domains online retailing
Shutterstock

Pojawienie się nowych, niełacińskich rozszerzeń gTLD to największa w dotychczasowej historii internetu ekspansja nazw domen, a to dopiero początek rewolucji. Wkrótce liczba rozszerzeń wzrośnie z obecnie funkcjonujących 22 (np. .com, .edu, .org) do ponad 1400. Wśród firm, które nadal czekają na rozpatrzenie aplikacji znajduje się chociażby Amazon czy Google. Ten ostatni wnioskuje o przyznanie 101 nowych rozszerzeń, Amazon zaś stara się o 76. Niektóre z rozszerzeń, o które starają się obaj internetowi giganci pokrywają się. Chodzi na przykład o .book, .movie, .map and .app.

Chris Mondini*, wiceprezes ICANN ds. relacji inwestorskich w ICANN opowiedział Evigo.pl, jakie będą konsekwencje nadchodzących zmian dla branży e-commerce.

Celem programu jest zwiększenie konkurencji na rynku internetowym. Jakie kroki powinni obecnie podejmować e-sprzedawcy, aby przygotować się na nadchodzące zmiany?

Program mający na celu wprowadzenie nowych rozszerzeń domen ma na celu zwiększenie konkurencji i możliwości wyboru, a także stworzenie nowych warunków do rozwoju biznesu. Jednak to od rynku zależy, jak zareaguje na te nowe możliwości. ICANN nie rekomenduje żadnej strategii ani nie udostępnia wytycznych czy badań, z których wynikałoby, jak zareagują klienci. Stawiamy za to fundamenty pod biznesową kreatywność. E-handel jest rozwijającym się środowiskiem, ale to od przedsiębiorców zależy, jak wykorzystają nowe  gTLD w swoim modelu biznesowym.

Warto również zauważyć, że pewna liczba e-sprzedawców bierze aktywny udział w kształtowaniu polityki ICANN i ma bardzo pozytywny wpływ na nasze przedsięwzięcia, takie jak program wprowadzenia nowych gTLD. Przedsiębiorcy, którzy chcą dowiedzieć się więcej znajdą informacje na stronie bizconst.org.

Czy ci, którzy zarezerwują nowe rozszerzenia mogą powstrzymać konkurentów przed zarejestrowaniem domeny o konkretnym rozszerzeniu?

Nie. Właściciele nie mogą dyskryminować rynkowych graczy w procesie rejestracji domen z nowym rozszerzeniem. Jest jednak pewien wyjątek. Niektóre nowe rozszerzenia mogą zostać zastrzeżone.Powstaną też jasne wytyczne dotyczące tego, kto może, a kto nie może zarejestrować domeny o tym rozszerzeniu. Na przykład właściciel rozszerzenia .orangefarm może zdecydować, że wyłącznie ci, którzy zajmują się uprawianiem pomarańczy mogą zarejestrować domenę o tym rozszerzeniu. Będą musieli jasno sprecyzować, co to oznacza, a aplikacje będą oceniane zgodnie z tymi wytycznymi, nie zaś arbitralnie. Tego typu wytyczne już istnieją, np. dla rozszerzeń .edu, czy .muesum. Ci, którzy zarejestrują rozszerzenie nie mogą odmówić rejestracji domeny tylko dlatego, że nie lubią danej firmy lub jest ona ich konkurencją. Mogą ustalić zasady rejestracji, ale zasady te muszą stosować wobec każdego aplikującego.

Jest również możliwe, aby rozszerzeniem była nazwa miasta, np. .london, czy .roma, jednak wydaje się że szczególnie w Stanach Zjednoczonych, ich znaczenie komercyjne nie będzie w wielu wypadkach zbyt duże. Czy będzie opcja, aby rejestrujący dodali do listy w późniejszym terminie nowe rozszerzenia, stanowiące np. nazwę miasta?

Obecnie nie ma wyznaczonej daty kolejnej serii przyjmowania nowych aplikacji o zarezerwowanie nowych rozszerzeń  gTLD, jednak ICANN planuje rozpocząć nową rundę, gdy tylko znajdzie się czas, by zbadać i zaobserwować efekty programu, który się zakończy. Jest zatem możliwe, aby potencjalni aplikanci, np. miasta, które przegapiły możliwość złożenia aplikacji w pierwszym terminie dokonały tego później.

*Christopher Mondini jest wiceprezesem ICANN gdzie zajmuje się relacjami biznesowymi. Pracuje nad rozszerzaniem i pogłębianiem relacji między firmami. Ma za zadanie edukować przedsiębiorców na temat działań ICANN, a także zapewniać płaszczyznę dialogu i współpracy w zakresie spraw związanych z przepisami obowiązującymi w internecie. Mondini był przedtem konsultantem, amerykańskim dyplomatą i audytorem korporacyjnym.