Bistro Krówka i Połówka rozwija franczyzę

– Nasza koncepcja spodobała się mieszkańcom Starachowic i szybko zyskaliśmy grono stałych klientów. Sprzedawaliśmy ponad 4 tysiące burgerów miesięcznie. To było istne szaleństwo. Od razu zapadła decyzja o tym, że otwieramy dwa kolejne lokale – w Ostrowcu Świętokrzyskim i Skarżysku – mówi Maciej Kenig, współwłaściciel Bistro Krówka i Połówka.

Żadnych zamrażarek, mikrofalówek i przetworzonych produktów – te zasady od początku przyświecały trójce przyjaciół ze Starachowic, którzy w 2016 r. postawili wszystko na jedną kartę i założyli pierwszą w mieście burgerownię z prawdziwego zdarzenia. Pomysł był prosty – stworzyć miejsce, w którym można dobrze zjeść, ale też napić się kraftowego piwa, wysokiej jakości wina czy whisky.

– Sukces kolejno otwieranych lokali utwierdził nas w przekonaniu, że ten koncept sprawdzi się w wielu polskich miejscowościach. I tak przekształciliśmy Krówkę i Połówkę we franczyzę – mówi Maciej Kenig, współwłaściciel Bistro Krówka i Połówka.

Obecnie pod szyldem Krówka i Połówka działa 14 lokali franczyzowych oraz 2 własne. W czym tkwi sekret ich popularności? To przede wszystkim jakość produktów i gotowanie w stylu slow.

16 lokali w sieci Bistro Krówka i Połówka

Burgery kojarzą się z fast foodami, jednak coraz częściej ich miejsce zastępuje idea przyrządzania mięsa w stylu slow. W praktyce oznacza to staranny dobór produktów i dbałość o szczegóły na każdym etapie „produkcji”. Wołowina do burgerów Krówki i Połówki pochodzi od jednego, sprawdzonego dostawcy. Codziennie jest mielona i przygotowywana w trzech stopniach wysmażenia, w zależności od życzenia gościa. Bułki wypiekane są natomiast w zaprzyjaźnionej piekarni, a warzywa dostarczają lokalni producenci. Wszystkie sosy powstają na miejscu, na bazie naturalnych produktów i przypraw.

– Chcemy przyjmować swoich gości tak jak robi się to w domu, czyli samodzielnie przygotowanymi daniami, bez ściemy i dróg na skróty. W naszym bistro nic nie jest mrożone, podgrzewane w kuchence mikrofalowej czy podane z dodatkiem chemicznych wzmacniaczy smaku. Świeże, wysokiej jakości produkty bronią się same – tłumaczy Maciek Kenig.

W Krówce i Połówce, oprócz burgera, zup czy żeberek wołowych, można skosztować także dobrych alkoholi. Znajdziemy tu wina, whisky, regionalne piwa czy wódkę, które idealnie podkreślają smak równie wyrazistych potraw.

Warunki franczyzy Bistro Krówka i Połówka

Franczyza Krówka i Połówka jest stosunkowo młoda, ale już zdążyła się wyróżnić na rynku. Okazuje się bowiem, że własne bistro można otworzyć, inwestując już od 35 tysięcy złotych.

– Z naszych doświadczeń wynika, że przy odpowiednim lokalu ta suma w zupełności wystarczy franczyzobiorcy na rozkręcenie biznesu – przekonuje Maciek Kenig. – Procedury opracowaliśmy tak, aby początkowy wkład był jak najmniejszy, a pierwszymi zyskami można było w szybkim czasie doinwestować swój lokal. W ramach franczyzy partnerzy otrzymują know-how, to znaczy instruktaż zawierający wszystko, co dotyczy otwarcia i prowadzenia Krówki i Połówki. Do tego właściciele oferują realną pomoc w urządzaniu i zakupie wyposażenia, indywidualne szkolenia personelu, darmowy udział w cyklicznych akcjach marketingowych, a także doradztwo przez cały okres obowiązywania umowy.

Koszty związane z umową franczyzową są jednymi z najniższych w Polsce. Opłata wstępna wynosi 8 tys. zł netto, a miesięczna zaczyna się już od 1 tys. zł. Dla chętnych – jest też opcja wynajmu sieciowego koordynatora, który wszystkie sprawy związane z otwarciem poprowadzi za franczyzobiorcę.

– Krówka i Połówka to koncept, który sprawdzi się zarówno w mniejszych, jak i większych miejscowościach. A to za sprawą uniwersalności idei, jaka nam przyświecała – burgerownie w stylu slow to lokale, które jeszcze długo będą cieszyły się popularnością – podsumowuje Maciek Kenig.

Aktualnie Bistro Krówka i Połówka ma 16 lokali, działają m.in. w Warszawie, Piasecznie, Wołominie, Kielcach, Siedlcach, Tarnobrzegu.