komercjalizacja i zarządzanie centrami handlowymi
komercjalizacja i zarządzanie centrami handlowymi
[WYWIAD] Elżbieta Kutrasińska, Redkom Development: plan na ten rok to 90 tys. mkw.

Duże parki handlowe przestają być jedynie uzupełnieniem oferty – stają się realną alternatywą dla tradycyjnych galerii – w rozmowie z SCF News | Retailnet.pl mówi Elżbieta Kutrasińska, Head of Leasing, Redkom Development. Firma jest wystawcą targów #scf2026spring.
Redkom Developemt dostarczył na rynek około 60 tys. mkw. powierzchni handlowej. W tym roku planujecie wprowadzić na rynek więcej powierzchni niż w całej waszej dotychczasowej historii. Gdzie tkwi tajemnica tak dynamicznego rozwoju?
Kluczowa jest dla nas liczba 90 tysięcy – tyle metrów kwadratowych powierzchni handlowej dostarczymy na rynek w samym 2026 roku. W przygotowaniu mamy już kolejne projekty na różnych etapach zaawansowania. Tajemnica naszej dynamiki? To połączenie kompetencji zespołu Redkom, przywództwa Łukasza Komierowskiego oraz naszej wiarygodności. Najemcy i partnerzy biznesowi wiedzą, że „dowozimy” projekty na czas. Dzięki temu mamy dostęp do działek w atrakcyjnych lokalizacjach i możemy rozwijać się w tak imponującym tempie.
Odkryjmy karty: o jakich dokładnie inwestycjach mowa? Na jakim etapie zaawansowania są te prace i ile wolnej powierzchni zostało jeszcze dla potencjalnych najemców?
Tegoroczne 90 tysięcy metrów kwadratowych to przede wszystkim inwestycje w Lublinie, Białymstoku i Otwocku, które są już praktycznie w 100% skomercjalizowane. Podobnie sytuacja wygląda w Dzierżoniowie – tam poziom najmu również zbliża się do pełnego obłożenia, zostały nam dosłownie dwa ostatnie lokale o powierzchni około 50 mkw.
Nieco inaczej proces ten przebiega w Bydgoszczy, gdzie mamy obecnie 80% wynajętej powierzchni. To projekt dwuetapowy – w przyszłym roku oddamy kolejny budynek, dlatego teraz bardzo precyzyjnie dobieramy mix najemców, aby idealnie uzupełnił ofertę dwóch głównych budynków otwieranych jeszcze w tym roku.
Podsumowując: portfel inwestycji na ten rok mamy właściwie domknięty pod kątem komercjalizacji.
Pięć projektów o łącznej powierzchni 90 tysięcy mkw. daje nam średnią blisko 20 tysięcy metrów na jedną inwestycję. Czy takie większe formaty to kierunek, który w Redkom będzie dominował również w przyszłości?
Zdecydowanie tak – w tym formacie czujemy się najlepiej. Skala rzędu 20 tysięcy mkw. pozwala nam kompleksowo zagospodarować lokalny rynek i stworzyć ofertę “szytą na miarę” konkretnego regionu. To już nie tylko klasyczny retail, ale szeroko pojęty lifestyle: od rozrywki, przez kina i place zabaw, aż po skateparki. Stawiamy też na gastronomię, która wykracza poza standardowe food courty. Przykładem jest restauracja Semolino w Otwocku – to koncept, który idealnie wpisuje się w tkankę społeczną i styl życia mieszkańców linii otwockiej.
Wspominała Pani o kinie. O ile fitness czy gastronomia w parkach handlowych stają się powoli standardem, o tyle multipleks to w tym formacie absolutna nowość.
W Tarnowie będziemy mieli Cinema City. Przyznam szczerze, że negocjacje były długie i wymagające, a samo przygotowanie oraz wykończenie powierzchni pod kino to spore wyzwanie techniczne. Jesteśmy jednak przekonani, że kino to idealne dopełnienie naszej oferty.
Naszą ideą jest stworzenie miejsca, gdzie można zrobić zakupy, zjeść dobry posiłek i obejrzeć film – bez konieczności odwiedzania wielkich galerii handlowych. Żyjemy coraz szybciej i cenimy swój czas. W parku handlowym klient parkuje bezpośrednio pod sklepem czy restauracją, unika przemierzania kilometrów korytarzy i dostaje wszystko, czego potrzebuje w wygodnej, kompaktowej formie. To nowa jakość w segmencie retail parków, która idealnie odpowiada na współczesne potrzeby.
Do tej pory przyjmowało się podział: parki handlowe służą szybkim zakupom, a galerie są także miejscem doświadczeń i spędzania czasu. Czy Pani zdaniem granica między tymi formatami ostatecznie się zaciera i duże parki handlowe będą coraz odważniej konkurować z centrami czwartej generacji?
Zdecydowanie tak. Na polskim rynku jest kilka wyspecjalizowanych firm, które z powodzeniem realizują takie wielkoskalowe formaty – mam tu na myśli przede wszystkim Acteeum, BiG czy właśnie Redkom. To bardzo doświadczone zespoły, które realnie zmieniają układ sił w retailu.
Moim zdaniem nadszedł moment, w którym możemy otwarcie konkurować z tradycyjnymi galeriami handlowymi. Sama po sobie widzę, jak zmieniają się nasze nawyki. Często czuję niechęć na myśl o wyprawie do galerii po jedną, konkretną rzecz – to po prostu ogromna strata czasu. Szukanie miejsca na wielopoziomowym parkingu, przemierzanie kilometrów korytarzy. W dzisiejszym, zabieganym świecie bywa to wręcz niekomfortowe.
