ZPPHiU: buty nie poszły – branża obuwnicza bezradna wobec skutków pandemii

Przedstawiciele branży obuwniczej skupieni w Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług zwracają uwagę, jak dotkliwie skutki pandemii dotknęły ich biznesy. – Przy tak olbrzymiej wyrwie finansowej w przychodach firmy, powstałej przez wprowadzenie trzech lockdownów, zrealizowanie scenariusza odrobienia strat z całą pewnością nie jest możliwe – mówi Artur Kazienko, Kazar S.A.

Trzykrotny lockdown, uniemożliwienie prowadzenia sprzedaży w sklepach stacjonarnych w centrach handlowych przez 107 dni, niemożność skorzystania z sezonowej koniunktury czy okresów zwyczajowych wyprzedaży – to wszystko sprawiło, że mijający rok 2020 jest najtrudniejszym od dziesięcioleci. Czy 2021 przynosi nadzieję, na poprawę sytuacji?

R E K L A M A

Polacy spędzili rok 2020 głównie w domach – życie towarzyskie zamarło, biura straszyły pustkami, wydarzenia kulturalne i nocne rozrywki zostały zawieszone. Buty wizytowe, eleganckie, do biura, na wesele, sylwestra czy bal zostały w szafach, nie było zatem potrzeby kupowania nowych… Z perspektywy branży obuwniczej 2020 to rok rekordowych spadków sprzedaży w sklepach stacjonarnych w centrach handlowych, sięgających nawet -70 proc. rok do roku.

Wiesław Wojas, Wojas S.A.: – Wejścia do sklepów spadły o blisko 50 proc. rok 2020 do roku 2019. Wartość sprzedaży też nie napawa optymizmem.

Adam Filipowicz, Filippo: – W przypadku Filippo liczba odwiedzających w roku 2021 spadła o około 20 proc, a spadek obrotów utrzymuje się na razie na poziomie -15-20 proc. W roku poprzedzającym spadki te były dużo wyższe, odwiedzalność spadła o około 50 proc, a obroty około 40 proc.

PARTNERZY PORTALU

Fact White Cat

Krzysztof Kulig, Kulig Sp. Z o.o.: Spadki za rok 2020 w sprzedaży detalicznej w sklepach stacjonarnych są bardzo duże. W naszych sklepach w centrach handlowych są na poziomie – 64 proc., rok do roku. Wzrost sprzedaży w internecie nie równoważy tego, gdyż po uwzględnieniu sprzedaży internetowej i tak odnotowaliśmy spadek -46 proc. Sytuacja taka generuje poważne problemy, zarówno w płynności finansowej firmy, jak również w postaci odkładania się bardzo dużych stanów magazynowych po każdym sezonie. Subwencja nie pokrywa strat jakie firma ponosi w obecnym czasie.

Artur Kazienko, Kazar S.A.: Po długim trzymaniu sektora w napięciu powrót w lutym do handlu wydawał się ostatnim dzwonkiem na ratunek. W pierwszym tygodniu po trzecim lockdownie odnotowaliśmy wzrost traffiku i wzrost sprzedaży rok do roku, był to efekt między innymi odłożonych zakupów ze stycznia. Po tak optymistycznym starcie, zapowiadającym powrót do rzeczywistości, niestety ponownie odnotowaliśmy duże spadki ruchu w salonach w porównaniu do okresu sprzed pandemii.

Przedstawiciele branży nie mają złudzeń, że wiosna zmieni ich położenie na tyle, by mówić o odrobieniu strat. Dynamicznie zmieniająca się sytuacja epidemiologiczna i brak jasnej perspektywy nakreślanej przez rządzących, powodują obawy o dalszy los przedsiębiorstw. Trudno przewidzieć rozwój epidemii a chaotyczne zarządzenia działają destabilizująco zarówno na handlujących, jak i na robiących zakupy. Niewystarczająca jest też pomoc dla firm.

Wiesław Wojas, Wojas S.A.: sytuacja jakiej nie doświadczyliśmy w 30 letniej historii firmy

Wiesław Wojas, Wojas S.A.: Obecnie nie jest możliwa rzetelna ocena sektora. Proces wychodzenia z kryzysu spowodowanego pandemią jest w toku. Sytuacja nie dość, że jest trudna to dodatkowo jest nieprzewidywalna w nieznanej dotąd skali, w perspektywie zarówno krótszej jak i dłuższej. Perspektywa wiosny w tym momencie stanowi dla nas wyzwanie by przetrwać w stabilnej kondycji. Raczej rok 2021 nie będzie rokiem wielkich zysków. Przewidujemy go jako rok trudnych, nieplanowanych ale wymuszonych zmian i szybkiego dostosowywania się. Sytuacja jakiej nie doświadczyliśmy w 30 letniej historii firmy.

Artur Kazienko, Kazar S.A.: Przy tak olbrzymiej wyrwie finansowej w przychodach firmy, powstałej przez wprowadzenie trzech lockdownów, zrealizowanie scenariusza odrobienia strat z całą pewnością nie jest możliwe. Jesteśmy obserwatorami historycznych zmian rynku retail, ograniczenie handlu brutalnie przyspieszy proces konsolidacji, część marek nie przetrwa, część zredukuje sieć sprzedaży w offline.

Pozytywna ocena wsparcia państwa wobec przedsiębiorców kończy się na pierwszych rozwiązaniach tarczy, kiedy reakcje rządu były stosowne do bieżącej sytuacji. Jednak kolejne rozwiązania, zawarte w nich nielogiczności i sprzeczności, które po roku działają na niekorzyść przedsiębiorców oceniane są negatywnie. Opieszałość rządu w korygowaniu przepisów
i wprowadzaniu zmian służących poprawie kondycji branży handlowej zdumiewa przedsiębiorców, którzy zdani są na siebie.

