Strona główna Newsletter SCF 2023 Spring

[WYWIAD] Katarzyna Marczuk, Yes Biżuteria: Przyszły rok pod znakiem marki Verona

Do końca roku przybędzie nam kilkanaście nowych lokalizacji. Z końcem września, otworzyliśmy nowy salon w Designer Outlet w Gdańsku, jesteśmy też w przeddzień podpisania umowy najmu w Designer Outlet w Piasecznie z tym samym inwestorem. Rozmawiamy na temat kolejnej lokalizacji w Szczecinie. Mamy zakończone rozmowy dotyczące relokacji naszego salonu w Galerii Mokotów. Rozpoczęliśmy też procesy negocjacyjne jeszcze z kilkoma inwestorami – mówi w rozmowie z Retailnet Katarzyna Marczuk, Menedżer Działu Ekspansji Yes.

Yes Biżuteria to właściciel popularnych sieci jubilerskich Yes i Verona. W jakiej kondycji są te sieci? Ile salonów aktualnie działa i jak są pozycjonowane na rynku biżuteryjnym?

Od początku 2022 roku skutecznie realizujemy strategię, która zakłada równoczesny rozwój obydwu naszych brandów. Różnica jednak polega na tym, że w przypadku marki Yes, będzie to głównie rozwój jakościowy, natomiast w Veronie, postawimy, w tym i kolejnym roku, na dynamiczny rozwój organiczny. Oczywiście uwzględniamy kluczowe parametry ekonomiczne i lokalizacyjne. Verona pozycjonuje się nieco niżej niż Yes i różni wzornictwem. Idealnie sprawdza się w mniejszych obiektach. Aktualnie sieć liczy już ponad 200 sklepów, w tym salonów Yes mamy 177 a Verony 26. To jednak z tygodnia na tydzień dynamicznie się zmienia.

Jakie są plany rozwoju sieci stacjonarnej obu marek? Jak dobieracie lokalizacje?

Szeroko rozumiany rozwój obu sieci dotyczy nie tylko otwierania nowych salonów, ale także ewentualnych relokacji, albo powiększeń istniejących sklepów. Ze względu na wymagania i cechy charakterystyczne, które muszą być spełnione, z uwagą przyglądamy się każdej potencjalnej lokalizacji. Podlega ona indywidualnej analizie. Oceniamy ryzyko inwestycyjne i staramy się przewidzieć przypuszczalne obroty. Nasze estymacje opieramy na podobnych lokalizacjach i danych historycznych. Z pewnością jednak rok 2022 i przyszły 2023 będzie pod znakiem marki Verona. To wynika z dzisiejszych tendencji zakupowych klientów, ale też z tego, jak się zmienił rynek nieruchomości komercyjnych.

Dotychczas marki biżuteryjne, mam na myśli także inne poza Yes i Veroną brandy, celowały raczej w duże flagowe galerie handlowe. Czy mówiąc o zmieniającym się rynku nieruchomości komercyjnym ma Pani na myśli zmianę strategii doboru lokalizacji?

Tak. Rynek nieruchomości dynamicznie się zmienia przede wszystkim pod względem inwestycyjnym. Obecnie powstaje więcej parków handlowych oraz obiektów o charakterze convenience. Co więcej, większość z nich pojawia się w mniejszych miejscowościach, gdzie widzimy klienta docelowego marki Verona. Personą jest dojrzała kobieta, której zarobki nie muszą być na najwyższym poziomie, aby mogła pozwolić sobie na posiadanie pięknej, stylowej biżuterii i czuć się dzięki niej wyjątkowo. To wynika bezpośrednio z pozycjonowania się naszych marek. Właśnie dlatego lokalizacje w projektach typu convenience stają się dla nas interesujące.

Za zmianą rodzaju lokalizacji idzie zazwyczaj także zmiana konceptu/formatu salonów. Czy tak będzie także w przypadku Państwa marek?

Zmianie ulega przede wszystkim format salonów Verony skierowany do retail parków. Pozyskujemy lokale nie większe, niż 40 metrów kwadratowych. Wdrażany koncept jest nie tylko odświeżony i lekki, ale oryginalny i zdecydowanie nowoczesny. Nowy format został już zaimplikowany w naszym pierwszym mobilnym punkcie sprzedaży, który był otwarty w Mielnie. To rodzaj pop-upu, opracowany na bazie specjalnej konstrukcji.

