[WYWIAD] Wojciech Normand, Snipes: jesteśmy gotowi na kolejne otwarcia

Po zaledwie trzech latach obecności na rynku stworzyliśmy rentowną sieć, która notuje najwyższą w całej Europie dynamikę sprzedaży i wzrostu zysku – w rozmowie z SCF News | Retailnet.pl mówi Wojciech Normand, Prezes Zarządu Snipes Polska.

Snipes ma w Polsce 31 sklepów. Jak wygląda historia waszego rozwoju na polskim rynku? 

Zanim przejdę do szczegółów dotyczących Polski, warto przybliżyć genezę samej marki. Snipes powstał w Niemczech – w tym samym kraju, w którym swoją centralę ma Deichmann. Twórca marki Snipes  słynął z niezwykle śmiałych pomysłów biznesowych, takich jak zaproszenie Michaela Jordana na otwarcie sklepu w Hamburgu. Wydarzenie to przyciągnęło 60 tysięcy ludzi i okazało się gigantycznym sukcesem, ale wiązało się też z ogromnymi kosztami. To właśnie wtedy założyciel Snipsa zaczął szukać inwestora, którego znalazł w osobie Heinricha Deichmanna, który dał się przekonać do tej hip-hopowej marki. To okazało się strzałem w dziesiątkę dla obu stron. Dziś Snipes to sieć licząca 600 sklepów na świecie: 300 w Europie i 300 w Stanach Zjednoczonych.

W Polsce, w przeciwieństwie do organicznego rozwoju Deichmanna, zaczęliśmy od mocnego uderzenia – przejęcia istniejącej sieci Distance. Był to polski koncept o zbliżonym asortymencie, posiadający około 30 placówek. Przejęliśmy ich lokalizacje, brand oraz całą spółkę, a następnie przystąpiliśmy do wymagającego procesu rebrandingu i powiększania lokali. 

Standardowy sklep Snipes wymaga około 350 m², podczas gdy w sieci Distance tylko dwa obiekty miały więcej niż 200 m². Jako prezes marki w Polsce czuję ogromną satysfakcję, że sprostaliśmy temu wyzwaniu. Po zaledwie trzech latach obecności na rynku stworzyliśmy w pełni rentowną sieć, która obecnie notuje najwyższą dynamikę sprzedaży oraz największy wzrost zysku w całej grupie Snipes w Europie.

Wojciech Normand, Snipes

Jakie lokalizacje są w centrum waszej uwagi? Gdzie sklepy Snipes są dzisiaj i gdzie powinny być w przyszłości? 

Dzisiaj koncentrujemy się przede wszystkim na dużych aglomeracjach i wiodących centrach handlowych, gdzie nasi klienci nas znają i poszukują. Jako przykłady mogę podać Wrocław z Magnolią Park, Gdańsk z Forum Gdańsk, Gdynię z Centrum Riviera czy Warszawę, gdzie jesteśmy obecni w Złotych Tarasach i Wola Parku, a wkrótce, mam nadzieję, również w Arkadii. Bardzo dobrze czujemy się w takich prestiżowych lokalizacjach.

Jednak dzięki sukcesowi, jaki odnieśliśmy, zaczynamy szukać miejsca w coraz mniejszych miastach. Ostatnio gościłem w Polsce Samuela Deichmanna – przedstawiciela czwartej generacji rodziny, który obecnie zarządza Snipesem. Pokazałem mu nasz sklep w Lesznie, który radzi sobie świetnie. Samuel zachęcił nas, byśmy podążali tym tropem i szukali podobnych lokalizacji. Obecnie na naszym radarze jest Inowrocław, a w przyszłości nie wykluczamy otwarcia Snipesa w parku handlowym, aby jeszcze lepiej dopasować się do zmieniających się trendów rynkowych.

W jakim tempie chcesz rozwijać Snipesa na polskim rynku? 

Nie kierujemy się wyłącznie liczbą otwarć. W przypadku Snipesa nasze podejście jest inne niż w Deichmannie – tutaj kluczowym i jedynym kryterium jest jakość, a nie ilość. Stosujemy zasadę: najpierw jakość, potem skala. Nie narzucamy sobie sztywnych limitów liczbowych, jeśli miałyby one wpłynąć negatywnie na standard i rentowność nowych placówek.

