Rynek CEE z coraz większym potencjałem

Galeria w Rosji, fot. Shutterstock

Galeria w Rosji, fot. Shutterstock

Firma Colliers International opublikowała raport, oceniający ryzyko inwestycji w nieruchomości w rejonach Europy Wschodniej, które do tej pory charakteryzowały się mniejszą aktywnością.

Według Colliers wschodnioeuropejskie kraje jak Rosja, Polska czy Czechy charakteryzowały się po kryzysie większą aktywnością inwestycyjną i lepszą dostępnością finansowania. Natomiast rynki mniej aktywne takie jak Węgry, Rumunia i Bułgaria, charakteryzowały się nieco innym profilem ryzyka i krajobrazem inwestycyjnym, przez co do tej pory nie były brane pod uwagę przez wielu inwestorów, zwłaszcza tych chcących zainwestować w najlepsze aktywa z tak zwanego segmentu „core” i „core plus”. Ostatnie wskaźniki wykazują jednak zmianę tendencji na tych rynkach.

– Na Węgrzech nastąpiła zmiana nastawienia niektórych banków do finansowania nieruchomości komercyjnych. Poprawiły się warunki finansowania zarówno pod względem jego dostępności, kosztu jak i wymagań banków – komentuje Damian Harrington, dyrektor regionalny, Dział Doradztwa i Badań Rynku, Zespół Regionalny Europy Wschodniej.

Raport wskazuje także, że akcesja Bułgarii do UE w 2007 roku korzystnie wpłynęła na rozwój gospodarczy kraju i inwestowanie w nieruchomości w tym kraju jest dużo bardziej atrakcyjne niż w 10-letnie bułgarskie obligacje. Stopy kapitalizacji w sektorze nieruchomości są tu wyższe o ponad 300 punktów bazowych od rentowności obligacji. Rumuńskie stopy zwrotu z nieruchomości są na podobnym poziomie jak bułgarskie, z 300 punktami bazowymi ponad stopy zwrotu z obligacji, co jest pozytywnym sygnałem w skali makroekonomicznej. Z drugiej strony Bułgaria i Rumunia charakteryzują się jednak mało dostępnym i drogim finansowaniem.

Obraz sytuacji na tych rynkach stanie się bardziej wyrazisty , jeśli porówna się je do miast Europy Środkowej i Wschodniej, o wyższej aktywności inwestycyjnej oraz do Europy Zachodniej. Zyskowność nieruchomości w omawianych krajach jest przynajmniej o 200 punktów bazowych wyższa, niż w miastach takich jak Warszawa, Praga, czy nawet Madryt, który ponownie wychodzi z pokryzysowego dołka.

Co równie istotne, w krajach o mniejszej aktywności inwestycyjnej ceny nieruchomości pozostają poniżej wartości rekordowych. Chłonność rynku i liczba nowych umów najmu rosną, co wpływa jednocześnie na obniżenie wskaźnika pustostanów.

– Dostrzegamy pierwsze oznaki, że te kraje zaczynają zmniejszać dystans dzielący je od innych regionów Europy: z jednej strony szeroko rozumiane uwarunkowania makroekonomiczne poprawiły się, co widać po spadającym oprocentowaniu obligacji państwowych i rosnącej chłonności rynku biur i ilości podpisywanych umów najmu. Z drugiej strony postrzeganie przez inwestorów z zewnątrz sytuacji politycznej w tych krajach pozostaje problemem i mimo, że kontakty z bankami mogą się poprawiać, warunki finansowania dłużnego pozostają ciężkie – dodaje Harrington

Według Colliers być może stopy zwrotu będą musiały jeszcze ulec dalszym zmianom, żeby zachęcić inwestorów do powrotu na te rynki, ale ogólne nastroje wskazują, że mniej aktywne inwestycyjnie rynki jak Węgry, Rumunia i Bułgaria, warte są rozważenia jako cel inwestycji kapitałowych.

Reklama

Galeria Jurajska