Strona główna Newsletter SCF 2023 Spring

[WYWIAD] Bertrand Jasiński, Sale Zabaw Fikołki: rozrywkę czeka Armagedon, który przetrwają najsilniejsi

Obecnie prowadząc rozmowy z wynajmującymi podkreślamy, że muszą się liczyć z tym, iż Sale Zabaw Fikołki otworzymy dopiero w kwietniu 2021 roku. I mam głęboką nadzieję, że tak będzie – mówi w rozmowie z redakcją retailnet.pl/SCF News Bertrand Jasiński, prezes zarządu sieci Sal Zabaw Fikołki.

Branża rozrywkowa kolejny raz został zmuszona do zamknięcia swoich lokali w centrach handlowych. Nowe obostrzenia, wprowadzone od 7 listopada, to zdecydowany lockdown dla sieci Sal Zabaw Fikołki?

Bertrand Jasiński: Dla nas ogłoszenie drugiego lockdownu było wyłącznie kolejnym etapem. Faktycznie zamknięcie branży rozrywkowej nastąpiło w momencie wprowadzenia przez Rząd Rozporządzenia z 9 października 2020 r. Intencją rządu było już wtedy zamknięcie takich miejsc jak nasze, jednak ze względu na formę rozporządzenia i operowanie kodami PKD, okazało się, że nasz kod na liście zakazów się nie znalazł. Tak naprawdę, można było dalej funkcjonować naginając prawo i rzeczywistość, albo całkowicie zamknąć biznes. W przypadku Sal Zabaw Fikołki dalsze funkcjonowanie jednak nie miało sensu, bo o ile klienci do galerii przychodzili na zakupy, to z rozrywki korzystać już nie. Nasze spadki  przychodów i wejść osiągnęły 97 proc. pomimo niezwykle istotnych działań.

Pana firma próbowała kontynuować działalność. 

BJ: Tak, bo nasz kod PKD nie był jednoznaczny i zostawił otwartą furtkę do kontynuowania działalności Sal Zabaw Fikołki. Niestety w międzyczasie mieliśmy kilka kontroli i wizyt służb państwowych m.in. sanepidu, policji, a także żandarmerii wojskowej (uśmiech). Podczas tych spotkań dano nam do zrozumienia, że powinniśmy jak najszybciej dostosować kod PKD do wykonywanej działalności. Zastosowaliśmy się do tych wytycznych, dokonując stosownej aktualizacji.

Kiedy ostatecznie zamknęliście swoje lokale w centrach handlowych?

BJ: Sale Zabaw Fikołki zostały zamknięte we wtorek 3 listopada, czyli na kilka dni przed oficjalnym lockdownem numer dwa. Uważam, że takie posunięcie było konieczne, bo od 26 października, kiedy to cały kraj znalazł się w czerwonej strefie, wszystkie Sale Zabaw Fikołki świeciły pustkami. Nie da się ukryć, że Polacy w obawie o swoje zdrowie rzadziej odwiedzają centra handlowe. Jeśli już wybierają się do galerii, to tylko po to, żeby zrobić szybkie zakupy i skorzystać z niezbędnych usług. Po prostu ograniczają wizyty do minimum. Obecnie to jest największy problem dla najemców z branży rozrywkowej, takich jak kina, sale zabaw, kręgielnie, czy parki rozrywki. Dopóki odwiedzający centra handlowe nie będą czuli się bezpieczni, aby spędzać w nich wolny czas, sytuacja naszej branży się nie zmieni.

Na przełomie października i listopada zaplanowaliście otwarcie Sali Zabaw Fikołki w Posnanii. Czy lockdown nie pokrzyżował tych planów?

BJ: Sytuacja na rynku retail związana z pandemią mocno zweryfikowała nasze plany rozwoju. Pomimo to, 30 października udało się otworzyć Salę Zabaw Fikołki w Posnanii. Niestety po tygodniu funkcjonowania, z powodu drugiego lockdownu, lokal został zamknięty. Co prawda, mamy zaplanowane kolejne otwarcie – na 29 listopada w Starym Browarze w Poznaniu, ale obawiam się, że nie dojdzie do skutku, bo lockdown może zostać przedłużony. 

Od momentu odmrożenia gospodarki, po pierwszym lockdownie i otwarciu naszej działalności 6 czerwca, obserwowaliśmy jak rynek centrów handlowych wracał do pewnej normalności. Niestety było widać dużą dysproporcje pomiędzy powrotem przychodów w handlu i rozrywce. O ile w handlu, w niektórych branżach, przychody wróciły nawet do 100 proc., to u nas maksymalnie wynosiły 40 proc. Ten wskaźnik osiągnęliśmy w sierpniu. Od września zaczął się pikujący zjazd. Nasz plan otwarć ponownie został zamrożony.

