tym do sklepu internetowego.

Czy to oznacza, że sprzedażą online zamierzacie wyrównać straty?

Nie ma na to żadnych szans. Sprzedaż online była na szczytowym poziomie w kwietniu i maju, jednak teraz z każdym tygodniem maleje. Pojawia się też pytanie, ilu klientów wróci do centrów handlowych i jakie środki będą mieli do wydania na zakupy.

Rozmawiała Katarzyna Łabuz

Facebook
LinkedIn
PARTNERZY
PULS RYNKU
SCF DATABASE

Codzienny newsletter
SCF News | Retailnet.pl

dla profesjonalistów rynku centrów handlowych
logo blue SCF News - Retailnet.pl-clear
Codzienny newsletter

dla profesjonalistów rynku centrów handlowych: najemców, deweloperów i inwestorów.

* indicates required