Czyli przekaz do wynajmujących jest jasny: Snipes czeka na dobre projekty i jest gotowy wejść z salonem o powierzchni 350 m² w każdą wartościową inwestycję, oczywiście przy zachowaniu odpowiednich warunków biznesowych?

Dokładnie tak. Realizujemy strategię, którą współtworzyłem z myślą o polskim rynku, a którą moi współpracownicy znakomicie wdrażają w życie. Często odwołuję się do moich doświadczeń z młodości, kiedy przez długi czas grałem w piłkę ręczną. Miałem wtedy świetnego trenera, który w trudnych momentach meczu powtarzał: „Panowie, gramy na pewną piłkę”. Tę samą zasadę stosuję dzisiaj w Snipesie. „Granie na pewną piłkę” oznacza dla nas otwieranie sklepów tam, gdzie Deichmann już wcześniej udowodnił, że lokalizacja jest sprawdzona, klienci dopisują i z dużym prawdopodobieństwem odnajdą się tam również fani marki Snipes. Chcemy się rozwijać i jesteśmy gotowi na kolejne otwarcia – chociażby w Gdańsku czy Warszawie – niemal od zaraz.

Normand

Czy regułą jest, że Snipes pojawia się tylko tam, gdzie obecny jest już Deichmann, i czy zamierzacie utrzymać tę zależność w przyszłości?

Do tej pory rzeczywiście tak się składało, że nie otworzyliśmy żadnego Snipesa w obiekcie, w którym nie byłoby wcześniej Deichmanna. Wyniki Deichmanna są dla nas doskonałym punktem odniesienia i sprawdzonym benchmarkiem przy ocenie potencjału danej lokalizacji. Nie oznacza to jednak, że zamykamy się na inne opcje.

Jesteśmy otwarci na ciekawe projekty – przykładem może być warszawska Promenada, gdzie Deichmanna nigdy nie było. Gdyby pojawiła się tam atrakcyjna oferta dla Snipesa, na pewno byśmy ją rozważyli. Na ten moment korzystamy z doświadczeń starszego brata, bo to strategia, na której jak dotąd się nie zawiedliśmy.

Klient Snipesa to głównie przedstawiciele pokolenia Alfa – większość z waszych klientów ma co najwyżej 15 lat, a ich własna siła nabywcza jest znikoma. Jak w takim razie analizujecie potencjał rynku i jak znajdujecie w tej grupie jakość, na której Wam zależy, skoro ci młodzi ludzie bazują głównie na kieszonkowym?

To bardzo trafne spostrzeżenie, nad którym sam intensywnie pracowałem. Dla pokolenia Alfa pierwszym oknem na świat nie jest telewizor czy radio, ale ekran smartfona. Choć ci młodzi ludzie sami jeszcze nie zarabiają, korzystają z faktu, że zamożność polskiego społeczeństwa realnie rośnie. 

Te dzieciaki potrafią niezwykle skutecznie przekonać rodziców do zakupu butów z limitowanych kolekcji Nike czy Adidasa, które kosztują 800–1000 zł. Co więcej, oni traktują to niemal jak inwestycję – wykorzystują media społecznościowe, by później odsprzedawać te pary z dużym zyskiem, czasem nawet za 2000 zł. Popyt na te unikalne serie jest tak ogromny, że w naszych sklepach musieliśmy wprowadzić limity ilościowe na sprzedaż takich produktów, aby zapanować nad zainteresowaniem.

W jaki sposób wykorzystujecie social media, czyli naturalne środowisko młodego pokolenia do komunikacji z waszym klientem?  

Wyjątkowość Snipesa polega na budowaniu własnej społeczności, czyli tzw. Snipes community. Robimy to poprzez aktywne wspieranie kultury ulicznej – organizujemy lub współtworzymy festiwale tańca, turnieje koszykówki oraz eventy z udziałem artystów hip-hopowych. Jesteśmy oczywiście obecni we wszystkich kluczowych mediach społecznościowych. 

Jak wygląda wasza sprzedaż w e-commerce?

Udział sprzedaży online systematycznie rośnie. Choć polskim sklepem internetowym zarządza obecnie centrala w Kolonii, nasi koledzy z Niemiec dostrzegają specyfikę polskiej młodzieży. Otrzymujemy coraz więcej przestrzeni na lokalne działania, co w przyszłości z pewnością przełoży się na jeszcze lepsze dopasowanie oferty online do potrzeb naszego rynku.

Rozmawiał: Radosław Rybiński