[WYWIAD] Magdalena Rojewska, Kantory Exchange Group: dywersyfikujemy źródła dochodu

W ok. 90 proc. jesteśmy uzależnieni od turystyki i ruchu transgranicznego. Obecnie notujemy spadek obrotów o ponad 50 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego – mówi w rozmowie z redakcją retailnet.pl / SCF News Magdalena Rojewska, Dyrektor ds. szkoleń i rozwoju, Kantory Exchange Group.

Kantory Exchange Group funkcjonują na polskim rynku od 1999 roku, ale prawdopodobnie ubiegły rok był dla Państwa jednym z najtrudniejszych w historii.

Najważniejsze, że udało się nam przetrwać. Zakładamy, że gorzej już nie będzie. W przypadku naszego biznesu kluczowe będzie ponowne otwarcie wszystkich granic i odrodzenie się ruchu turystycznego.

W trakcie trzech lockdownów kantory, zgodnie z rozporządzeniem, musiały pozostać zamknięte. Na jaką pomoc mogliście liczyć?

Po krótkim okresie zamieszania na samym początku, faktycznie okazało się, że kantory znalazły się w gronie najemców, którzy odgórną decyzją musieli zamknąć swoje lokale. Dzięki temu skorzystaliśmy ze słynnego art. 15ze. Zwolnienie z opłat czynszowych i pierwsza tzw. tarcza to jednak jedyna pomoc, na którą mogliśmy liczyć.

Dlaczego?

Obecnie rządowe wsparcie zależna jest od PKD, w ramach klasyfikacji kodów  nasza działalność zaliczana jest do usług maklerskich, a te nie zostały objęte pomocą. Obecnie negocjujemy z wynajmującymi umowy przedłużające najem. Rządowe wytyczne są jednoznaczne, każdy lockdown wydłuża umowę o 6 miesięcy plus okres zamknięcia. Na szczęście, pomimo że nasza pozycja negocjacyjna nie jest tak silna jak największych graczy na rynku, z większością wynajmujących współpracujemy od wielu lat. To przekłada się na atmosferę toczonych rozmów. W wielu przypadkach możemy liczyć na upusty.

Jak wygląda obecnie ruch w Państwa kantorach?

Obecnie posiadamy ok. 80 kantorów, z czego tylko jeden jest zlokalizowany poza galerią handlową. To jeden z naszych najstarszych kantorów, mieści się na katowickim deptaku przy ul. Stawowej. Dotychczas największą siłą galerii był duży traffic. W naszym biznesie to kluczowy aspekt, bazujemy na kliencie detalicznym, więc liczy się efekt skali. W czasie lockdownów oficjalny przekaz był taki, że galerie handlowe są zamknięte. To nie było do końca prawdą, bo przecież ok. 20-30 proc. najemców mogło prowadzić swoją działalność. Bez wątpienia jednak, ten przekaz dodatkowo pogłębił spadki footfallu w centrach handlowych. Po II lockdownie mieliśmy okres świąteczny, ruch był – biorąc pod uwagę sytuację – przyzwoity. Widać było inne, bardziej pozytywne nastawienie klientów. Na tym opieram również optymizm, że w dłuższej perspektywie ludzie wrócą do zakupów i odwiedzania centrów handlowych.

Po lutowym otwarciu galerii ten optymizm również da się zauważyć?

Pierwsze tygodnie lutego nie są specjalnie udane. W miesiącach zimowych nasza sprzedaż w dużej mierze zależała od klientów wyjeżdżających na ferie, np. na narty. W tym roku, z oczywistych względów, ten ruch niemal zamarł.

Jak odbija się to na Państwa wynikach?

Obecnie notujemy spadek obrotów o ponad 50 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego.

Kto obecnie korzysta z Państwa usług?

Tak jak wspominałam, w ok. 90 proc. jesteśmy uzależnieni od turystyki i ruchu transgranicznego. Tych klientów praktycznie nie ma, choć pojawili się pierwsi turyści planujący już wakacyjne wyjazdy. Obecnie bazujemy więc na imigrantach zarobkowych, czyli przede wszystkim Ukraińcach, Białorusinach, Gruzinach czy Mołdawianach. Z utęsknieniem wypatrujemy jednak pełnego otwarcia granic i wznowienia ruchu turystycznego.

Czy w związku z zaistniałą sytuacją wstrzymujecie się z planami dalszej ekspansji?

Cały czas działamy na tym polu. W ubiegłym roku udało nam się otworzyć kilka punktów w galeriach, z którymi na przykład już wcześniej mieliśmy podpisane stosowne umowy. Mowa tutaj np. o Nowej Stacji w Pruszkowie, obiektach z Kielcach, Żorach i Jastrzębiu Zdroju. Na przełomie roku weszliśmy do Sarniego Stoku w Bielsku Białej. W najbliższych tygodniach uruchomimy kantory w M1 w Bytomiu, a wiosną w nowej galerii powstającej w Jędrzejowie. Nadal obserwujemy rynek, będziemy elastycznie decydować o kolejnych ruchach, choć nie ukrywam, że pandemia z pewnością ma wpływ na nasze dalsze plany inwestycyjne.

Koncentrujecie się w zasadzie wyłącznie na galeriach handlowych. A geograficznie?

Najwięcej kantorów mamy obecnie w Warszawie i Łodzi. Generalnie staramy się rozwijać w szeroko pojętej Polsce centralnej. Decydują tu kwestie logistyczne. Operując w branży opartej na gotówce, duże rozproszenie regionalne byłoby dość kłopotliwe i kosztowne pod względem logistycznym.

Jakich lokali ewentualnie poszukujecie?

Nasze kantory mają od 10 do 20 kilku mkw. powierzchni. Posiadamy także zabudowane wyspy handlowe, które mają formę swoistych kiosków. W tym wypadku powierzchnia wynosi ok. 5 mkw.

Czy podobnie jak ma to miejsce w przypadku wielu branży handlowych, sprzedaż online jest ważnym kanałem w Państwa biznesie?

Generalnie handel walutami online się rozwija, ale my koncentrujemy się na tradycyjnym kanale sprzedaży. Nie zamierzamy, przynajmniej na razie, wchodzić w e-commerce, systematycznie za to rozwijamy portfolio świadczonych przez nas usług. Współpracujemy już m.in. z Western Union, umożliwiamy zwrot podatku VAT podróżnym, a także wprowadziliśmy własny produkt inwestycyjny w postaci sztabek złota. Cały czas przymierzamy się do wprowadzenia kolejnych usług. Dywersyfikacja źródeł dochodu w obecnych czasach jest bardzo ważna.

Rozmawiał: Łukasz Izakowski

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codzienny newsletter dla profesjonalistów rynku centrów handlowych