Strona główna Newsletter SCF 2023 Spring

[WYWIAD] Anna Wysocka, JLL: pandemia zweryfikowała kondycję finansową wielu marek i niektóre z nich tego testu nie przetrwały

Nie można wykluczać kolejnych wyjść, ale nie powinniśmy też takiego scenariusza z całą pewnością zakładać. Pandemia trwa już od kilku miesięcy, a nadal jest dla całego rynku nową sytuacją, w której na bieżąco uczymy się nawigować mówi w rozmowie z redakcją retailnet.pl / SCF News Anna Wysocka, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych, JLL

Sytuacja na rynku retail związana z pandemią koronawirusa zdecydowanie ograniczyła debiuty zagranicznych marek w Polsce. W tym roku chyba więcej marek zrezygnowało z obecności na naszym rynku, niż się na nim pojawiło?

Anna Wysocka: Pandemia w wielu przypadkach ograniczyła lub wstrzymała plany rozwoju marek, motywując je do weryfikacji swoich strategii biznesowych czy dywersyfikacji kanałów sprzedaży. Jednak w kontekście ewentualnych wyjść, mimo że trudno podać dokładną liczbę ze względu na zamknięcia np. niesieciowych restauracji, nie ma póki co mowy o exodusie. Część sklepów, które zniknęły z handlowej mapy Polski, mierzyła się z problemami na europejskich rynkach jeszcze przed pojawieniem się COVID-19, a niektóre z nich miały nawet za sobą próby zoptymalizowania swoich sieci. Wybuch pandemii był więc obciążeniem dla kondycji finansowej i business planu wszystkich graczy na rynku i dotyczy to nie tylko polskiego sektora, jako że funkcjonujemy w europejskim, a nawet więcej –  globalnym ekosystemie.   

Ostatnie miesiące to także ok. ośmiu debiutów. JLL doradzało w tym czasie w kilku umowach najmu zagranicznych marek, które nie tylko kontynuowały tym samym plany założone przed pandemią, ale już teraz planują ekspansję na polskim rynku w przyszłym roku. Warto bowiem zwrócić uwagę, że aktualnie część najemców może zabezpieczyć korzystniejsze, niż przed COVID-19, warunki kontraktów. 

Mieliśmy jeden spektakularnym debiut – wejście marki Primark, która wzbudziła ogromne zainteresowanie klientów. Sklep brandu w Galerii Młociny, raczej dobrze sobie radzi pod względem obrotów.

AW: Primark był jednym z najbardziej wyczekiwanych w ostatnich latach debiutów w Polsce. Trudno komentować mi kwestię obrotów warszawskiego sklepu tej marki, jednak patrząc na zauważalny wzrost liczby klientów, którzy odwiedzają Galerię Młociny, można wnioskować, że polski Primark radzi sobie w tych wyjątkowych warunkach bardzo dobrze. Jednym z powodów jest z pewnością mocny wyróżnik irlandzkiej marki, czyli cena, która świetnie wpisuje się obecnie w zwyczaje zakupowe i oczekiwania polskich konsumentów.

Natomiast od rozpoczęcia lockdownu do końca wakacji obiekty handlowe uszczupliły swój tenant-mix o kilka dużych międzynarodowych graczy jak: Miniso, Camaieu, Sportissimo, również marka Kiabi zamknęła dwa z trzech sklepów w Polsce. Czy to oznacza, że w najbliższych miesiącach będzie więcej takich wyjść? 

AW: Nie można wykluczać kolejnych wyjść, ale nie powinniśmy też takiego scenariusza z całą pewnością zakładać. Pandemia trwa już od kilku miesięcy, a nadal jest dla całego rynku nową sytuacją, w której na bieżąco uczymy się nawigować. Zwróćmy też uwagę, że liczba sklepów stacjonarnych malała jeszcze przed COVID-19, co było wynikiem np. dywersyfikacji sieci sprzedaży, ale też kondycją finansową niektórych firm, czy nieodpowiednim dopasowaniem oferty do potrzeb grupy docelowej. Koronawirus tylko ten aspekt uwypuklił, zresztą – niezależnie od segmentu nieruchomości komercyjnych mamy do czynienia aktualnie ze wzmacnianiem trendów, które były obecne na rynku przed marcem tego roku, dotyczy to też szybszej digitalizacji rynku handlowego. I dlatego warto też zwrócić uwagę na pozytywne aspekty tej sytuacji – jak różnicowanie kanałów sprzedaży, wzrost liczby aplikacji do zakupów online czy wzbogacanie oferty marek np. o kolekcje dedykowane pracy zdalnej.

Jakie jeszcze kwestie powodują zadyszkę u zagranicznych najemców?

Bez względu na kapitał, czy rynek, na którym najemca działa, powody zadyszki są podobne, ponieważ sytuacja epidemiologiczna dotyka wszystkich bez wyjątku. W przypadku rynku handlowego okres stabilizacji był zwyczajnie za krótki i nie pozwolił sieciom nadrobić strat, które były rezultatem wiosennego lockdownu. Można oczywiście rozwodzić się nad kwestią programów pomocowych wprowadzanych na poszczególnych europejskich rynkach,  jednak jak wcześniej wspomniałam, pandemia zweryfikowała kondycję finansową wielu marek i niektóre z nich tego testu nie przetrwały.

Czy w przyszłym roku możemy liczyć na jakieś debiuty?

To jest bardzo dobre pytanie i sama chciałabym znać na nie odpowiedź. Bardzo wiele zależy od sytuacji pandemicznej i tego, jak długo obecna sytuacja potrwa i jakie kolejne konsekwencje za sobą pociągnie. Choć na rynku jest wiele firm, które nie rezygnują ze swoich długoterminowych planów, a weryfikują je, przemodelowując na przykład kierunki ekspansji. Analizując to, co dzieje się na polskim rynku handlowym powinniśmy jednak stanowczo unikać rozróżnienia między Polską a resztą Europy. W tej bardzo wyjątkowej sytuacje wszyscy mierzymy się z bardzo podobnymi wyzwaniami.

Z moich informacji wynika, że niemiecka sieć dyskontowa NKD zamierza znów rozpocząć ekspansję w Polsce. Czy w przypadku NKD możemy spodziewać się szybkiego rozwoju, tak jak to było z siecią Action, Tedi, czy Dealz? 

Tak, to zdecydowanie czas tego typu sieci, zwłaszcza jeśli odniesiemy je do polskiego rynku. Po pierwsze, tzw. value retailers często mają w swojej ofercie produkty pierwszej potrzeby w atrakcyjnych cenach, a swoje sklepy otwierają w mniejszych formatach handlowych, które zwłaszcza teraz wzmacniają nasze poczucie bezpieczeństwa. Najprawdopodobniej grupa tych klientów jeszcze będzie się powiększać w związku ze spodziewaną większą koncentracją na domowych finansach. Dlatego też Action, Pepco, Tedi, KiK, czy Dealz, nawet pomimo COVID-19, aktywnie poszukują nowych lokalizacji, celując w zarówno w główne aglomeracje, jak i w mniejsze miastach o relatywnie niższej sile nabywczej mieszkańców.

Rozmawiał: Wojciech Wojnowski