[WYWIAD] Łukasz Dojka, Xtreme Fitness Gyms: pomimo chaosu w branży, wychodzimy obronną ręką

Działamy w modelu hybrydowym i mam wrażenie, że on już pozostanie z nami na zawsze. Nie rezygnujemy jednak z prowadzenia klubów stacjonarnych. Planujemy dynamiczną ekspansję jeszcze w tym roku – mówi w rozmowie z Retailnet Łukasz Dojka, Prezes Zarządu XF Franchise Sp. z o.o., właściciela sieci Xtreme Fitness Gyms

Nasza rozmowa zbiegła się z rządowym ogłoszeniem o ponownym lockdownie. Jak ocenia Pan tę decyzję i co ona zmienia w Pana planach działania?

Łukasz Dojka: Rozumiem, czym kierują się rządzący w podejmowaniu tak trudnych decyzji, jednocześnie uważam, że należy znaleźć złoty środek, tak aby jak najmniej ucierpieli przedsiębiorcy. To trudny okres dla każdego, szczególnie dla osób, które biorą odpowiedzialność za swój biznes i swoich pracowników. Kolejny lockdown nie zmienia moich planów. Mam wyznaczone cele utrzymania wszystkich miejsc prac i ciągłej ekspansji sieci.

Do tej pory kluby Xtreme Fitness pomimo lockdownów i zamknięcia branży fitess działały. Według jakiego schematu udało się otwierać kluby?

ŁD: Większość naszych klubów podczas lockdownów była otwarta. Przez cały ten okres działaliśmy i nadal działamy zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem Rady Ministrów. Jesteśmy otwarci dla określonej grupy osób trenujących.

Mija rok od ogłoszenia pierwszego lockdownu. Jak pandemia wpłynęła na prowadzenie Państwa biznesu z ograniczeniami dla branży w tak długiej perspektywie?

ŁD: Pomimo chaosu i turbulencji, jakie w tej chwili przechodzi branża fitness wychodzimy obronną ręką. Był to trudny rok. Najtrudniejszy w historii mojej firmy i najcięższy dla branży ogółem. Po ogłoszeniu pierwszego lockdownu podjęliśmy decyzję, że utrzymamy pracowników i kluby za wszelką cenę. Zrobiliśmy wszystko, aby przetrwać ten trudny okres. Udało nam się to dzięki temu, że szybko i sprawnie reagowaliśmy na zmiany.

Na czym ta szybka reakcja polegała?

ŁD: Mamy to szczęście, że nasza spółka córka jest firmą technologiczną i dzięki niej stworzyliśmy szereg narzędzi do zarządzania siecią klubów i nie musieliśmy korzystać w tym zakresie z podwykonawców. Nasza szybka reakcja polegała więc na stworzeniu specjalnej platformy online, aplikacji mobilnej i całego systemu usprawniającego działanie naszych klubów stacjonarnych i połączenia tego z zajęciami online. Świetnymi narzędziami okazały się platforma treningowa z 200 treningami online oraz poradami ekspertów, program afiliacyjny i lojalnościowy, dzięki którym pozyskiwaliśmy nowych klubowiczów. Były i są to źródła sprzedażowe rekompensujące straty spowodowane pandemią.

W jakim stopniu chcecie przestawić się na działalność online?

ŁD: Działamy w modelu hybrydowym i mam wrażenie, że on już pozostanie z nami na zawsze. Wszystko to, co do tej pory udało się stworzyć, stanowi teraz świetnie przygotowaną drogę do prowadzenia biznesu na przyszłość. Nie rezygnujemy jednak z prowadzenia klubów stacjonarnych. Planujemy dynamiczną ekspansję jeszcze w tym roku.

W ubiegłym roku zapowiadał Pan, że chce stworzyć największą w Polsce sieć klubów liczącą nawet 200 lokalizacji. Czy te plany są aktualne?

ŁD: Potwierdzam te plany. Docelowo chcemy mieć kilkaset klubów Xtreme w całej Polsce. Potencjał na tego rodzaju biznes jest nawet dużo większy. Jesteśmy na to gotowi. W ubiegłym roku chcieliśmy otworzyć 20 klubów, ale niestety przez pandemię udało się ten plan zrealizować w połowie. Mam nadzieję, że w tym roku będzie lepiej. Szczególnie dynamiczny plan otwarć mamy na jesień. Planujemy uruchomienie 10 nowych klubów.

