Prezes Action: Polska jest dla nas bardzo obiecującym rynkiem

W planach na najbliższe lata mamy otwarcie wielu nowych sklepów oraz drugiego centrum dystrybucyjnego. W Polsce obserwujemy obecnie silny trend rozwoju centrów i parków handlowych, co jest dla nas korzystne, ponieważ to dogodne lokalizacje dla sklepów Action – zapowiada w rozmowie z redakcją Retailnet.pl Sander van der Laan, prezes Action.

Pierwszy sklep marki Action został otwarty w Polsce w 2017. Tylko w 2018 otworzyliście na naszym rynku 19 marktów. Jaki będzie stan Waszego portfolio na koniec bieżącego roku i jakie macie plany na kolejne miesiące?

Sander van der Laan: Obecnie mamy w Polsce 49 sklepów. Przed końcem 2019 roku planujemy otworzyć tu 50. market. Widzimy, że z tygodnia na tydzień liczba naszych klientów rośnie. Cieszymy się, że koncept Action oraz oferowane przez nas produkty tak bardzo przypadły im do gustu. Polska to duży kraj ze stabilną, rozwijającą się gospodarką. Jesteśmy pewni, że będziemy mogli kontynuować naszą ekspansję na tym rynku. Na mapie jest jeszcze wiele białych plam i widzimy dla nas duży potencjał. Otwarcia kolejnych sklepów będziemy komunikować na bieżąco, po podpisaniu wszystkich niezbędnych umów i otrzymaniu stosownych pozwoleń.

Sander van der Laan, prezes Action

Czy możemy zdradzić, jakie nakłady inwestycyjne zamierzacie przeznaczyć na rozwój sieci w Polsce?

SL: Zgodnie z polityką Action, nie ujawniamy danych finansowych dla poszczególnych rynków ani informacji o ponoszonych przez firmę kosztach. Mogę jednak powiedzieć, że w 2018 roku osiągnęliśmy globalną sprzedaż netto o wartości 4,2 miliarda euro, a zysk operacyjny EBITDA wyniósł 450 milionów euro.

Jednocześnie zapewniam, że będziemy kontynuować rozwój naszego biznesu w Polsce – w planach na najbliższe lata mamy otwarcie wielu nowych sklepów oraz drugiego centrum dystrybucyjnego. Będziemy też dalej inwestować w pozytywne doświadczenia zakupowe klientów Action oraz przyjazny wystrój sklepów. Typowe dla naszego designu są szare płytki podłogowe, oświetlenie LED oraz szerokie alejki, między którymi można się swobodnie poruszać, przeglądając szeroką ofertę ponad 6 tys. produktów z 14 kategorii.

Sieć Action funkcjonuje w 7 krajach. Na ile ważny jest dla Was polski rynek?

SL: Polska jest dla Action bardzo obiecującym rynkiem. Budujemy tutaj naszą markę stosunkowo od niedawna. Pierwszy sklep otworzyliśmy dwa lata temu w Lesznie, a przed końcem 2019 roku chcemy mieć ich 50. Myślę, że to wyjątkowy rozwój, który jest dowodem na potencjał tego kraju. Widzimy go też w podejściu naszych polskich klientów, którym koncept Action ewidentnie przypadł do gustu. Doceniają oni szeroki asortyment artykułów codziennego użytku w możliwie najniższych cenach. Dobra jakość i produkty, z których będziesz zadowolony, nie muszą być drogie. To jest coś, co udowadniamy i co wielu naszych klientów w całej Europie, w tym również w Polsce, ceni sobie najbardziej.

Jakie są największe wyzwania związane z rozwojem działalności w naszym kraju?

SL: Rozpoczynając działalność w Polsce oczywiście spotkaliśmy się z pewnymi wyzwaniami. Był to nasz pierwszy rynek z inną walutą. Ponadto każde państwo ma własne ustawodawstwo i procedury, a jego mieszkańcy określoną mentalność i zwyczaje. Chcę przez to powiedzieć, że wejście na nowy rynek zawsze wiąże się z wyzwaniami. Z tego względu tworzymy lokalny zespół, który najlepiej zna specyfikę kultury danego kraju i jest jej częścią. W tym roku dyrektorem generalnym Action Polska został Sławomir Nitek. Tym samym cała kadra zarządzająca naszej firmy na polskim rynku składa się z Polaków. Jesteśmy bardzo zadowoleni z dotychczasowego rozwoju oraz rekrutacji pracowników, co w niektórych obszarach również stanowi wyzwanie.

Jakie lokalizacje są dla Was najbardziej dogodne?

SL: W Polsce obserwujemy obecnie silny trend rozwoju centrów i parków handlowych, co jest dla nas korzystne, ponieważ to dogodne lokalizacje dla sklepów Action. Zazwyczaj spełniają one wszystkie nasze kryteria: dysponują lokalem o powierzchni około 1 tys. mkw. w otoczeniu dobrych najemców, są łatwo dostępne i widoczne na lokalnych rynkach oraz oferują miejsca parkingowe. Jednak w innych krajach, takich jak Niemcy, Francja czy Holandia, gdzie mamy więcej marketów i świadomość naszej marki jest większa, prowadzimy też liczne sklepy wolnostojące. Koncept Action sprawdza się w wielu formatach. Bardzo często przyczyniamy się do ożywienia miast lub obiektów handlowych. Już teraz zauważamy, że również w Polsce Action jest coraz częściej postrzegany jako generator ruchu. Ostatnio szczególnie widoczne jest to w centrum handlowym Manhattan w Gorzowie Wielkopolskim. Kiedy patrzymy na naszą sieć sklepów w Polsce, widzimy je głównie na południu i południowym zachodzie kraju. Rozwijaliśmy się na tym obszarze, ponieważ zlokalizowane tu markety mogło obsłużyć nasze niemieckie centrum dystrybucyjne w Biblis, niedaleko Frankfurtu. Wraz z otwarciem pierwszego takiego obiektu na polskim rynku – w miejscowości Osła, w gminie Gromadka, w listopadzie br. będziemy mogli efektywnie zaopatrywać sklepy położone bardziej na północ i na wschód kraju. W ten sposób zapewniamy sobie zrównoważoną i efektywną ekspansję.

A jeżeli chodzi o wielkość miasta, jakie są Wasze minimalne wymagania?

SL: Naszym celem jest otwieranie sklepów w ośrodkach miejskich liczących ponad 30 tys. mieszkańców. Strategia Action zakłada więc obecność zarówno w mniejszych, jak i średnich oraz dużych miastach. Przykładowo w ciągu ostatniego roku weszliśmy do Wrocławia, Katowic, Opola czy Łodzi. Wybór miejsca zależy też od dostępności atrakcyjnej lokalizacji pod nasz sklep.

Rozmawiał: Łukasz Izakowski

Cały wywiad można przeczytać w grudniowym numerze Shopping Center Forum Magazine