[WYWIAD, część 2] Jakub Gierszyński, Inter Cars: to co zaczyna się online nie musi kończyć się online

Największe miasta Polski to jest około 70 procent sprzedaży e-commerce. We wszystkich tych miastach mamy galerie handlowe. Jeżeli dodamy do tego, że zazwyczaj sieci handlowe mają 2-3 duże magazyny, to w perspektywie kilku lat wykorzystywanie własnych sklepów, które zlokalizowane są w galeriach handlowych, jako miejsc pobrania paczek i wysyłki do klienta będzie miało fundamentalne znaczenie – w drugiej części wywiadu dla SCF News/Retailnet.pl mówi Jakub Gierszyński, Dyrektor E-commerce i Marketingu, Inter Cars S.A., który wcześniej odpowiadał między innymi za zbudowanie podstaw i rozwój sprzedaży online w Decathlon Polska. Pierwszą część wywiadu można przeczytać TUTAJ.

Więcej na temat budowania strategii omnichannel dla sieci handlowych będzie można dowiedzieć się podczas jesiennej edycji Shopping Center Forum 2020 CEE. Jakub Gierszyńskigo będzie jednym z panelistów.

Według Pana szacunków, pod koniec tego roku roku rynek e-commerce wzrośnie w Polsce o 30-40 miliardów złotych w stosunku do roku ubiegłego. Jeżeli tę informację połączymy z tym, że siła nabywcza Polaków maleje, a to już wiemy po spadku średniej pensji o kilkaset złotych, to wniosek jest prosty: 40 miliardów złotych, które pojawią się w kanale online znikną ze sprzedaży offline. Centra handlowe będą pierwszymi, które to odczują. 

Galerie handlowe na pewno nie znikną z naszego pejzażu handlowego. Dzisiaj o wiele wyraźniej widzimy, że to co zaczyna się online, niekoniecznie musi się online skończyć. Pure playerów internetowych, czyli tych, którzy sprzedają wyłącznie online, jest stosunkowo mało wobec tych, którzy prowadzą sprzedaż w obu kanałach.  Mamy masę połączeń między ecommerce i sklepami stacjonarnymi: click and collect, rezerwacje, wykorzystywanie sklepów w galeriach handlowych jako fulfilment services, czyli miejsc z których wysyłamy towar do klienta.  

Czyli galerie handlowe miałyby szukać swojej szansy jako część łańcucha dostaw do online?

Największe miasta Polski to jest około 70 procent sprzedaży e-commerce. We wszystkich tych miastach mamy galerie handlowe. Jeżeli dodamy do tego, że zazwyczaj sieci handlowe mają 2-3 duże magazyny, to w perspektywie kilku lat wykorzystywanie własnych sklepów, które zlokalizowane są w galeriach handlowych, jako miejsc pobrania paczek i wysyłki do klienta będzie miało fundamentalne znaczenie.

Przykładem jest moja organizacja. Mamy 40 lokalizacji i z 17 spośród nich wysyłamy paczki kurierem.  Dzięki temu jesteśmy bardziej efektywni zarówno kosztowo jak i czasowo, niż gdybyśmy cofali towar do magazynu centralnego i stamtąd robili wysyłkę.   

Mówimy więc o sklepach stacjonarnych, jako gęstej sieci mikromagazynów. 

Zdecydowanie tak. Stock powinniśmy traktować jako stock w chmurze. Algorytm, który rozsyła zamówienia, powinien wybrać najlepszą, czyli najkrótszą drogę dostawy towaru do klienta. 

W tym miejscu mała dygresja: sklepy, organizacje i technologia nie nadążają za ludzką pomysłowością. Mamy bowiem Gig Economy, czyli globalny trend gospodarki opartej na realizacji zadań i projektów coraz częściej oferowanych poprzez platformy cyfrowe. Mamy więc szerokie rzesze ludzi, którzy na przykładzie pracują na etacie, ale jeżdżą sobie na taksówkach. Zbierają trochę zamówień jako Ubereats, trochę jeżdżą dla Glovo. Ten rynek szybko się rozwija. Podczas COVID korzystały z tego Biedronka, Żabka i inne sieci. Dla klienta jakość i szybkość obsługi będzie zdecydowanie ważniejsza niż cena. 

