Wkrótce SCF 2024 Fall

Leasing, inwestycje, zarządzanie. Trwa rejestracja uczestników na najważniejsze spotkanie decydentów rynku centrów handlowych. 1400 uczestników. 25-26.09.24, Warszawa, Expo XXI.

Rejestracja uczestników

[WYWIAD] Paweł Kowalewski, Mex Polska: Chciałbym przełamać mit załamania na rynku gastronomicznym

Wyniki ostatnich trzech kwartałów pokazały kondycję naszej grupy. Nie mamy powodów do niepokoju. Mamy za to dużo powodów do zwiększonej intensywności analizy kosztów – mówi w rozmowie z Retailnet Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu Mex Polska S.A.

Jak ocenia Pan kondycję polskich sieci gastronomicznych i swoich konceptów po trudnym czasie pandemii?

Na wstępie chciałbym przełamać mit załamania rynku i pewnego rodzaju katastrofy branży gastronomicznej, którą wieszczą media. Mówię to z perspektywy tego, co się dzieje u nas. Mamy dosyć szerokie spektrum obserwacji, ponieważ aktualnie w ramach grupy Mex Polska funkcjonuje ponad 40 lokali na obszarze całego kraju, w szczególności w dużych miastach, ale również w miastach poniżej 100 tysięcy mieszkańców. I widzimy jak ten popyt się zachowuje. Wyniki ostatnich trzech kwartałów pokazały kondycję naszej grupy. Nie mamy powodów do niepokoju. Mamy za to dużo powodów do zwiększonej intensywności analizy kosztów.

Z jakimi wyzwaniami boryka się teraz branża?

Widzę wiele oczywiście zjawisk, które bardzo utrudniają w tej chwili działalność gastronomiczną, zresztą nie tylko gastronomiczną, bo tutaj mamy do czynienia z nieco szerszym ,,polem rażenia’’ tych wszystkich elementów, które z nowym rokiem na nas wszystkich spadły. Mowa o takich zmianach, jak niebagatelne wzrosty kosztów mediów czy kosztów produktów. Mamy do czynienia również, po raz pierwszy od dłuższego czasu, z dosyć wysokim wskaźnikiem wzrostu inflacji, co przekłada się na wzrost kosztu czynszu. Umowy zwykle tak są skonstruowane, że uwzględniają ten współczynnik inflacyjny jako element podwyższania czynszów.

Oczywiście mamy też wzrosty wynagrodzeń, które w tym roku są wyjątkowo wysokie i z jednej strony bardzo mocno dociążają ten element kosztowy biznesu, z drugiej strony jednak te podwyżki w jakimś sensie amortyzują też niechęć do wydawania pieniędzy, bo jednak w portfelu większości Polaków pojawia się trochę więcej funduszy niż rok wcześniej.

Jak zmienił się klient/gość restauracji na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy?

Newsletter SCF News

Obserwuj rynek centrów handlowych

Dołącz do ponad 7000 czytelników i otrzymuj codzienny, bezpłatny newsletter

Zapisz

Ta zmiana nawyków nie nastąpiła ani wczoraj, ani przedwczoraj, ani również w czasie pandemii, czy też przed pandemią – ona już trwa na przestrzeni co najmniej 10 lat. To są nawyki trwałe. Mamy coraz mniej czasu, mniej też ochoty na przyrządzanie posiłków w domu. Zjawisko to z każdym pokoleniem się nasila. Mamy więc chyba dzisiaj do czynienia z modelem życia nieco poza domem, gdzie liczą się nie tylko potrzeby kulinarne, ale i zaspokojenie potrzeb towarzyskim, społecznych.

Pandemia pozbawiła nas przez ponad rok możliwości tego, co tak naprawdę już stało się pewnym standardem w naszym życiu i tym samym pewnie z podwójną energią po pandemii Polacy wracali do restauracji, żeby trochę odbudować zaniedbane relacje towarzyskie i spotkania ze znajomymi. Dziś być może jest to znów nieco trudniejsze w realizacji, ze względu na uciążliwość inflacyjną i wzrastające ceny (również oczywiście usług gastronomicznych), natomiast z badań rynkowych wynika, że mniej więcej połowa Polaków na gastronomii nie ma w planach oszczędzać. Jest to spora grupa osób, które w dużych miastach w praktyce kreują ten rynek gastronomiczny. To właśnie duże miasta tak naprawdę realizują wolumen obrotów na rynku gastronomicznym. Oczywiście nie tylko poprzez swoich mieszkańców, ale również przez przyjezdnych, jak również przez biznes, instytucje, czyli tego klienta instytucjonalnego, który też niebagatelne pieniądze w gastronomii zostawia.

Chicas_gorillas
Chicas Gorillas

Jakie wyzwania stoją teraz przed właścicielami biznesów gastronomicznych?

