Strona główna Newsletter SCF 2023 Spring

[WYWIAD] Natalia Walczak-Szalek, Clarks: 2021 jest rokiem restartu marki Clarks w Polsce

Rok 2021 jest rokiem restartu marki Clarks w Polsce. Stworzyliśmy strategię rozwoju marki, przygotowaliśmy atrakcyjny pakiet warunków franczyzowych, wsparcia dla partnerów biznesowych oraz opracowaliśmy franczyzowy model biznesowy, który zachęci i pomoże nam w stworzeniu sieci sklepów partnerskich i odrodzeniu marki Clarks w Polsce. Cały czas szukamy nowych miejsc i nowych partnerów biznesowych. Mamy całą listę lokalizacji – galerii i miast – w których chcielibyśmy otworzyć nasze butiki – mówi w rozmowie z Retailnet Natalia Walczak-Szalek, Franchise Business Manager CEE, C. & J. Clark Polska Sp. z o.o.

Clarks ponownie chce rozwijać się na polskim rynku. Czy to dobry moment na wejście marki?

Firma Clarks działa nieprzerwanie od 1825 roku. To naprawdę odległa data. Nie uświadamiamy sobie tego na co dzień, ale to były czasy, w których umiera Napoleon, a Polska jest pod rozbiorami. Marki Clarks wiele osób w Polsce nie zna, ale Napoleona już tak. Właśnie wtedy powstaje nasza firma i tworzymy pierwsze buty. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że były to slippersy, czyli lekkie wsuwane buciki. W Polsce mówimy na nie po prostu, kapcie lub laczki. Szyto je ręcznie z owczej skóry. Założycielami firmy byli bracia, Cyrus i James Clarks zdeterminowani, by odnieść sukces. Clarks został założony w malowniczej małej miejscowości Street niedaleko Somerset w południowo-wschodniej Anglii. W Polsce marka pojawiła się w 2005 roku i w ciągu 10 lat firma otworzyła 13 sklepów partnerskich. Rok 2021 jest więc tak naprawdę rokiem restartu, a nie wejściem Clarks do Polski. Stworzyliśmy strategię rozwoju marki w Polsce, przygotowaliśmy atrakcyjny pakiet warunków franczyzowych, wsparcia dla partnerów biznesowych oraz opracowaliśmy franczyzowy model biznesowy, który zachęci i pomoże nam w stworzeniu sieci sklepów partnerskich i odrodzeniu marki Clarks w Polsce.

Rekalma Apsys
r e k l a m a

Jednak w ostatnich latach było o Was cicho i firmowych sklepów ubywało.

Tak, to prawda. Przyczyn było zapewne wiele jednak tymi głównymi z którymi, musieliśmy się zmierzyć także w Polsce były dwa globalne kryzysy gospodarczo-ekonomiczne w 2008 i 2012 roku. Był to również czas, kiedy w kraju powstawało bardzo dużo galerii handlowych. Tak naprawdę budowały się one w każdym, nawet małym mieście. Czasami dochodziło nawet do absurdalnych sytuacji, w których otwierały się one naprzeciwko siebie, niezależnie od wielkości miasta czy potencjału sprzedażowego. W efekcie doprowadziło to do zabicia ulic handlowych. Proszę spojrzeć na nasz rynek. Deptaków handlowych i ulic w zasadzie nie ma. Nawet Nowy Świat w Warszawie, czy Półwiejska w Poznaniu, kiedyś znane z modnych butików ulice, nie są już tak atrakcyjne. Clarks podążał za tym trendem i otwierał sklepy franczyzowe, nie mając wpływu, czy galeria w perspektywie następnych lat utrzyma swój potencjał sprzedażowy. A przecież wiele z nich nie podołało temu zadaniu. Trudno się dziwić. Utrzymywanie sklepów w takich warunkach bez względu na koszty było dla nas trudne, dlatego wspólnie z naszymi partnerami decydowaliśmy o zamykaniu niektórych butików. Na to wszystko nałożyła się pandemia. Teraz jednak mamy zupełnie inną rzeczywistość. Przede wszystkim zweryfikowaliśmy portfel o lokalizacje, które były mniej rentowne. Zrezygnowaliśmy z tych nietrafionych, by skupić się na nowych otwarciach. Wspólnie z naszymi partnerami przedyskutowaliśmy ich udział we franczyzie. Nie zawsze byli oni skoncentrowani na biznesie detalicznym i nie zawsze w pełni zaangażowani.

