Strona główna Newsletter SCF 2023 Spring

[WYWIAD] Elżbieta Madeja, Zoo Karina: dzięki sprawnemu zarządzaniu przez pandemię przechodzimy suchą stopą

W tym roku chcemy otworzyć dwa nowe sklepy. Interesują nas miasta liczące powyżej 60 tys. mieszkańców. Na bieżąco przeprowadzamy też remodelingi istniejących sklepów. Dostosowujemy format do potrzeb danego obiektu i danej miejscowości – mówi w rozmowie z redakcją retailnet.pl / SCF News Elżbieta Madeja, Dyrektor Zarządzający Zoo Karina

Zoo Karina w tym roku obchodzi 25-lecie swojej działalności. W jakiej kondycji jest aktualnie Państwa sieć sklepów?

Elżbieta Madeja: Firma Zoo Karina została zarejestrowana w 1991 roku, a kilka lat później mała drobna blondynka z pasji i zamiłowania do zwierząt w 1996 roku otworzyła pierwszy sklep. Proces tworzenia sieci od małego sklepu na targowisku w Gdyni odbywał się powoli i rozważnie, aż do dnia dzisiejszego, kiedy to posiadamy 25 sklepów wielkopowierzchniowych, samoobsługowych. Wszystkie sklepy są w 100 proc. kapitałem polskim, a właścicielem i twórcą sieci jest Karina Wojtyłko. Dzięki sprawnemu zarządzaniu i szybkiej decyzyjności przez pandemię przechodzimy suchą stopą. Wieloletnia dobra współpraca z wynajmującymi nam powierzchnię handlową teraz procentuje. Podsumowując, jesteśmy długodystansowcami, jeśli chodzi o współpracę i w zakresie wynajmu i w zakresie dostaw. Podpisujemy nawet 10-letnie umowy najmu. Dobrym przykładem jest centrum handlowe Matarnia, w którym funkcjonujemy już 20 lat.

Od niedawna działa sklep internetowy Zoo Karina. Jak sprawdził się w czasie pandemii ten dodatkowy kanał dystrybucji?

EM: Pandemia wymusiła na nas przyspieszenie otwarcia sklepu internetowego i sklep działa od lutego 2020 r. Druga połowa marca ur. pokazała, że uruchomienie dodatkowego kanału sprzedaży, to był strzał w 10. Początkowo założenie było takie, że sklep internetowy ma nam pomóc w obsłudze klienta czyli bieżącej działalności. Zaoferowaliśmy klientowi dowóz zakupów, szczególnie tych ciężkich, jak karma, do domów. Nieśmiało rozbudowujemy sprzedaż online, ale nie jesteśmy w stanie konkurować z wielkimi sklepami internetowymi. Ponadto ceny mamy takie, jak w sklepach stacjonarnych. I sklepy stacjonarne są także punktami odbioru zamówionego na stronie internetowej towaru.

Czy pandemia znacząco wpłynęła na Państwa działalność?

EM: Pandemia dla nas, tak jak dla wszystkich, była przede wszystkim dużym zaskoczeniem. Zwłaszcza rozporządzenie wydane w marcu ur., którego interpretacje były różne. W końcu okazało się, że możemy handlować. Odnotowaliśmy oczywiście spadki sprzedaży. Najgorzej było w tych galeriach, które były zamknięte, bo nie zawsze klient wiedział, że działamy. Więc bardziej w czasie lockdownów sprawdzała się sprzedaż w parkach handlowych i tych obiektach, w których mamy bezpośrednie wejście z parkingu.

Czy tarcze antykryzysowe pomogły Wam w prowadzeniu działalności i utrzymaniu kadry pracowniczej?

