[WYWIAD] Foodstacja w Pasażu Grunwaldzkim: pierwsza taka strefa gastronomiczna w Polsce

Zgodnie ze współczesną myślą architektoniczną, batalię o jakość wygrywa się w małej skali. Oznacza to, że z powodzeniem można modernizować centrum handlowe, zmieniając jego postrzeganie poprzez redesign poszczególnych stref – mówi redakcji Retailnet.pl Paulina Stach, dyrektor Pasażu Grunwaldzkiego we Wrocławiu.

Czy planując nową inwestycję od początku wiedzieliście Państwo jaki ma to być projekt?

Paulina Stach: Projektowanie powinno być za każdym razem procesem indywidualnym, dopasowanym do potrzeb miejsca i jego otoczenia. Zgodnie z tą teorią dobrze zaprojektowany foodcourt musi uwzględniać detale, obserwować mieszkańców miasta, wsłuchiwać się w ich potrzeby, ale przede wszystkim pamiętać o przeszłości i mieć świadomość dnia dzisiejszego. I taka właśnie jest Foodstacja – przestrzeń na wskroś wrocławska, designerska, funkcjonalna i wywołująca emocje.

Planując nową strefę gastronomiczną otrzymaliśmy wiele projektów. Wiedzieliśmy jedno – szukamy unikatowych rozwiązań, nieszablonowego myślenia o foodcourtcie, który nie może powstać w oderwaniu od lokalności, historii miasta, czy kultowego punktu na mapie Wrocławia, jakim jest Plac Grunwaldzki (przyp. red. CH mieści się na Placu Grunwaldzkim 22). Intuicyjnie czuliśmy, że powinniśmy stworzyć przestrzeń inną niż wszystkie.

Projekt z pewnością jest niestandardowy, czy zaryzykowałaby Pani stwierdzenie, że jest rewolucyjny?

PS: Rewolucyjny i rewelacyjny. Wiemy, że wrocławianie nie lubią sztampy, są otwarci na nowe rozwiązania. A nowe nie oznacza „modne acz powtarzalne”. Nowe oznacza „unikatowe”. Na pytanie o to, czy baliśmy się rewolucyjnych rozwiązań, odpowiem: 80 lat temu znany architekt stworzył krzesło, które pierwotnie uznano za prowokacyjne. Dziś mebel stał się ikoną designu, a oryginalne egzemplarze zostały sprzedane na aukcji za 1,5 miliona złotych. Jeśli będziemy myśleć standardowo, nigdy nie stworzymy czegoś dobrego. Tym bardziej cieszymy się, że już podczas weekendu otwarcia nasza rewolucja odniosła sukces, na który nie musieliśmy czekać 80 lat (śmiech). Skąd to wiemy? Widzimy, jak na nowy foodcourt reagują odwiedzający nas klienci.

Co Pani zdaniem najbardziej zaskoczy klientów, którzy przecież znają wiele przestrzeni restauracyjnych w centrach handlowych?

PS: Design nawiązujący do stylistyki lat 80. i 90. oraz mikrosektory, które całkowicie zmieniają charakter tego projektu. Małe, kompaktowe przestrzenie tj. klasyki PRL’u, czyli jugosłowiańskie  kioski k67, pozwalają odciąć się od świata, sprzyjają wyciszeniu, rozmowom, czy przeczytaniu książki w oczekiwaniu na ulubioną kawę. Architekci Foodstacji nie zapomnieli o potrzebach różnych grup wiekowych,  tworząc rozwiązania, które sprawdzą się wśród dzieci, nastolatków, studentów oraz „nieco starszej młodzieży” 35+. To miejsce, które nie tylko pozwala zjeść posiłek w ciekawym otoczeniu, ale również stwarza możliwości spędzania wolnego czasu z rodziną, przyjaciółmi, czy też solo. Swoisty mariaż restauracji i szeroko pojętego lifestylu.

Strefa Jubilatka to ukłon w stronę dawnych kawiarni, w których serwowano rurki z kremem, wuzetkę i kawę w szklance. To miejsce przyjazne w odbiorze, a dzięki miękkim fotelom, boazerii, ciepłemu światłu lamp i neonu – jest niezwykle klimatyczne i intymne. Tu również nie zapomniano o praktyczności. Tuż obok znajduje się dydaktyczna, interaktywna przestrzeń dedykowana dzieciom. Można zatem spokojnie wybrać się na lunch, mając jednocześnie pociechy na oku. Przestrzeniami, które łączą pokolenia są: HIT 91 – gdzie można podziwiać widok na Plac Grunwaldzki oraz Odra Bar – czyli strefa chillout’u w iście wrocławskim stylu. Biblioteka szczególnie przypadnie do gustu uczniom oraz studentom pobliskich uczelni. Stoły z lampkami typu „Milenka”, tapicerowane krzesła przy okrągłych stołach oraz największy w historii centrów handlowych regał z książkami do wymiany, to tylko niektóre z zastosowanych w projekcie rozwiązań.

A te najbardziej nietypowe to?

PS: Jest ich wiele. Foodstacja w Pasażu Grunwaldzkim opiera się o rozwiązania upcyclingowe, czyli nadawanie drugiego życia przedmiotom. I tak np. żółta nyska pełni rozmaite funkcje – od strefy zabaw po kabinę do rozmów. Ściana z 27 retro telewizorów jest jednym z najczęściej fotografowanych elementów i przyciąga kolorami oraz jest przykładem kolejnego, niestandardowego wykorzystania przedmiotu codziennego użytku. W przestrzeń wpisaliśmy również kultowe symbole masowej wyobraźni lat 80. i 90. Zawieszone na ścianach kajaki podkreślają charakter Odra Baru. Koło fortuny w strefie HIT 91 daje ponieść się na fali dobrej zabawy, a lustrzany sufit zachęca do zrobienia grupowego zdjęcia z przyjaciółmi, czy wszechobecnego selfie. Do tego dochodzą barwne graffiti, neony, zróżnicowane w designie i funkcjonalności meble. Można wymieniać bez końca.

Czy takie rozwiązania projektowe sprawiają, że klienci w foodcourtcie czują się swobodniej?

PS: Jak wspomniałam wcześniej, już pierwsze dni pozwoliły nam skonfrontować projekt z rzeczywistością. Reakcje klientów były fantastyczne. Najbardziej cieszy nas tak naturalne zaadaptowanie przestrzeni. Odwiedzający Foodstację intuicyjnie wykorzystują przygotowane dla nich strefy. Taki powinien być dobry projekt – żywy. Dlatego też mówimy, że to pierwszy zhumanizowany foodcourt „z twarzą”. Tworzą go użytkownicy, którzy sami modelują przestrzeń, przesuwają meble, stają się jej integralną częścią. Pasaż od zawsze był pełen studentów, rodzin z dziećmi, osób, które traktowały go jak kawiarnię, czy czytelnię. My tylko odpowiedzieliśmy na ich potrzeby.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codziennie nowe informacje dla profesjonalistów rynku centrów handlowych.

Newsletter
SCF News | Retailnet.pl