Ile lokalizacji Wam zostało i czy galerie są aktualnie dla Clarksa atrakcyjną lokalizacją?

W Polsce zawsze byliśmy obecni tylko w galeriach handlowych. W innych krajach prowadzimy także sklepy na ulicach handlowych dużych miast. Analizujemy potencjał sprzedażowy najbardziej atrakcyjnych ulic i powoli staramy się patrzeć także w tym kierunku i u nas. W tej chwili mamy trzy butiki, w Rivierze w Gdyni, w Poznaniu oraz niedawno otwarty w Galerii Krakowskiej. Nie ukrywam, że chcemy wykorzystać także moment, w którym na skutek pandemii w wielu galeriach handlowych pojawiły się atrakcyjne z naszego punktu widzenia lokale, na otwarcie nowych butików, do tej pory dla nas niedostępne.

Niedostępne cenowo?

Niedostępne cenowo, ale przede wszystkim niedostępne, jeśli chodzi o powierzchnie. Celujemy w butiki o powierzchni całkowitej około 70-120 metrów kwadratowych. Tak naprawdę to są te najbardziej pożądane przez większość butiki w galeriach.

Liczycie na powstałe po pandemii pustostany?

To naturalne, że niektóre marki znikają z rynku, niektóre się wycofały, a niektóre również zweryfikowały swoją sieć sklepów, czy to własnych, czy partnerskich. To prawda, widoczna jest bardzo duża podaż pustostanów właśnie w okolicach 100 metrów kwadratowych, także w tych galeriach, które z mojego punktu widzenia są dla Clarksa bardzo atrakcyjne.
Rozmawiamy więc z galeriami, z partnerami biznesowymi o ponownym otwarciu sklepów w tych najbardziej atrakcyjnych galeriach w Polsce.

Jak będzie ten restart wyglądał?

Cały czas szukamy nowych miejsc i nowych partnerów biznesowych. Mamy całą listę lokalizacji — galerii i miast — w których chcielibyśmy otworzyć nasze butiki. Oferujemy bardzo atrakcyjny franczyzowy model biznesowy, przygotowany tak, by zapewnić partnerom franczyzowym rentowność. Zapewniamy bardzo szerokie wsparcie od kontaktów z developerem, wyboru lokalizacji, po konstruowanie business case’a i wyposażenie butików w odpowiedni koncept meblowy, a także opiekę architekta i koordynację całego procesu otwarcia sklepu. Zapewnimy wsparcie w zakresie obsługi klienta, znajomości kolekcji, technologii produktów, a także gwarantujemy różnego rodzaju szkolenia w tym, powiedziałabym stricte finansowe, czyli po prostu badanie współczynników sprzedażowych.

Czyli w grę wchodzą tylko lokalizacje zaproponowane przez Clarksa?

Jeśli partner handlowy zgłosiłby się lub zaproponował własną lokalizację, oczywiście jesteśmy otwarci, by ją rozważyć. Rozmawiam także z partnerami handlowymi, którzy już działają w wielu galeriach handlowych i chcą zdywersyfikować lub rozszerzyć swoje portfolio brendów. Naturalne jest, że przy kilku sklepach w jednej galerii, możemy wspólnie wynegocjować znacznie lepsze warunki czynszu. Absolutnie nie zamykam się tutaj na dyktowanie lokali. Działamy dwutorowo, jestem bardzo otwarta na współpracę i dialog.

Gdzie chcecie się rozwijać?

