[WYWIAD] Bartosz Brusikiewicz, Thai Wok: Gdyby nie covid i wojna, to nasza sieć byłaby dużo, dużo większa

Chcemy wchodzić do największych miast w Polsce i do najlepszych centrów handlowych. Natomiast na pewno będziemy bardziej wybiórczy. Wybieramy tylko takie centra, które generują największy footfall. Zanim podpiszemy umowę sprawdzamy i badamy dane centrum handlowe, ruch na food courtach, szacujemy ilu mniej więcej klientów możemy się spodziewać. Nie wstrzymujemy zatem ekspansji, ale podchodzimy do tego tematu bardzo ostrożnie – mówi w rozmowie z Retailnet Bartosz Brusikiewicz, dyrektor generalny i członek zarządu Thai Wok

Zacznijmy od podsumowania roku 2022. Jaki to był rok dla Thai Wok? Z jaką liczbą lokalizacji zakończyliście rok i jak odbudowuje się branża gastro po problemach związanych z pandemią?

Kończymy rok z 25 lokalizacjami plus jedną franczyzową. W tym roku otworzyliśmy 7 nowych lokalizacji, więc myślę, że jeśli chodzi o ekspansję, to był to dość dobry rok. Podpisaliśmy umowy z naprawdę liczącymi się galeriami handlowymi. Szczególnie dynamiczna była druga połowa roku. Praktycznie miesiąc po miesiącu mieliśmy otwarcie. Natomiast nie obyło się też bez wyzwań. 2022 rok wciąż nie był stabilny szczególnie dla branży gastronomicznej. Bardzo szybko rosły ceny surowców ponadto wojna za naszą wschodnią granicą wywołała wiele niewiadomych i dużo strachu, zwłaszcza na początku konfliktu. Niestety ceny wciąż rosną i koszty nas zjadają. Niestety ten trend rosnących cen się utrzymuje i 2023 roku raczej nie będzie lepszy pod tym względem, ale to są tylko spekulacje, bo w tych czasach ciężko jest coś rozplanować i oszacować.

Z jakimi wyzwaniami, poza rosnącymi cenami produktów, się borykacie?

Podrożały także media. Wiele centrów handlowych miało zakontraktowane umowy dotyczące energii na 2022 rok. Teraz zaczną przerzucać te koszty na nas – najemców. W życie wejdą nowe, obecne i dużo wyższe ceny. To niesie za sobą także zapewne podniesienie kosztów wspólnych. Wynajmujący będą chcieli wyrównań oraz indeksacji czynszów. W każdej umowie najmu z centrum handlowym mamy zapis indeksacji na bazie aktualnego wskaźnika inflacyjnego, więc tutaj szacujemy, że będzie to podwyżka o 10 – 15 proc. Wyraźnie zatem wzrosną nam czynsze, ponadto idą podwyżki płac i wiele innych wyzwań. Niestety wszystko to będzie w nas bardzo uderzało, a nie chcemy ciągle podwyższać cen, bo zaczniemy tracić klientów.

Thai Wok
Thai Wok

Jaki ma Pan zatem pomysł na sprostanie tym wyzwaniom? Będziecie renegocjować umowy najmu, ustalać nowe zapisy, czy rezygnować z niektórych umów? Jak to będzie wyglądało?

Niestety wyjść z już podpisanej umowy jest bardzo ciężko. Renegocjacje także nie są łatwe i nie wszyscy zarządzający galeriami handlowymi są na nie otwarci. Raczej liczę na relacyjność i zrozumienie wynajmujących. Oczywiście rozumiem, że oni też mają swoje problemy, nie dostali “pandemicznej” pomocy od państwa, ale musimy jakoś wspólnie dojść do porozumienia. Będziemy próbowali z nimi rozmawiać. Jeśli najemcy się wykruszą, to centra handlowe będą w jeszcze gorszej sytuacji.

W ubiegłym roku sieć Thai Wok urosła o 7 nowych lokali. Czy w związku ze zmianami, które zaszły na rynku, zmieniło się także Wasze podejście do pozyskiwania nowych lokalizacji?