Właśnie dlatego duże parki handlowe to przyszłość. Jeśli klient ma do wyboru miejsce, które oferuje równie szeroki asortyment co galeria, ale pozwala zaparkować bezpośrednio pod sklepem i zrobić zakupy sprawnie, to wybór staje się oczywisty. My tę potrzebę wygody i oszczędności czasu po prostu wypełniamy.
Takie duże projekty wymagają jednak obecności marek, które dotychczas z dużą rezerwą podchodziły do formatu parków handlowych. Jakich argumentów używacie w rozmowach z takimi najemcami?
Kluczem do przyciągnięcia marek kojarzonych dotychczas wyłącznie z galeriami jest stworzenie im odpowiedniego sąsiedztwa. Marki biżuteryjne, jak Apart, czy segment bielizny, wymagają konkretnego otoczenia modowego, by zachować swoje pozycjonowanie. Podobnie liderzy tacy jak New Yorker, H&M czy Medicine – oni szukają synergii z innymi silnymi graczami fashion. My tę przestrzeń i odpowiedni miks najemców potrafimy zapewnić, dlatego tak chętnie podejmują z nami współpracę.
To wyraźny sygnał dla rynku: wykonujemy dobrą pracę, skutecznie sięgając po brandy, które dotąd wybierały tylko tradycyjne galerie. Te marki zaczynają dostrzegać, że w naszych projektach mogą czuć się równie dobrze, a przy tym korzystać z unikalnych atutów formatu parków handlowych.
Jak Pani przewiduje, w jaki sposób będzie ewoluował skład tzw. anchorów, czyli głównych najemców przyciągających klientów? Do tej pory fundamentem parków handlowych były głównie marki dyskontowe. Czy ten model będzie się zmieniał i czy w roli magnesów dla innych brandów częściej będziemy widzieć marki z wyższego segmentu?
Moim zdaniem nastąpi wyraźna specjalizacja. W mniejszych, lokalnych projektach fundamentem (anchorami) nadal pozostaną silne marki dyskontowe. Natomiast w dużych parkach handlowych będziemy obserwować ewolucję – tam dyskonty staną się jedynie bazą, którą uzupełnią marki modowe, biżuteryjne oraz segment premium, znany dotychczas głównie z galerii.
Kluczowe jest zrozumienie potrzeb najemcy. Marki fashion czy bieliźniane nie wejdą do projektu bez gwarancji odpowiedniego sąsiedztwa – one szukają prestiżu i konkretnego profilu klienta. Mały park handlowy, ze względu na ograniczoną skalę, nie jest w stanie zbudować takiego ekosystemu. Dopiero duży format pozwala nam zaprojektować odpowiednie „towarzystwo” i tenant-mix, który sprawia, że te marki czują się u nas naturalnie i bezpiecznie
Jak ocenia Pani perspektywy dla sektora nieruchomości handlowych w Polsce? Mówię tu o parkach handlowych w każdej skali – od lokalnych punktów typu convenience, przez duże formaty, które realizujecie obecnie, aż po gigantyczne projekty, które macie w planach. Ile miejsca realnie zostało jeszcze na rynku i kiedy, Pani zdaniem, osiągniemy punkt nasycenia?
Od lat słyszymy głosy, że rynek parków handlowych jest już u progu nasycenia i zaraz się zatrzyma. Rzeczywistość jednak regularnie weryfikuje te prognozy. Ostatnio wymieniałam opinie z przedstawicielami branży, doszliśmy do zbieżnych wniosków: przed nami jeszcze co najmniej kilka lat intensywnego wzrostu.
Moim zdaniem perspektywa lat 2028–2030 to realny horyzont, w którym ten segment – w tym również te największe formaty, które my realizujemy – będzie się dynamicznie rozwijał. Popyt ze strony najemców oraz zmieniające się nawyki zakupowe Polaków, którzy coraz częściej wybierają wygodę parku handlowego zamiast tradycyjnej galerii, wciąż tworzą ogromną przestrzeń do zagospodarowania. Jesteśmy jeszcze daleko od punktu, w którym moglibyśmy powiedzieć: “wystarczy”.
Biorąc pod uwagę obecną koniunkturę i wasze tempo, czy realnym scenariuszem dla Redkom jest wprowadzenie na rynek kolejnych 200–300 tysięcy metrów kwadratowych w perspektywie najbliższych kilku lat?
Tak. W naszym pipeline tyle mamy.
Czyli to jest ta skala i to jest ten konkretny plan rozwoju, z którym idziecie na wiosenną edycję targów SCF?
Na SCF idziemy z bardzo bogatą ofertą, choć przyznam, że wielu nowych lokalizacji jeszcze nie ujawnimy – na to przyjdzie czas nieco później. Mamy jednak mnóstwo pracy przy bieżących projektach. Obecnie to głównie kwestia finalizacji warunków finansowych i dopinania ostatnich umów.
Muszę podkreślić, że współpraca z naszymi najemcami układa się fantastycznie. Jesteśmy z nimi w stałym, bieżącym kontakcie, dlatego SCF traktujemy nie tylko jako miejsce twardych negocjacji, ale przede wszystkim jako okazję do spotkania i umocnienia tych relacji. Redkom działa na rynku niezwykle aktywnie, a nasza otwartość na dialog z partnerami to jeden z fundamentów sukcesu, który zaprezentujemy w tej edycji Forum.
Rozmawiał: Radosław Rybiński

Trwa rejestracja na SCF 2026 Spring!
24-25.03 Warszawa, Centrum Konferencyjne Legia


