Analiza blisko 1,1 mln cen detalicznych wykazała, że w całym 2025 roku codzienne zakupy w sklepach zdrożały średnio o 4,2% rdr. Dotyczyło to łącznie 17 najpopularniejszych kategorii. W 2024 roku wzrost wyniósł 4,3% rdr. Natomiast w zeszłym roku ceny samej żywności poszły w górę średnio o 3,6% rdr. Różnica między nimi a pozostałymi kategoriami jest nadal widoczna, ale coraz mniejsza.
W TOP5 najmocniej drożejących w ub.r. kategorii widać używki (+9,7% rdr.), produkty tłuszczowe (+9,2% rdr.), napoje (+7,7% rdr.), słodycze i desery (+7,4% rdr.), a także mięso (+6,5% rdr.). Z kolei najbardziej potaniały w całym 2025 roku warzywa (-2,6% rdr.), produkty sypkie (-0,9% rdr.), jak również dodatki spożywcze (-0,3% rdr.).
Z cyklicznego raportu pt. „Indeks cen w sklepach detalicznych”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, wynika, że w całym 2025 roku codzienne zakupy w sklepach zdrożały średnio o 4,2% rdr. Dotyczyło to żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej, art. dla dzieci i karm dla zwierząt domowych – łącznie 17 kategorii. Patrząc na stosunek cen z 2024 do kosztów zakupów w 2023 roku, widać podobny wzrost, tj. o 4,3% rdr.
„To pozytywna wiadomość, że średni poziom wzrostu cen badanych 17 kategorii ustabilizował się i utrzymuje się na bardzo podobnym poziomie jak rok wcześniej. Niepokojące jest natomiast to, że w tym samym czasie nastąpił znaczący spadek inflacji, co powoduje, że różnica między jej poziomem a średnim wzrostem cen w sklepach zwiększyła się. W efekcie podwyżki detalistów na poziomie 4,2% możemy traktować jako dość wysokie, a przez tę sytuację wielu konsumentów mogło nie odczuć spadku inflacji w swoich budżetach domowych” – mówi dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito.
Raport koncentruje się na wybranej, ale bardzo ważnej z perspektywy konsumenta grupie produktów, co zaznacza dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito. Natomiast wskaźnik CPI obejmuje znacznie szerszy, ważony koszyk towarów i usług, takich jak np. paliwa, których ceny w lipcu istotnie spadły. Jak stwierdza ekspert, ceny artykułów kupowanych regularnie najsilniej kształtują subiektywne postrzeganie inflacji. Dlatego, mimo że jest ona niska, portfel typowego konsumenta wciąż odczuwał w ub.r. wyższe ceny przy zakupie podstawowych produktów.
„Konsumenci, po latach wyższych cen, zaakceptowali podwyższony poziom cenowy bez znaczącego oporu. Sieci handlowe wykorzystały to do odbudowania rentowności po trudnych latach walki o marże. W zestawieniu z danymi z lat 2023-2024 widać, że polski handel detaliczny wszedł w fazę pełzającego wzrostu cen, rezygnując z gwałtownych skoków. Dla przeciętnego Polaka oznaczało to dalsze obciążenie, ale o znacznie mniejszej sile niż w czasach dwucyfrowej inflacji” – wyjaśnia dr Robert Orpych.
Z raportu wynika też, że w 2025 roku ceny samej żywności poszły w górę średnio o 3,6% rdr. Jak komentuje dr Artur Fiks, fakt, że średni wzrost cen żywności jest niższy niż ogólny wzrost cen w sklepach detalicznych – z punktu widzenia przeciętnego konsumenta – jest dobrą wiadomością. Niemniej jednak jest on w dalszym ciągu wyższy niż poziom inflacji. To pokazuje, że niestety żywność należy do kategorii produktów, które ciągną inflację w górę, a to nie jest dobrą wiadomością.
„Po raz pierwszy od kilku lat żywność drożeje wolniej niż pozostałe kategorie. Jest to korzystna zmiana, szczególnie dla gospodarstw domowych o niższych dochodach, gdzie żywność stanowi 25-30% wydatków. Widać efekt intensywnej konkurencji między dyskontami. Sklepy prowadzą wojnę cenową na produktach podstawowych, które konsument porównuje między sieciami. Ponadto rynki rolne wróciły do równowagi po szokach z poprzednich lat. Jednocześnie zbiory w Polsce były zadowalające, czyli bez ekstremalnych susz czy powodzi” – zauważa dr Robert Orpych.