W jakim kierunki centra handlowe i zlokalizowane w nich sklepy będą musiały się zmienić?

Klient nie oczekuje już tylko tego, że sprzedawca przyniesie towar, który mu sprzeda i włoży do torby.  Klient oczekuje unikalnego doświadczenia i indywidualnego podejścia. To może być wyjątkowa ekspozycja towaru z wykorzystanie na przykład VR. Fajnym przykładem jest CCC i e-obuwie. Bardzo dobrym kierunkiem są wirtualne reklamy pokazujące klienta w różnych ciuchach.  Pamiętajmy także o Digital Signage, bo reklama jest szybsza i bardziej precyzyjna, jeżeli podczas deszczowego dnia na ekranach wyświetla się reklama płaszczy przeciwdeszczowych, a nie strojów kąpielowych.

Wróćmy jednak do e-commerce i tego co mówią sceptycy. Z ich strony słyszymy: dobrze, dobrze, ale jeśli ten rynek ma tak urosnąć, to nie przepchnie się przez wąskie gardło czyli logistykę.  

Ja widzę takie dwie kule u nogi. Pierwszą jest logistyka, natomiast druga to IT. Moim zdaniem, będąc dyrektorem e-commerce jest się przede wszystkim dyrektorem logistyki. Droga klienta nie kończy się na etapie złożenia zamówienia, ale wtedy dopiero się rozpoczyna. Logistyka jest sercem e-commerce, bo klient spotyka się tutaj z obietnicą marki.

Mówiąc jednak o tym, że logistyka jest kulą u nogi trzeba powiedzieć, że logistyka zmienia się w Polsce szybciej niż sam e-commerce. W ostatnich latach parki logistyczne rosną dwucyfrowo z dwójką i trójką z przodu. W podobnym tempie rośnie rynek dostawców kurierskich. Obok tego powstają nowe usługi outsourcingu logistycznego dedykowane pod e-commerce tj. fulfilmet.  

Jak zmiany w tym obszarze będą wyglądały w najbliższej przyszłości? 

Logistyka musi przede wszystkim poradzić sobie z szalenie dużymi zwrotami. 32 procent osób przynajmniej raz zwróciło produkt kupiony online. Średnia ilość zwrotów to jest dwadzieścia kilka procent. Ten wynik jest i tak lepszy niż w Niemczech, gdzie mamy ponad 40 procent.

Przewiduję, że w ciągu trzech lat dostawa do domu, to będzie dostawa premium. Koszty ostatniej mili to jest 40 procent całych kosztów logistycznych. Dlatego punkty odbioru dostawy rosną w szalonym tempie.

Przewiduję też wyodrębnienie obsługi logistycznej, które polegać będzie na korzystaniu z fulfillment centers, czyli zewnętrznych podmiotów realizujących wysyłkę  w imieniu retailera. Mogą to być zarówno operatorzy logistyczni, marketplace, a także magazyny dedykowane wyłącznie e-commerce oraz własne magazyny logistyczne, które mogą świadczyć usługi dla innych podmiotów. Jedno jest pewne: logistyka będzie rozwijała się z błyskawicznym tempie.

Na ile prawdopodobne jest to, że onlinowi giganci wejdą zdecydowanie na rynek offline i zamieszkają na nim?

Po części to już się dzieje. Amazon rozwija sieć grocery i księgarni. Platforma ma 40-45% udziału w B2C e-commerce w USA i porównywalnie 14% udziału w całej sprzedaży detalicznej. Sieć sklepów FMCG otworzyła także Alibaba. Giganci internetowi, którzy wyrośli jako pure player widzą potencjał w rozwoju handlu naziemnego. Mimo wszystko większy nacisk będą tworzyć na tworzenie ekosystemów w którym sklepy fizyczne mogą bardzo łatwo sprzedawać online. 

Obecny boom na e-commerce to chyba najlepszy moment na to by Amazon wreszcie wszedł do Polski.

Jestem na tym rynku od 8 lat i przynajmniej dwa razy na kwartał słyszę, że Amazon już wchodzi do Polski. Myślę jednak, że ten moment zbliża się szybkimi krokami. Choć należy pamiętać, że mamy Allegro, które jest 10 platformą na świecie a 5 w Europie. Tego Amazon nie może lekceważyć.

Rozmawiał: Radosław Rybiński