Xtreme rozwija się w oparciu o system franczyzowy. Jak pozyskujecie partnerów w tych trudnych czasach?

ŁD: W pandemii zaciekawienie naszym modelem biznesowy jest nawet większe niż zwykle. Osoby zainteresowane naszym modelem franczyzowym obserwują go już od jakiegoś czasu i wyciągają wnioski. Widzą prężnie działającą, rozwijającą się sieć oraz model biznesowy, który prezentujemy. Nasze kluby nieźle sobie radzą na rynku chociaż nie są to łatwe dla branży czasy. Myślę jednak, że wszelkiego rodzaju kryzysy hartują ludzi, firmy i biznesy. Wielu z naszych potencjalnych partnerów biznesowych właśnie w kryzysie widzi możliwości na rozwój.

Na przykład przejmując lokalizacje po tych, którym się nie udało?

ŁD: Nikomu źle nie życzymy, ale owszem, takich propozycji pojawia się coraz więcej. Są one szansą na pozyskanie dobrej lokalizacji na preferencyjnych warunkach. Widzę duży potencjał dla naszej branży w okresie tzw. pocovidowym, kiedy przyjdzie czas na odbudowę. Ten potencjał dostrzegają też inni – np. instytucje państwowe. Nawet taka spółka jak PZU ogłosiła, że intensywnie rozszerza działalność w branży fitness poprzez wprowadzenie kart sportowych typu „benefit”. Na pewno znajdzie się dla nich miejsce – zwiększa się penetracja rynku, bo świadomość ludzi odnośnie zdrowia, odporności wzrasta, a my jesteśmy jedną z tych branż, która pomaga nie tylko budować wymarzoną sylwetkę i kondycję fizyczną, ale również zapobiega wielu chorobom oraz wzmacnia odporność organizmu.

Gdzie zatem popełnili błąd ci, którzy muszą teraz zamykać swoje kluby i wycofywać się z umów?

ŁD: Nie chcę oceniać innych modeli biznesowych bez znajomości szczegółów. Natomiast wiem, dlaczego nasze działania są skuteczne. Duże znaczenie ma sam model biznesowy, koszty związane z zarządzaniem klubami, procesy sprzedażowe, narzędzia technologiczne, jak również to, że jesteśmy jedynym modelem franczyzowym klubów fitness w Polsce. Jednym zdaniem można powiedzieć, że chodzi o cały „pakiety biznesowego know how”.

Chce Pan powiedzieć, że strat we frekwencji u Was nie widać?

ŁD: Rynek fitness tymczasowo skurczył się, jednocześnie nadal pozostaje z ogromnym potencjałem na przyszłość. Obecnie mamy sportowców, którzy chcą trenować i dla których sport to całe życie. Oni korzystają z klubów częściej. Suma summarum frekwencja w klubach nie jest zła. Potencjał jest również w osobach, które w zaistniałej sytuacji spędzają więcej czasu w domu, przybywa im kilogramów i… świadomości, że regularna aktywność fizyczna ma realne przełożenie na odporność organizmu oraz dobre samopoczucie. Mówi o tym swoich komunikatach WHO, mówi cała branża: fitness to zdrowie.

Jak wygląda Państwa współpraca z wynajmującymi Wam powierzchnię handlową?

ŁD: Ze wszystkimi staramy się utrzymywać dobre relacje. Z żadnej lokalizacji nie zrezygnowaliśmy i nie zrezygnujemy. Jesteśmy wiarygodnym partnerem dla wynajmujących nam powierzchnię i bardzo nam zależy na budowaniu takich pozytywnych wrażeń. Podpisujemy 10-letnie umowy najmu i nie chcemy by pandemia była okazją do niepłacenia czynszów. Współpraca i negocjacje z centrami handlowymi są trudniejsze oraz bardziej czasochłonne niż w innych przypadkach lokalizacji, ale nie są niemożliwe. Chcemy współpracować, móc się utrzymywać i płacić wszystkie nasze rachunki. Ta strategia procentuje, bo wynajmujący oceniają nas jako mocnego gracza i polecają innym wynajmującym. Jeszcze w tym roku planujemy otworzyć 10 kolejnych lokalizacji z jeszcze większymi planami na ekspansję w przyszłym roku.

Rozmawiała: Katarzyna Łabuz

Newsletter

Codzienny newsletter profesjonalistów rynku centrów handlowych