Różnica między wszystkimi analizowanymi w raporcie kategoriami a samą żywnością jest nadal widoczna, choć coraz mniejsza. Ekspert przypomina, że jeszcze rok temu żywność drożała znacząco szybciej niż pozostałe segmenty. Ubiegłoroczny wynik oznacza stabilizację po okresie, gdy czynniki takie jak wojna w Ukrainie, wysokie ceny energii, drogie nawozy oraz zakłócenia w eksporcie zbóż uderzały przede wszystkim w sektor żywnościowy.
„Pamiętajmy jednak, że ceny żywności są dość wrażliwe na czynniki takie jak pogoda, sytuacja geopolityczna, epidemie wśród zwierząt hodowlanych itp. W efekcie bardzo szybko żywność może stać się głównym napędem średniego tempa wzrostu cen w sklepach” – ostrzega dr Artur Fiks.
TOP5 podwyżek
W TOP5 najbardziej drożejących kategorii w 2025 roku znalazły się używki (+9,7% rdr.), produkty tłuszczowe (+9,2% rdr.), napoje (+7,7% rdr.), słodycze i desery (+7,4% rdr.), jak również mięso (+6,5% rdr.). Zdaniem dr. Roberta Orpycha, poza standardowymi czynnikami wpływającymi na ceny używek, jak koszty produkcji, pracy, czy surowców, istotne znaczenie miała podwyżka akcyzy i związana z nią strategia producentów. Wytwórcy czasem wykorzystują taką sytuację do podniesienia cen, wiedząc, że konsumenci przypiszą to obciążeniom fiskalnym. Kluczowe znaczenie miała niska elastyczność cenowa popytu na używki. Dała ona producentom i detalistom znaczną swobodę w kształtowaniu cen.
„Jeszcze rok temu produkty tłuszczowe taniały o 9,6 p.p. To było największym spadkiem cen w zestawieniu. W zeszłym roku, m.in. z powodu wzrostów cen rzepaku o ponad 22% oraz zwiększonych kosztów produkcji i logistyki, tłuszcze stały się kategorią ciągnącą w górę średni wzrost cen w sklepach detalicznych. Natomiast jako jedną z przyczyn podwyżek cen napojów można podać wzrost kosztów opakowań niezbędnych do sprzedaży tego typu produktów. Dodatkowo nie bez znaczenia było podniesienie kosztów produkcji i logistyki. Istotna okazała się też sezonowość popytu” – uzupełnia dr Artur Fiks.
Z kolei dr Robert Orpych zwraca uwagę na to, że w 2024 roku cena kakao na giełdach towarowych osiągnęła rekordowy poziom. Przeniesienie wzrostu cen surowca na ceny detaliczne następowało z opóźnieniem. Kategoria słodyczy charakteryzuje się specyficznym popytem, czyli związanym z przyjemnością, a niepowiązanym z koniecznością zakupu. To wpływa na elastyczność cenową, którą wykorzystują producenci.
„W przypadku mięsa za główne czynniki wpływające na wzrost cen należy uznać wzrost kosztów produkcji oraz zwiększony popyt szczególnie w przypadku mięsa wołowego i drobiowego” – wymienia dr Artur Fiks.
Natomiast najbardziej potaniały w całym ub.r. warzywa (-2,6% rdr.), produkty sypkie (-0,9% rdr.), a także dodatki spożywcze (-0,3% rdr.).
„Powodów spadku cen warzyw i produktów sypkich należy upatrywać przede wszystkim w wysokich plonach, z jakimi mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku oraz w ustabilizowaniu się kosztów produkcji. Warto zauważyć, że w 2024 roku warzywa były wśród najbardziej drożejących kategorii, co pokazuje, że poziom ich cen nie należy do stabilnych. Spadek cen dodatków spożywczych jest konsekwencją obniżenia cen półproduktów wykorzystywanych do ich produkcji, czyli przede wszystkim warzyw i produktów sypkich” – podsumowuje dr Artur Fiks.
Metodologia badania
Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „Indeks cen w sklepach detalicznych” (powstającego co miesiąc od ponad 9 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z całego 2025 roku oraz 2024 roku. Dotyczyło to 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 1,1 mln cen detalicznych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.


