[WYWIAD] Tomasz Przybyła, Coccodrillo: pracujemy nad optymalizacją sieci i stawiamy na mniejsze miejscowości

Od 2-3 lat pracujemy nad optymalizacją sieci. Zatrzymaliśmy się na poziomie 250 sklepów i taką liczbę chcemy utrzymać. Jeśli chodzi o polski rynek, to powoli wycofujemy się z centrów handlowych, gdyż zauważamy, że rentowność sklepów w galeriach handlowych jest o wiele niższa, niż w innych lokalizacjach – mówi w rozmowie z Retailnet.pl / SCF News Tomasz Przybyła, Wiceprezes spółki CDRL SA, właściciela sieci sklepów Coccodrillo.

Jakie pierwsze działania podjęła spółka CDRL w czasie lockdownu i jak te decyzje wpłynęły na Państwa aktualną działalność?

Tomasz Przybyła: Przy okazji spadków obrotów w pierwszej kolejności przejrzeliśmy naszą działalność pod kątem kosztów i zrobiliśmy dużo oszczędności m.in. w dziedzinie marketingu. Szukaliśmy miejsc, gdzie te koszty można ciąć i podjęliśmy działania związane z optymalizacją sieci. Aktualnie firma jest zoptymalizowana. Musimy zaakceptować spadki obrotów w sklepach stacjonarnych i rozumiemy, że w najbliższym czasie to się nie zmieni. W związku z tym stawiamy na rozwój ecommerce. Myślimy również o współpracy z multiplatformami obecnymi na naszym i na zagranicznych rynkach. Pracujemy także nad uruchomieniem kolejnego sklepu internetowego na Ukrainie.

Jak aktualnie wygląda sieć salonów stacjonarnych w spółce CDRL? Czy wszystkie sklepy zostały otwarte po lockdownie?

TP: Aktualnie prowadzimy sieć złożoną z 249 sklepów wliczając w to sklepy własne, partnerskie, outletowe i sezonowe. Porównując wrzesień ubiegłego roku z aktualną sytuacją, o 10 zmniejszyła nam się liczba sklepów własnych, których aktualnie mamy 90 (w tym 13 partnerskich B2B). Powodem nieotwarcia były kończące się umowy najmu i nierentowność tych placówek. Przy czym obyło się bez drastycznych kroków i zrywania umów z powodu pandemii. Spokojnie przeczekaliśmy do czasu, gdy te umowy wygasną i podjęliśmy decyzje o ich nieprzedłużaniu. W 90 proc. przypadków skorzystaliśmy z ulgi czynszowej w miesiącach marzec-kwiecień, a w 10 czy 12 przypadkach nie, gdyż zakładaliśmy, że w ciągu najbliższych 6 bądź 8 miesięcy będziemy te sklepy i tak zamykać. Jeśli chodzi o sklepy outletowe w galeriach handlowych, też podjęliśmy decyzje o optymalizacji. Zamknęliśmy 1 placówkę i mamy aktualnie 7. Z kolei w przypadku sklepów tzw. partnerskich działających na zasadach B2B, sieć wzrosła nam z 12 do 13 sklepów. Podobnie wzrosła nam liczba franczyz – ze 143 do 147. Działają również 2 punkty franczyzowe zlokalizowane w Salach Zabaw Fikołki. Jeśli zaś chodzi o punkty sezonowe, to na koniec września działały jeszcze 3.

Jak przebiegały renegocjacje umów w czasie pandemii? Czy zarządcy centrów handlowych byli otwarci na propozycje np. czasowego zamrożenia czynszu, bądź czynszu od obrotów?

TP: Czynsz od obrotu w naszym przypadku to trudny temat. Prowadzimy sklepy butikowe o średniej powierzchni ok. 70 mkw. i tu nie było takiej możliwości. Natomiast niektóre galerie godziły się na ustępstwa przy podpisywaniu nowych umów i udało się wynegocjować stawki niższe o 10-20 proc., na przestrzeni 2-3 do 6 mies., w zależności od obiektu. Zauważalna była reguła, że im mniejsze centra handlowe i mniejsza miejscowość, tym negocjacje były o wiele łatwiejsze, a przynajmniej bardziej normalne. Niestety w przypadku obiektów w dużych miastach i tzw. topowych galerii, w zasadzie negocjacji żadnych nie było. Trzeba było przystać na te warunki, które nam przedstawiono. Przy czym, co ciekawe, niestety te największe topowe galerie notują też najwyższy spadek obrotów. W dużych miastach najlepsze centra handlowe mają spadki nawet o 30-40 proc. Obiekty w mniejszych miejscowościach te spadki mają o wiele mniejsze; na poziomie od 0 do 20 proc., a w niektórych przypadkach odnotowują nawet przyrosty obrotów. Wyraźnie zatem widać, że w dużych miastach handel w znacznym stopniu spowolnił.

Jak w takich trudnych dla retailu czasach zarządzać siecią i prowadzić rentowny biznes?

TP: Od 2-3 lat pracujemy nad optymalizacją sieci. Zatrzymaliśmy się na poziomie 250 sklepów i taką liczbę chcemy utrzymać. Jeśli chodzi o polski rynek, to powoli wycofujemy się z centrów handlowych, gdyż zauważamy, że rentowność sklepów w galeriach handlowych jest o wiele niższa, niż w innych lokalizacjach. Przekierowujemy się zatem na mniejsze miejscowości. Stawiamy też mocno na e-commerce i aktualnie dążymy do tego, żeby w onlinie utrzymać obroty na podobnym poziomie z zeszłego roku.

Jaki procent całości sprzedaży w sieci Coccodrillo stanowi sprzedaż online?

TP: W 2019 r. udział e-commerce w sprzedaży ogółem był na poziomie 10 proc. W tym roku mamy przyrost obrotu jeśli chodzi o Polskę rok do roku na poziomie ponad 60 proc. Na rynkach zagranicznych ten wzrost jest jeszcze większy, ok. 70-80 proc. Zakładamy więc, że udział procentowy ecommerce do całości przychodów będzie z roku na rok przyrastał i przewidujemy, że w przyszłym roku będzie wynosił ok. 25 proc., a za dwa lata ponad 30 proc.

Jakich trendów możemy spodziewać się na rynku retail w najbliższym czasie?

TP: Widzimy wyraźny trend przenoszenia się klienta z offline do online. Ostatnie dni pokazują, że następuje spadek sprzedaży we wrześniu rok do roku i jeśli sytuacja covidowa się nie zmieni, to ludzie będą bać się chodzić do sklepów stacjonarnych. Zakupy przeniosą się w dużej mierze do internetu. Zakładam, że pandemia nie będzie trwała wiecznie. To jest kwestia może tego sezonu i liczę, że do wiosny się wszystko unormuje, ale przyzwyczajenia klientów do zakupów onlinowych będą coraz większe. Dla wszystkich będzie to wygodniejszy sposób robienia zakupów.

Rozmawiała Katarzyna Łabuz