EM: Pandemia jest trudny okresem dla handlu, ale nasza branża obroniła się. Nie zrezygnowaliśmy z żadnej lokalizacji, nie zwolniliśmy żadnego z 250 pracowników i nikomu też nie obniżyliśmy pensji. Wszyscy mają umowę o pracę na pełny etat. Oczywiście jest naturalna fluktuacja kadr, ale stawiamy na pracowników i na specjalistyczne szkolenia kadry. W początkowym etapie pandemii ponad 60 pracowników nie przyszło do pracy z dnia na dzień w obawie o zdrowie i zmuszeni byliśmy do wprowadzenia zmianowości i w biurze i w sklepach, ale wiara w zespół się opłaciła. Wierzyliśmy w zespół i w to, że wróci i tak się też stało. Natomiast jeśli mowa o tarczach antykryzysowych, to nie załapaliśmy się na żadną pomoc. Warunkiem przyznawania ulg był znaczący spadek obrotów. Nasze sklepy działały, więc nie wykazywaliśmy spadków, a ponadto dodatkową sprzedaż napędzał sklep internetowy. Dzięki temu utrzymaliśmy się na rynku.

Jak wygląda Państwa współpraca z centrami handlowymi? Czy w okresach lockdownów mogliście liczyć na wsparcie?

EM: Nie zabroniono nam handlu, więc z mocy prawa, nie należało nam się obniżenie stawek czynszu. Natomiast kontaktowałam się z galeriami i część galerii bardzo nam poszła na rękę. Ale zdarzały się sytuacje, że wypowiedziano nam umowę najmu, pomimo tego, że rzetelnie płaciliśmy czynsz, i oddano nasz lokal innej konkurencyjnej sieci.

Czy w Pani opinii, pandemia zmieni umowy najmu? Wielu retailerów żąda czynszów od obrotu

EM: Czynsz od obrotu zawsze był jeśli przekroczyło się odpowiedni pułap procentowy. Z dużymi galeriami zawsze na takie rozwiązanie mogliśmy liczyć. Umowy nie zmienią się wiele w tym zakresie. Każda jest negocjowana indywidualnie, ale generalnie rzecz ujmując dogadujemy się z galeriami. Dostajemy fit outy, współpracujemy w zakresie marketingu, przygotowujemy wspólne akcje promocyjne i możemy liczyć na różnego rodzaju upusty.

Zoo Karina ma swoje sklepy zarówno w tradycyjnych dużych centrach handlowych, jak i mniejszych retail parkach. Czy w kwestii doboru lokalizacji priorytety się zmieniają?

EM: Nie ma formuły jednoznacznej zakładającej, że dany format sprawdza się lepiej czy gorzej. Są duże centra handlowe, w których funkcjonujemy rewelacyjnie i mniej rentowne placówki. To jest zależne od wielu czynników – usytuowania lokalu np. bliskości do drzwi, dostępności miejsc parkingowych, komunikacji i łatwości dotarcia do obiektu. W tej chwili analizując wszystkie lokalizacje, które mamy, mogę powiedzieć, że z żadnej byśmy nie zrezygnowali. Każda ma swoje plusy i minusy. Niektóre nas zaskakują, bo na pozór wydaje się, że są takie sobie, a prosperują świetnie.

Jak pandemia zmieniła zwyczaje zakupowe klientów jeśli chodzi o Państwa branżę?

EM: Wzrosła świadomość Polaków w kwestii opieki nad zwierzętami. Ludzie potrzebują kontaktu ze zwierzętami i, co pokazują statystyki, wzrosła także liczba adopcji zwierząt ze schronisk. To jest trend wznoszący, a naszym zadaniem jest edukacja. Podejmujemy w tym zakresie szereg działań. Organizujemy szkolenia, wspomagamy fundację Psia Krew, angażujemy się w akcje dobroczynne, wspomagamy schroniska dla zwierząt.

Jakie są Państwa plany na 2021?

EM: W tym roku chcemy otworzyć dwa nowe sklepy. Interesują nas miasta liczące powyżej 60 tys. mieszkańców. Na bieżąco przeprowadzamy też remodelingi istniejących sklepów. Dostosowujemy format do potrzeb danego obiektu i danej miejscowości. Mamy sklepy o wielkości od 150 mkw. po 1000 np. w CH Matarnia. Średnio nasze sklepy mają od 250-do 500 mkw.

Kiedy, w Pani opinii, retail wróci na właściwe tory?

EM: Ten rok jest jeszcze skazany na leczenie ran i nie możemy liczyć na spektakularne odbicie. Może przyszły rok będzie lepszy. Jestem dobrej myśli. Nam udało się obronić, bo szybko podejmowaliśmy decyzje i dostosowaliśmy się do zmian.

Rozmawiała: Katarzyna Łabuz