[WYWIAD] Tomasz Przybyła, Coccodrillo: stawiamy na omnichannel. W tej dziedzinie jesteśmy silniejsi niż 2 lata temu

Obroty z kanału online rosną. W tym roku były wyższe niż 2 lata temu. Docelowo zakładamy jednak, że potrzebna jest sieć i onlinowa i offlinowa – mówi w rozmowie z Retailnet Tomasz Przybyła, Wiceprezes spółki CDRL SA, właściciela sieci sklepów Coccodrillo.

Minęły cztery pełne tygodnie od uruchomienia galerii handlowych. Jak ocenia Pan aktualną sytuację sklepów Coccodrillo? Klienci dopisali?

Tomasz Przybyła: Jestem miło zaskoczony otwarciem. Klienci wrócili do sklepów. W przypadku naszej branży maj jest i zawsze był dobrym miesiącem. Choć nie ukrywam, że nie może być reprezentantem dalszych wyników i tego, co się będzie działo w kolejnych miesiącach.

Spodziewa się Pan po fali wznoszącej nagle dużych spadków w obrotach?

TP: Niestety spodziewam się, że czerwiec będzie już o wiele gorszy pod względem wyników. W maju klienci niejako nadrabiali zakupy, których nie mogli zrobić we wcześniejszych miesiącach. Otwarcie galerii zbiegło się także ze zmianą odzieży, do tego dochodzą komunie, dzień dziecka. Niewątpliwie jednak konsumpcja po kilku lockdownach będzie w Polsce mniejsza. Maj jest więc dobry, ale co będzie dalej, to zobaczymy.

Coccodrillo mocno stoi w sprzedaży internetowej. Jak uruchomienie sklepów stacjonarnych wpłynęło na Państwa wyniki online?

TP: Istotnie obroty w e-commerce w I kwartale rosły. W marcu i kwietniu były wyższe niż w maju. Wraz z uruchomieniem sprzedaży stacjonarnej nieco zmalały, gdyż klienci zatęsknili za sklepami tradycyjnymi. Generalnie jednak ruch internetowy wyraźnie widać i tak już zapewne zostanie. Z roku na rok odnotowujemy w tym kanale coraz większe zyski.

Zakłada Pan, że wszyscy za chwilę przeniosą się do internetu i sklepy tradycyjne nie będą potrzebne?

TP: Obroty z kanału online rosną. W tym roku były wyższe niż 2 lata temu. Widać więc, że część ruchu internetowego została i ludzie chętniej korzystają z zakupów online także dlatego, że są wygodniejsze i dają np. dłuższą możliwość zwrotu towaru. Docelowo zakładamy jednak, że potrzebna jest sieć i onlinowa i offlinowa. Mocno zatem skupiamy się na działaniach omnichannelowych, które mają wiązać oba te kanały sprzedaży. Sam online nie jest wystarczającym rozwiązaniem i na pewno część sklepów tradycyjnych chcemy zachować.

W ubiegłym roku mówił Pan, że sieć ok. 250 sklepów jest optymalna i taką będziecie się starali utrzymać. Czy to się zmieniło?

TP: Ze względu na spadki obrotów w sklepach stacjonarnych, część lokali będziemy musieli zamknąć. Tzw. stare umowy najmu są nierentowne i trzeba zrobić optymalizację i restrukturyzację sieci handlowej. Zostawić tylko te rentowne. Aktualnie mamy 247 sklepów, ale na przestrzeni roku zmieniła się ich struktura. Spadła nam liczba sklepów własnych, których aktualnie mamy 82 – z outletami ok. 90, a otwierają się sklepy franczyzowe przy głównych ulicach miast. Można wiec powiedzieć, że zamieniamy sklepy w galeriach na sklepy przy ulicach.

Jakiej części sieci te zamknięcia będą dotyczyły w pierwszej kolejności?

TP: Najtrudniejsza sytuacja dotyczy sklepów w dużych miastach i w dużych galeriach handlowych z którymi wiążą nas wieloletnie umowy najmu. Jesteśmy w trakcie ciągłej optymalizacji tej grupy sklepów. Aktualnie takich sklepów mamy na teraz do zamknięcia ok. 20-30. Wszystko zależy jeszcze od negocjacji. Jeśli dojdzie do większych obniżek czynszów, to może zostaniemy. Ale ten spadek obrotów w centrach handlowych i wzrost kosztów pracownika niestety nie pomaga. Sklepy w mniejszych miastach mają większe szanse powodzenia ze względu na niższe koszty prowadzenia działalności.