W dużych miastach musimy być i to jest oczywiste. Jednak za każdym razem indywidualnie oceniamy potencjał sprzedażowy wybranej lokalizacji. Skupiamy się jednak na miastach powyżej 200 tys. mieszkańców. Docelowo chcielibyśmy otworzyć 15-20 butików. Dajemy sobie na to trzy lata. Oczywiście będziemy weryfikowali ich potencjał sprzedażowy, by zapewnić rentowność sklepów naszych partnerów. Na tym nam najbardziej zależy.

Jakie galerie Was interesują?

Widzimy potencjał w galeriach handlowych, które utrzymają swoją pozycję. Choć widać, że rynek tych bardzo atrakcyjnych też się kurczy. Dlatego będę wybierała galerie modowe, oferujące jakościowe produkty. Postawimy na takie galerie, w których znajdziemy dla naszych sklepów klienta. Planujemy otwarcia w Złotych Tarasach i Arkadii w Warszawie, jesteśmy zainteresowani galerią Posnania w Poznaniu, już jesteśmy w Galerii Krakowskiej w Krakowie. We Wrocławiu rozważamy otwarcie sklepu w galerii Wroclavia lub w Galerii Magnolia Park, w Katowicach jest to oczywiście Silesia. W mniejszych miastach mówimy o Rzeszowie, Kaskadzie w Szczecinie, Zielonych Arkadach w Bydgoszczy, Galerii Echo w Kielcach, i Manufakturze w Łodzi.

A miejsce w galerii?

To jest bardzo ważne. Starannie podchodzę do wyboru lokalizacji, bo ona jest tak naprawdę kluczowa dla osiągnięcia sukcesu i rentowności sklepu. Dla nas najlepsza lokalizacja to parter, otoczenie sklepów oferujących modę, miejsca o takim naturalnym trafficu i otoczenie tych sklepów bardziej modowych oferujących bardzo podobny asortyment.

Na jakich warunkach będziecie podpisywać nowe umowy najmu?

Oczywiście to zależy od lokalizacji. Zdaję sobie sprawę, że w wielu centrach handlowych te warunki są bardzo konkretne, jednak w dzisiejszej sytuacji rynkowej zawsze podlegają negocjacji. Dobre centra handlowe o bardzo stabilnej pozycji w Polsce, mają stabilne warunki, a umowy są zazwyczaj 5-letnie.

Cena za mkw. jest kluczowa?

Tak. Jest kluczowa, bo jeśli propozycja warunków finansowych będzie atrakcyjna i będzie gwarantowała rentowność sklepu w dłuższym okresie, to ten okres najmu w tej chwili schodzi na drugi plan.

Czy Clarks to marka na trudne czasy pocovidowe?

To zależy, o co Pani pyta. Buty Clarks to świetny produkt, bardzo wygodny i w konkurencyjnej cenie. Dla klienta indywidualnego to po prostu najlepszy wybór na rynku. Z drugiej strony dla potencjalnych franczyzobiorców to bardzo dobry czas na otwarcie nowego biznesu. Proszę mi wierzyć, wszystkie nasze buty, casual, ale także te klasyczne, męskie garniturowe, czy damskie są niezwykle wygodne i lekkie. Właśnie dlatego, jeśli ktoś już raz włoży buty Clarks, przychodzi do nas ponownie. Europa Wschodnia była dla marki Clarks do tej pory nieodkryta. Widzieliśmy tu ogromny potencjał sprzedażowy i bardzo powoli zaczęliśmy rozwijać firmę w Polsce. Oczywiście pandemia pokrzyżowała nam plany. W Anglii jesteśmy marką pierwszego wyboru i chcemy być nią także w Polsce. Wyróżnia nas niewątpliwie wzornictwo, jakość i wygoda. Ktoś, kto przymierzy nasze buty w salonie, wychodzi z nimi ze sklepu.

Rozmawiała Katarzyna Łabuz

clarks-salon

clarks-salon