Adam Filipowicz, Filippo: Pomoc Państwa przy pierwszym lockdownie była zadowalająca, natomiast jeśli chodzi o kolejne transze pomocowe to nie wystarczały one nawet na pokrycie bieżących kosztów poza tym branża obuwnicza była często pomijana nie wiadomo z jakich powodów. Negocjowanie z centrami jest trudne, art. 15ze jest raczej utrudnieniem niż pomocą. W ocenie przedsiębiorców wiele firm zostało pozostawionych samych sobie zarówno z problemem utrzymania zatrudnienia, jak i zatowarowaniem. Stany magazynowe są wysokie, gdyż większość „wysokiego” sezonu objęta była obostrzeniami, które spowodowały zamknięcie salonów w galeriach handlowych.

Wiesław Wojas, Wojas S.A.: Wsparcie rządowe z pierwszej tarczy stanowiło być albo nie być dla zamkniętych biznesów. Ocena takich działań jest trudna bo nie było wcześniej podobnego precedensu. Na taki lockdown nikt nie był przygotowany i rolą państwa była reakcja. Czas pokaże jej skuteczność lub brak.

Przedsiębiorcy podkreślają po raz kolejny, że centra handlowe oczekujące współpracy na warunkach sprzed pandemii nie mają racjonalnych argumentów, by takich warunków wymagać od korzystających z powierzchni handlowej. Centra handlowe nie oferują bowiem atrakcyjności, jaką mogły szczycić się przed rokiem i sytuacja ta nie zmieni się z dnia na dzień, co powinno znajdować odzwierciedlenie w renegocjonowanych obecnie licznie umowach najmu lub dzierżawy.

Adam Filipowicz, Filippo: centra handlowe straciły na atrakcyjności

Adam Filipowicz, Filippo: Pandemia spowodowała, że centra handlowe straciły na atrakcyjności. Dla jednych z powodu zagrożenia covid-19 w większych skupiskach ludzkich, dla innych z powodu zamknięcia branży gastronomicznej, a jeszcze dla innych z powodu obowiązujących obostrzeń (ograniczona ilość osób w salonie, oczekiwanie w kolejce do wejścia). Klient udający się do galerii chce tam miło spędzić czas i dobrze się czuć, a dzisiaj jest o to znacznie trudniej. Należy też pamiętać że dziś potencjalny klient bardziej rozważnie wydaje swoje pieniądze. Spadki w sprzedaży obuwia, mają również podłoże po prostu pragmatyczne i oczywiście ściśle związane z sytuacją w kraju i na świecie. Mamy mniej okazji do wyjazdów, spotkań, imprez, dlatego też bardziej racjonalnie kupujemy.

Przedstawiciele ZPPHiU dostrzegają iż przedłużające się obostrzenia, spowodowały większe skierowanie uwagi na zakupy w sieci, jednak w krótkiej perspektywie nie widzą tym kanale alternatywy dla handlu stacjonarnego ani szansy na zrekompensowanie strat. Klienci dziś są zmuszeni do robienia zakupów online, jednak ich preferencje są znane – dla wielu z nich online nie zastąpi doświadczenia zakupowego, które dostępne jest wyłącznie podczas zakupów w realnym sklepie i obcowania z produktami. Ważnym czynnikiem wpływającym na sytuację sektora jest ostrożność konsumentów w podejmowaniu decyzji o wydatkach. Niepewność jutra blokuję swobodę zakupów.

Wiesław Wojas, Wojas S.A.: Zamknięcie sieci stacjonarnej dwukrotnie w ciągu roku, kłopoty z utrzymaniem ciągłości dostaw, obniżające się nastroje społeczne, które mają źródła w widmie kryzysu i permanentnej niepewności co do przyszłości zawodowej i prywatnej, mocno wpływają na nawyki zakupowe naszych klientów. Przymusowe ograniczenie wszelakich aktywności i spędzanie dużej ilości czasu w domach zmniejsza zapotrzebowanie na nowe obuwie. Branża obuwnicza jest niezmiernie czuła na argumenty i czynniki związane z codziennym funkcjonowaniem. Popyt spada drastycznie a koszty pozostają wysokie lub wzrastają. Nie wszystkie rozmowy z właścicielami centrów handlowych przyniosły porozumienie w postaci obniżonych opłat. Wiele negocjacji jest w toku, gdyż jest to czynnik kluczowy w procesie powrotu do rentowności sklepów. Dbaliśmy o utrzymanie zatrudnienia na dotychczasowym poziomie, to kosztuje ale to wyszkolony personel na którym nam zależało. Nie można tu pominąć wsparcia w postaci dofinansowania do wynagrodzeń czy odroczenia wpłaty składek na ZUS, dzięki temu zyskaliśmy czas do podejmowania kroków ratujących sytuację. Przewidujemy przymusową, głęboką restrukturyzację sieci handlowej. Gdyby ratunkiem miała być sprzedaż online, to ta również wymaga dofinansowania by rozwijać się sprawnie i podążać za oczekiwaniami rynku. To kolejne wyzwanie – zaplanować inwestycje przy spadku dochodów.

Czy kolejne lockdowny ponownie dotkną wybrane sklepy w centrach handlowych? Kiedy branża obuwnicza będzie mogła mówić o powrocie do normalności? Ile firm i marek znanych
i cenionych w Polsce produktów zniknie z powodu pandemii i braku wsparcia ze strony państwa? Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi…

Adam Filipowicz, Filippo: Póki co wygląda na to, że jeszcze długo nie wrócimy do dobrych czasów sprzed pandemii, ale wypada mieć nadzieję że stanie się to wcześniej niż później.

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codzienny newsletter dla profesjonalistów rynku centrów handlowych