wojciech-kaminski-maxi-zoo

Niemiecki Fressnapf – właściciel sieci sklepów Maxi Zoo – na swoich europejskich rynkach generuje przychody w wysokości 1,6 mld euro rocznie. W ciągu najbliższych 3 lat Polska, zaraz po Francji i Włoszech, będzie dla spółki najważniejszym pod względem ekspansji rynkiem. O planowanych inwestycjach rozmawiamy z Wojciechem Kamińskim, country managerem sieci Maxi Zoo w Polsce.

Pierwszy sklep Maxi Zoo na polskim rynku zadebiutował w listopadzie 2012 roku. Jak od tego czasu udało się rozwinąć sieć?

W przeciągu ostatnich czterech miesięcy podwoiliśmy liczbę naszych sklepów. Co roku przybywa nam po kilka nowych lokalizacji. W zeszłym roku otworzyliśmy 4 i rok 2016 zamknęliśmy z liczbą 10 sklepów. W ostatnim czasie przybyły nam dwa kolejne, które otworzyliśmy w Warszawie przy ul. Górczewskiej oraz w parku handlowym w Sosnowcu. To ostatnie otwarcie to pierwsza nasza lokalizacja na południu Polski.

Jakie są zatem plany na ten rok?

Chcemy otworzyć do końca tego roku 8 nowych sklepów, tak by 2017 rok zamknąć liczbą 20. Co jest, jak myślę, znaczącą liczbą patrząc na rynek zoologiczny w Polsce.

Czy patrząc z perspektywy czasu i tych 5 lat od debiutu sieci w Polsce widzi Pan jakieś zmiany na tym rynku?

Przede wszystkim w szybkim tempie przybywa nowych obiektów handlowych co powoduje, że inaczej już negocjuje się chociażby stawki czynszu. Widać też zmieniające się nawyki w zakupach dla zwierząt choć i tak w porównaniu do innych krajów europejskich u nas wciąż głównym zakupem w sklepach zoologicznych jest karma. Widać jednak wyraźną poprawę i zmianę na lepsze. Poza tym widać to także po obrotach. Nasze są znacząco wyże niż średniego sklepu zoologicznego w Polsce.

W ostatnim wywiadzie wspominał Pan, że stawki czynszu w Polsce znacznie różnią się od tych proponowanych na zachodnich rynkach. Czy ten trend nadal się utrzymuje?

To także powoli zaczyna się zmieniać, ale czynsze w Polsce nadal utrzymują się na poziomie od  12-20 euro za mkw przy powierzchniach około  500 mkw. Co przy 7-9 euro, które płacimy w porównywalnych lokalizacjach na rynkach europejskich jest znaczną różnicą. Warto jednak podkreślić, że tych projektów handlowych w Polsce powstaje coraz więcej. Cały rozwój rynku obecnie opiera się na koncpetach wygodnych centrów, retail parków, centrów convenience. Ludzie już nie chcą jeździć do dużych centrów handlowych bo wolą zrobić szybkie zakupy w sklepach osiedlowych. Te nowo powstające centra conevnience wychodzą temu naprzeciw i retail parki lokowane są blisko klienta. Myślę, że ta tendencja mocno przyczyni się do spadku cen czynszów. Duża konkurencja wśród deweloperów spowoduje, ze te negocjacje będą obecnie bardziej partnerskie. Do myślenia dają także przykłady spektakularnych wyjść z rynku. Słyszymy o wycofaniu się z rynku dużych sieci handlowych jak Mothercare, Marks&Spencer oraz bankructwie Alma. To pokazuje, że nie jest tak łatwo na tym polskim rynku zaistnieć i funkcjonować.  Zaczynamy mieć już takie centra handlowe, które mają problem z komercjalizacją w sytuacji gdy kilka wielko powierzchniowych sklepów wypada z rynku i wycofuje się z danej galerii handlowej.  Nagle właściciel obiektu dowiaduje się, że musi skomercjalizować 2-3 tys. mkw. Wszystko to wpływa na świadomość wynajmujących. Zaczynają dostrzegać, że pewne prosperity się kończy i nie można tych stawek czynszu podnosić w nieskończoność. Wszystko to powoduje, że zaczynają w inny sposób patrzeć na partnerstwo z konceptami takimi jak my. Negocjacje są bardziej równe niż były do tej pory ponieważ argument, że ktoś zapłaci więcej jest już nieaktualny.

Maxi Zoo to sklepy wielkopowierzchniowe. A to chyba utrudnia znalezienie właściwej lokalizacji.

Istotnie. Szukamy lokali o powierzchni od 450 do 700 mkw. Nasz koncept bardzie wpisuje się w retail parki niż w typowe galerie handlowe. Maxi Zoo umożliwia odwiedziny naszego sklepu ze zwierzętami, a to w przypadku regularnych galerii handlowych nie jest możliwe. Retail parki i centra convenience dają taką możliwość i tych projektów jest coraz więcej więc mamy możliwości ekspansji. Rozmawiamy też aktualnie z inwestorem Galerii Młociny. To jest wyjątek, ale tam są pewne opcje dające nam możliwość spełniania naszych założeń.