Nasza strategia znacząco się nie zmienia. Chcemy wchodzić do największych miast w Polsce i do najlepszych centrów handlowych. Natomiast na pewno będziemy bardziej wybiórczy. Wybieramy tylko takie centra, które generują największy footfall. Zanim podpiszemy umowę sprawdzamy i badamy dane centrum handlowe, ruch na food courtach, szacujemy ilu mniej więcej klientów możemy się spodziewać. Nie wstrzymujemy zatem ekspansji, ale podchodzimy do tego tematu bardzo ostrożnie. Chcemy wejść w nowy 2023 rok i zobaczyć co się będzie działo, co nam się uda wynegocjować z wynajmującymi, jak bardzo uderzy w nas drożyzna itp. Jeśli rentowność już istniejących lokali nie będzie na zadowalającym poziomie, to będziemy wstrzymywać rozwój żeby utrzymać siebie i te lokalizacje, które obecnie mamy. Jest dużo niewiadomych. Mam nadzieję, że jakoś się dogadamy z wynajmującymi i nie będzie aż tak źle. Wtedy wrócimy do rozwoju, ale jeśli będzie źle, to będziemy czekać, aż przyjdą lepsze czasy. Chcielibyśmy się rozwijać. Plany i ambicje mamy duże, chcielibyśmy wyjść poza Polskę nawet, ale jest jak jest od paru lat. Gdyby nie covid i wojna, to bylibyśmy zapewne w innym miejscu i sieć byłaby dużo, dużo większa.

Thai Wok
Thai Wok

Thai Wok dysponuje różnymi formatami handlowymi. Jesteście obecni na food courtach, w retail parkach, ale także w biurowcach. Które formaty sprawdzają się najlepiej w aktualnej sytuacji?

Food courty w dobrych centrach handlowych mają się całkiem dobrze i generują dość duży footfall. Mamy też lokalizację uliczną i lokale w biurowcach, które są po lockdownach i przy pracy hybrydowej są one dużym wyzwaniem. Mamy też lokalizację w retail parku, bo to jest nowy trend i obecnie retail parków bardzo dużo powstaje. Więc testujemy, przyglądamy się rynkowi, zmieniamy koncept, by dostosować go do retail parku i sprawdzamy jak to będzie funkcjonować.

Jak wygląda Państwa współpraca z dostawcami i agregatorami platform foodowych?

Aktualnie współpracujemy tylko z Glovo. W zeszłym roku podpisaliśmy umowę na wyłączność i teraz ją przedłużyliśmy o kolejny rok. Koszty tych usług są bardzo wysokie więc żeby je ograniczać zdecydowaliśmy się na jednego operatora i dzięki temu mamy specjalne warunki. Natomiast nie da się ukryć, że opłaty za korzystanie z aplikacji są duże, a do tego dochodzą jeszcze koszty związane z marketingiem i promowaniem tej usługi wśród klientów. Bywało, że usługi te pochłaniały 36-38 proc. zamówienia. Teraz, gdy mamy wyłączność możemy liczyć na preferencyjne warunki i ta współpraca jest dużo bardziej korzystna. Myślę, że dla obu stron.

Jakich trendów można się spodziewać w gastronomii? Czy Thai Wok planuje zaskoczyć czymś swoich klientów w nowym roku?

Oferta Thai Wok w 80 proc. jest niezmienna od wielu lat. Powiedziałbym nawet, że od początku istnienia. Mamy klientów na te dania i nie chcemy znacząco zmieniać menu. Najbardziej popularnym u nas daniem jest pad thai natomiast mamy pomysły na nowe potrawy i co jakiś czas zmieniamy 20 proc. menu tak, by klienci mogli próbować nowych smaków. Określamy się jako quick service restaurants co oznacza, że jesteśmy zdrowsi od fast foodów, bazujemy na świeżych produktach i gotujemy na bieżąco. Zauważam też, że konsumenci chcą więcej dań wegetariańskich, pytają też o produkty wegańskie i choć nie wiem czy to bardziej trend marketingowy czy realny, to my tym wyzwaniom wychodzimy naprzeciw.

Rozmawiała: Katarzyna Łabuz

Newsletter

Codzienny newsletter profesjonalistów rynku centrów handlowych