Nasza organizacja stawia na innowacje i poszukiwanie nowych rozwiązań. Nie boimy się eksperymentować. Mobilny koncept jest tego dowodem. Zainicjowaliśmy coś, co jest nowością na rynku. W tym obszarze, mobilnych salonów, niewątpliwie jesteśmy prekursorem w branży jubilerskiej. Niestacjonarne formy sprzedaży okazują się świetną opcją, jeśli chodzi o działalność w okresie wakacyjnym czy świątecznym. Pop-upy są przystosowane do działania przez cały rok, również w okresie zimowym.

Czym wyróżnia się nowy mobilny koncept?

Przede wszystkim powierzchnią i aranżacją. Mobilny salon sprzedaży, to około 20 metrów kwadratowych. Dążyliśmy do tego, żeby stworzyć przyjazną przestrzeń zakupową, pozwalającą wyeksponować odpowiednie portfolio produktowe. Zdecydowanie nam się to udało. Przestrzeń jest minimalistyczna, bardzo nowoczesna a jednocześnie kameralna. Meble i ich otoczenie utrzymane są w przyjaznych barwach beżu i bieli. Dążymy do tego, by koncept ułatwiał samodzielny wybór i docelowo umożliwiał bliższy kontakt klienta z produktem. Ważne jest także to, że koncept mobilny daje możliwość posadowienia sklepu w każdej lokalizacji.

Jak ten format został przyjęty przez zarządzających powierzchniami handlowymi?

Już wiemy, że bardzo dobrze. Po pierwsze wzbogaca ofertę produktową całego obiektu, po drugie zdobi przestrzeń. Myślę, że potwierdzają to przede wszystkim nowe umowy najmu. Jeszcze w tym roku odbędą się otwarcia tradycyjnych salonów jak i tych mobilnych. Do końca roku przybędzie nam kilkanaście nowych lokalizacji. Z końcem września, otworzyliśmy nowy salon w Designer Outlet w Gdańsku, jesteśmy też w przeddzień podpisania umowy najmu w Designer Outlet w Piasecznie z tym samym inwestorem. Rozmawiamy na temat kolejnej lokalizacji w Szczecinie. Mamy zakończone rozmowy dotyczące relokacji naszego salonu w Galerii Mokotów. Rozpoczęliśmy też procesy negocjacyjne jeszcze z kilkoma inwestorami. Warto zaznaczyć, że ten rok zamkniemy z imponującym wynikiem 27 nowych salonów.

Na koniec chciałabym zapytać o największe wyzwania, które stoją teraz przed Wami

Poza sprawami, takimi jak rosnące koszty utrzymania lokalu czy zdarzające się problemy z kadrą, które dotyczą większości przedsiębiorców, chciałabym wskazać na kwestie, które dotykają najemców, aktywnie negocjujących umowy najmu.

Mimo, że rynek popandemiczny zmienił podejście do biznesu wielu podmiotów, to nadal istnieją trudności, które moim zdaniem, i z pewnością zdaniem wielu najemców, wręcz się zaostrzają. Są to na przykład kwestie dostępu do informacji. Mam na myśli wiedzę na temat odwiedzalności galerii handlowych.

Odwiedzalność to jeden z parametrów, na podstawie którego my – najemcy – oceniamy czy w danej galerii warto otworzyć salon bądź przedłużyć daną umowę. Zazwyczaj, jeżeli już uda nam się uzyskać jakiekolwiek informacje to otrzymujemy bardzo uogólnione dane. Są przekazywane nieoficjalnie i poufnie. Zakładam więc, że skoro możemy otrzymać dane skondensowane to źródłem ich są szczegółowe informacje, które Wynajmujący posiada.

W partnerskiej relacji biznesowej powinniśmy opierać się na rzeczowych i skrupulatnych wzajemnie udostępnianych sobie informacjach. Tak przecież jest w przypadku obrotów, które regularnie raportujemy i które są podstawą do rozliczeń czynszu od obrotu. Dlaczego więc nie działa to w dwie strony? Brak dostępu do informacji pociąga za sobą brak wiedzy o tym jak szybko i czy w ogóle odbudowuje się odwiedzalność. Konkrety nie padają, a to jest przecież bezpośrednio związane chociażby z rozliczeniami opłat m.in. za działania marketingowe na rzecz całej galerii. Ponosimy ich koszty, które jak twierdzę powinny mieć bezpośredni oddźwięk we wzrastającej popularności centrum handlowego a tym samym w obrotach najemców. Przy dzisiejszych okolicznościach gospodarczych i rynkowych to właśnie są największe trudności z jakimi mierzą się najemcy.

Rozmawiała: Katarzyna Łabuz