Jaką kwotę zatem Maxi Zoo przeznaczy na nowe inwestycje w Polsce i gdzie powstaną nowe sklepy?

Realizacja jednego sklepu to koszt od 500 do 1 mln zł. Wszystko zależy od rodzaju lokalizacji i zatowarowania. Mamy zatem na ten cel przeznaczone kilkadziesiąt mln. zł. Stawiamy głównie na miasta liczące powyżej 100 tys. mieszkańców. Chcemy wejść praktycznie do wszystkich dużych aglomeracji w Polsce. W pierwszej kolejności będą to Wrocław, Kraków, aglomeracja śląska i Trójmiasto. Chcemy też umocnić naszą pozycję w miejscach w których już jesteśmy czyli w Poznaniu i Warszawie, gdzie mamy w tej chwili najwięcej lokalizacji.

Jest jeszcze miejsce na mapie Warszawy, gdzie mogą powstać kolejne wielkopowierzchniowe sklepy?

Rynek warszawski to największa aglomeracja i największa siła nabywcza. Oceniam, że jest tu jeszcze miejsce na co najmniej 8-10 sklepów Maxi Zoo. Mamy zabezpieczone lokalizacje na Ursynowie, oraz Pradze Południe.

Jak szybko od otwarcia sklep zyskuje rentowność?

Naszą ambicją jest by było to w okresie 12-24 miesięcy i na razie nam się to udaje. Chcę podkreślić, że na mamy na polskim rynku nie mamy przypadku jakiejś nietrafionej lokalizacji. A na zachodzie Europy na 1,4 tys. placówek taka sytuacja zdarzyła się tylko 2 razy. To bardzo dobrze świadczy o naszym procesie doboru lokalizacji.

Jak długo trwa ten proces od decyzji o najmie do otwarcia sklepu?

Zwykle jest to od 3 do 6 mies.

Fressnapf, czyli właściciel sieci Maxi Zoo, na swoim rodzimym niemieckim rynku rozwija sieć w oparciu o system franczyzowy. Czy są plany wprowadzenia franczyzy także w Polsce?

Odchodzimy od tego. Teraz ambicją firmy jest budowanie sieci własnej. Franczyza  jest zwykle wykorzystywana wtedy, gdy dana organizacja ma pewien pomysł, ale nie ma możliwości własnego inwestowania. W naszym przypadku wszystkie inwestycje w sieć są pokrywane ze środków własnych. Mamy wystarczające możliwości by tak inwestować.

Jak wygląda zagraniczna ekspansja Fressnapf?

Największy nasz rynek to oczywiście macierzysty czyli Niemcy gdzie mamy obecnie 900 sklepów. Kolejny pod względem liczby sklepów jest rynek austriacki ze 120 lokalami. Następnie Szwajcaria, Dania, Francja i Włochy. Mamy także sklepy w Luksemburgu i Irlandii. Łącznie jest to ponad 1,4 tys. sklepów.

Na którym miejscu w tym rankingu znajduje się Polska?

Polska jest wśród trzech najważniejszych po Francji i Włoszech rynków dla Fressnapf pod względem ekspansji. W ciągu najbliższych trzech lat chcemy podwoić liczbę sklepów na rynkach międzynarodowych. To oznacza, że w 2020 roku będziemy mieć w Polsce ok. 80 sklepów. Taki mamy ambitny plan.

Czy format sklepów w Polsce jest taki sam jak na rynkach zachodnich?

Nasz koncept jest bardzo podobny ponieważ jesteśmy najnowszym rynkiem Fressnapf w Europie i w związku z tym wszystkie najnowsze zmiany i pomysły wdrażane na rynku niemieckim zostały tez przeniesione naturalnie na polski rynek. Oczywiście robiliśmy też pewnego rodzaju dostosowania, ale dotyczyły one bardziej nie samego konceptu i formatu sklepów, ale asortymentu i ceny. Natomiast sam wygląd sklepów, meble, kolorystyka jest spójna.

Fressnapf mocno inwestuje także w inne kanały dystrybucji. Czy w Polsce też możemy się spodziewać sklepu interenetowego?

Po pierwsze koncentrujemy się na rozwoju sieci fizycznej. Biorąc pod uwagę moje wcześniejsze doświadczenia jako dyrektor sieci sklepów i sprzedaży internetowej w Tchibo wiem, że sklep internetowy sprawdza się wtedy, gdy marka jest już bardzo znana na rynku i ma ugruntowaną pozycję i sieć. Klienci powinni najpierw poznać dna marki, nasze atrybutu, wyróżniki i nasze wartości. Sklep internetowy w Polsce to zatem kwestia najwcześniej 2019 roku.

Wojciech Kamiński – od 2012 roku zarządza siecią sklepów Maxi Zoo Polska sp. z o.o. Wcześniej był dyrektorem ds. rozwoju sieci sklepów Tchibo. Prywatnie właściciel labradora o imieniu Frajda, kota Kidy oraz kraba tęczowego. Czynnie uprawia windsurfing i tenis.

Rozmawiała Katarzyna Łabuz