Mamy dużo powodów do zwiększonej intensywności analizy na bieżąco kosztów, z którymi się borykamy i w odpowiedni sposób dostosowywania naszej oferty. To jest w tej chwili zadanie numer 1 w całej gastronomii i myślę, że wszyscy racjonalnie myślący, zawodowo podchodzący do tego biznesu przedsiębiorcy, właśnie w ten sposób reagują. W szczególności koncentrują się na analizie tego, co się dzieje na bieżąco, analizie kosztów, dostosowywaniu swojej oferty w taki sposób, żeby ona w dalszym ciągu była przyswajalna, żeby goście naszych lokali nie spotykali się z szokująco wysokimi cenami. To się da zrobić. Tym bardziej w sektorach, w których my funkcjonujemy. To też jest może walor naszej grupy, że my od zawsze specjalizowaliśmy się w ofercie skierowanej do osób mniej zamożnych, zaczynając od sektora bistro, a na casual dining kończąc. Dla nas sektory premium, sektory wysokich cen to jest trochę inny świat i być może nawet obserwujemy dzisiaj w jakimś sensie migrację części konsumentów z tych wyższych poziomów do naszych. To osoby, których nie tyle nie stać na zmianę nawyków, co nie stać na wysokie ceny.

Mówił Pan o ewolucji nawyków konsumenckich, a Grupa Mex reprezentuje kilka konceptów gastronomicznych. Jaki jest złoty środek na dobór tych konceptów teraz? Co aktualnie cieszy się największą popularnością?

Jeśli chodzi o trendy, to nie zaskoczę Pani, jeśli odpowiem, że dzisiaj trendem jest różnorodność. Mam wrażenie, że dzisiaj to jest ten element, który cechuje rozwój gastronomii w Polsce. Pojawia się coraz więcej różnego rodzaju konceptów związanych z coraz to bardziej różnorodną kuchnią, bo przecież coraz więcej jeździmy, coraz więcej mamy okazji obserwować jak to wygląda na świecie. Akceptujemy różnorodność oferty kulinarnej. Naszym zadaniem jest w taki sposób przygotować ofertę, by naszych gości było na nią stać i była ona dla nich atrakcyjna.

Gastronomia to nie jest łatwy biznes i nigdy nie był. Jeżeli komuś się wydaje, że to jest pewnego rodzaju ,,samograj’’, to jest on właśnie kandydatem do tego, żeby na nim stracić. I zdarzają się oczywiście plajty. Natomiast to nie jest zjawisko, które dzisiaj w jakiś sposób się nasila. Powiedziałbym, że wręcz odwrotnie. Te wszystkie silne sieci i grupy gastronomiczne, które na polskim rynku coraz więcej zajmują miejsca, wręcz skwapliwie wykorzystują tego typu okazje. My jesteśmy na tyle uniwersalnym podmiotem i mamy na tyle szerokie spektrum konceptów że jesteśmy w stanie na każdą praktycznie okazję zareagować pozytywnie.

Na rynku w ostatnim czasie pojawia się jednak sporo lokalizacji po gastronomach, którym nie wyszło. Korzysta Pan z tego?

Okazją jest dla mnie przede wszystkim bardzo dobra lokalizacja z rozsądnym czynszem. Mamy koncepty, które mogą zagospodarować 40 metrów kwadratowych, jak również 600 metrów kwadratowych, więc naprawdę cały czas jesteśmy otwarci na tego rodzaju propozycje. Mamy kontakt w całej Polsce z pośrednikami nieruchomości, głównie specjalizującymi się w tym sektorze gastronomicznym i te osoby co jakiś czas dostarczają nam ciekawe lokalizacje.

Grupa Mex Polska rozwija się też w oparciu o system franczyzowy. Jak Wam idzie poszukiwanie wiarygodnych partnerów biznesowych?

Sektor, który udostępniamy do franczyzy, to są koncepty, które w pandemii nieco ucierpiały. Nasze lokale, które udostępniamy w ramach franczyzy, to są lokale, które trzeba odwiedzać. Tam nie ma mowy o ofercie na wynos. I rzeczywiście przez okres pandemii, nie mieliśmy zbyt dużo potencjalnych kandydatów, ale w momencie kiedy widać było na horyzoncie, że wychodzimy z tego, optymizm wzrastał. Na dzisiaj mamy znowu wielu partnerów w Polsce, z którymi rozmawiamy i zainteresowanie jest duże. My ze swojej strony robimy wszystko, żeby kandydatom na franczyzobiorców, doradzić jak najlepiej. Nawet bardzo często ich powstrzymujemy przed decyzjami i podpisaniem umów najmu na lokale, które uważamy, że nie są tymi lokalami, które byłyby docelowo gwarancją sukcesu. Uczymy ich jak prowadzić ten biznes, wciągamy w nasz marketing, który traktujemy holistycznie.

Jakie wyzwania stoją teraz przed Wami?

Obecnie najistotniejszym naszym zadaniem jest ciągła kalkulacja biznesu, żeby on cały czas generował dodatnią marżę. Z drugiej strony jesteśmy cały czas otwarci na rozwój w zależności od tego, jak udaje nam się pozyskać atrakcyjne lokalizacje. Polujemy na okazje i mamy wystarczające zasoby, żeby ten rozwój odpowiednio realizować.

Rozmawiała: Katarzyna Łabuz