Jak wygląda renegocjacja umów najmu? Jak rozmawia się teraz z wynajmującymi Wam powierzchnie handlowe?

TP: Negocjacji w zasadzie nie ma. Dopóki trwa umowa, to rozmów nie ma. Negocjacje zaczynają się w zasadzie dopiero w momencie, kiedy kończy się umowa i wtedy mamy możliwość negocjowania lepszych warunków. W przypadku trwających umów negocjacje dotyczyły praktycznie tylko obniżki czynszów o 10, czasem 20 proc. po okresie lockdownu, a w czasie lockdownu, zgodnie z rozporządzeniem odgórnym, nie musieliśmy płacić, ale trzeba było przedłużać umowy o 6 miesięcy, a nawet dłużej.

Czy to, że część spółek z Grupy CDRL jest w restrukturyzacji pomogło w dojściu do porozumienia z galeriami?

TP: W niektórych przypadkach zdecydowaliśmy się na przedłużenie umów, a w niektórych nie korzystaliśmy z żadnych z ulg celowo i tylko po to, by móc jak najszybciej zakończyć umowę najmu. Aktualnie w restrukturyzacji są trzy nasze spółki, które prowadzą łącznie ok. 60 sklepów i zakładamy, że w ramach restrukturyzacji uda nam się odstąpić od niektórych umów przed upływam zakończenia umowy. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w praktyce. Restrukturyzacja trwa od 21 kwietnia br. przez 3 miesiące i na końcu będzie jakaś propozycja układowa, ale ona będzie uzależniona od tych negocjacji wyjść z centrów handlowych.

Jak ocenia Pan art. 15 ze i pomysły na jego dopracowanie?

TP: Sama ustawa idzie w dobrym kierunku, ale jest spóźniona. Mamy w tej chwili duże zamieszanie na rynku. Najemcy już przecież aneksy do umów najmu podpisywali i teraz nie wiadomo jak ta ustawa do tych nowy ustaleń podejdzie. Czy aneksy będą anulowane, czy nie… nie wiemy do końca jak to się skończy. Sam pomysł płacenia 20 proc. za czynsz, a 50 proc. przez 3 miesiące w okresie lockdownu to jest dobre rozwiązanie. Dobre także dla centrów handlowych. Proszę pamiętać, że dla najemcy czynsz jest jednym z wielu czynników kosztotwórczych. W czasie lockdownów musieliśmy jeszcze utrzymać pracowników. Uważam więc, że ponieśliśmy o wiele większe koszty, niż galerie handlowe. Po drugie mamy także towar, który zostaje na stanie i trzeba go jakoś sfinansować.

Jakie teraz największe wyzwania stoją przed CDRL?

TP: Pracujemy nad omnichannellem i programem lojalnościowym. Połączenie sieci onlinowej z offlinową jest teraz naszym największym priorytetem i wyzwaniem. Wierzymy w sieć offlinową i na pewno ją pozostawimy. 220 sklepów na pewno nam zostanie pomimo zamknięć. Ale po kolejnych lockdownach wiemy, że jesteśmy silniejsi niż przed rokiem, bo nasze obroty w sklepie internetowym nam znacznie wzrosły i skompensowały straty obrotów w centrach handlowych. Sprzedaż przez sieć online jest o wiele bardziej dochodowa niż poprzez sklepy stacjonarne. Mamy tutaj o wiele mniej kosztów. Nie potrzebujemy aż tylu pracowników, nie płacimy dzierżawy. Uważam że w tej dziedzinie jesteśmy o wiele silniejsi niż 2 lata temu.

Rozwój e-commerce już się dzieje. Nasza rozmowa zbiega się z uruchomieniem sklepu online dla marki Broel.

TP: Wiele projektów w tej chwili w temacie sklepów internetowych jeszcze przed nami. Broel to jedna z tych inwestycji. W tym roku powstanie jeszcze jeden sklep z marką Lemon – to odzież sportowa outdorowa kierowana do dzieci i młodzieży. Te produkty są sprzedawane aktualnie w naszym sklepie Coccodrillo, ale docelowo chcemy to jeszcze porozdzielać. W przygotowaniu mamy jeszcze kilka innych projektów, ale nie chcę wybiegać przed szereg. Pracujemy cały czas na sferą onlinową tak, żeby jak najbardziej poszerzać naszą grupę klientów na tych polach.

Rozmawiała: Katarzyna Łabuz

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codzienny newsletter dla profesjonalistów rynku centrów handlowych