Czyli teraz przyszedł czas na nową turę rozmów z wynajmującymi o czynszach?

BJ: Tak, czeka nas kolejna runda rozmów. Jesteśmy bogatsi o doświadczenia po pierwszym lockdownie, więc widzimy czego można się spodziewać w powrocie klientów i przychodów. Prognozy nie są jednak optymistyczne. Przysłowiowym „kijem Wisły nie zawrócimy”. Powrót po pierwszym lockdownie pokazał, że dopóki ludzie nie będą czuli się bezpiecznie, nie będą korzystać z rozrywki. Ten stan w naszej ocenie może potrwać do Q2 2021. Na dzień dzisiejszy, kwestia płatności czynszowych w okresie objęcia zakazem prowadzonej przez nas działalności jest równoznaczna z ponownym obowiązywaniem art. 15ze ustawy z 2 marca 2020 r.  A to oznacza, że w okresie nakazu zamknięcia lokali z branży rozrywkowej, czyli w zasadzie od 9 października, jesteśmy objęci abolicją czynszową. Natomiast podczas pierwszego lockdownu renegocjowaliśmy z wynajmującymi umowy najmu i ich warunki na okres od czerwca 2020. Tym samym we wszystkich centrach handlowych, gdzie działają Sale Zabaw Fikołki, ustaliliśmy nowe parametry współpracy. Z drugiej strony nie ma co ukrywać, że przed nami kolejna runda rozmów. Bo jak wspomniałem wcześniej, klienci centrów handlowych nie będą korzystać z oferty rozrywkowej, dopóki nie będą czuli się bezpieczni. Według naszych szacunków ten poziom bezpieczeństwa, mając na uwadze nawet świetnie informacje o szczepionce na COVID-19, wróci dopiero na wiosnę przyszłego roku. I do tego momentu wszystkie Sale Zabaw Fikołki mogą pozostać zamknięte.

To jak długo po lockdownie będzie trwać odbudowa waszego biznesu?

BJ: Tego nie wiemy, bo trudno oszacować jak duże spustoszenie w gospodarce krajowej i portfelach Polaków spowoduje kryzys. Branżę rozrywkową czeka Armagedon, który przetrwają tylko najsilniejsi pod warunkiem, że będą potrafili znaleźć wspólny język z wynajmującymi. Trzeba mocno podkreślić, że wiele firm z naszej branży tego czasu nie przetrwa, bo już teraz skala problemu jest ogromna. Dochodzą do mnie informacje o rosnącej liczbie operatorów sal zabaw dla dzieci, którzy bezpowrotnie zamykają lokale i wyprzedają z nich całe wyposażenie. Przypomnę, że ostatnim operatorem, który upadł jeszcze przed pandemią, była firma Leopark. Odbudowa biznesu będzie trwała lata a nie miesiące. Strat jakie zostały poniesione do tej pory nie da się odrobić w krótkim czasie. Wzajemne zrozumienie sytuacji najemcy i wynajmującego będzie kluczem do przetrwania.

Premier ostatnio wskazał punktowo jaką pomoc otrzymają firmy, które z powodu obostrzeń musiały ograniczyć zakres swojej działalności biznesowej. Czy Pana zdaniem to będzie wystarczające wsparcie dla waszego sektora?

BJ: Obecnie nie ma żadnej nowej pomocy dla firm. Rząd oprócz tego, że pokazał kierunkowo że będzie starała się dofinasować do 70 proc. kosztów stałych firm objętych restrykcjami i wprowadzi jakieś dodatkowe rozwiązania, to nie przedstawił póki co żadnych szczegółów. Dotychczas skorzystaliśmy z pomocy finansowej udzielanej przez PFR. Uzyskana pomoc pokryła jednak tylko 30 proc. naszych strat, reszta pochodziła z naszych środków. Dodam, że przy skali naszej działalności, są to kwoty idące w miliony złotych.

Widzi Pan jakiekolwiek światełko w tunelu?

BJ: Sytuacja dopiero zaczyna robić się trudna. Na ten moment nie można określić horyzontu, kiedy może wrócić normalność. Obecnie prowadząc rozmowy z wynajmującymi podkreślamy, że muszą się liczyć z tym, iż Sale Zabaw Fikołki otworzymy dopiero w kwietniu 2021 roku. I mam głęboką nadzieję, że tak będzie.

Rozmawiał: Wojciech Wojnowski