Strona główna Newsletter SCF 2023 Spring

[WYWIAD] Marta Machus-Burek, Colliers: cały ekosystem handlowy jest słabszy niż wiosną

Pierwszy lockdown wywołał w mediach temat nadchodzącej fali bankructw w sektorze handlowym z powodu pandemii. W rzeczywistości dotychczas zanotowaliśmy mniejszą liczbę bankructw, niż wcześniej prognozowano. Pamiętajmy, że bankructwo to dla firm ostateczność, a nie cel sam w sobie – mówi w rozmowie z redakcją retailnet.pl / SCF News Marta Machus-Burek, senior partner, dyrektor Działu Powierzchni Handlowych w Colliers International

Jak oceniają Państwo decyzję Rządu dotyczącą ponownego zamknięcia galerii handlowych?

Marta Machus-Burek: Kiedy 4 maja otwarto galerie handlowe po pierwszym lockdownie cała branża z pełną odpowiedzialnością i uważnością skupiła się na stworzeniu i wprowadzeniu procedur oraz aktywności zapewniających bezpieczeństwo pracowników i klientów. Był to nadrzędny priorytet dla każdego właściciela, zarządcy czy najemcy. Firmy wprowadziły rozwiązania często wykraczające poza wymogi GIS i ponosiły z tego powodu znaczne wydatki. Przyniosło to wymierne rezultaty, ponieważ nie słyszeliśmy o sytuacjach, w których galerie handlowe stawały się ogniskami rozprzestrzeniania wirusa. Takie podejście pokazało, że dzięki zjednoczonym wysiłkom wynajmujących i najemców można stworzyć bezpieczne przestrzenie dla klientów robiących zakupy w sklepach galerii handlowych.

Jest więc dla mnie niezrozumiałe, dlaczego bez rzeczowych konsultacji z przedstawicielami branży handlowej wykonano tak radyklany ruch, jak ponowne zamknięcie galerii i parków handlowych. Niekonsultowane branżowo decyzje rządzących dodatkowo potęgują straty i zwiększają chaos związany z pandemią. Gdyby np. branża gastronomiczna została poinformowana o planach zamknięcia lokali kilka dni wcześniej, miałaby czas na przygotowanie się do ich zamknięcia, wykorzystanie zapasów świeżych produktów, przestawienie się na usługi serwowania posiłków na wynos czy rozplanowanie pracy dla zespołu.

Niestety obserwujemy inny sposób postępowania. Przykładem może być zeszłotygodniowa sytuacja, kiedy to informacje o zamknięciu sklepów meblarskich i parków handlowych od 7 listopada pojawiły się w opublikowanym w piątek wieczorem rozporządzeniu, kilka godzin przed wejściem decyzji w życie. Tego typu praktyki nie powinny mieć miejsca. Teraz, jak donoszą media, rząd ma rozpocząć rozmowy z przedstawicielami branży meblowej w celu wypracowania rozwiązania. Mamy wiec do czynienia z działaniem: najpierw decyzja i zamykanie, a potem refleksja i rozpoczęcie rozmów. Powinno być na odwrót.

Branżę handlową reprezentuje kilka organizacji, działających na rzecz różnych uczestników rynku, między innymi: PRCH, POHID, ZPPHiU czy Lewiatan. Organizacje te powinny być partnerami dla rządzących, zarówno w procesie budowania faktycznego obrazu tego, co się dzieje w sektorze handlowym poprzez zbieranie pełnych informacji, jak również dialog zmierzający do wypracowania najlepszych decyzji w obecnej sytuacji pandemicznej.

Jakiego rzędu straty poniesie branża?

MMB: Straty już są faktem i z pewnością będą się zwiększać. Na próbę szacowania ich jest za wcześnie ze względu na szereg niewiadomych, np. skalę i czas trwania pandemii, realny poziom wsparcia uczestników sektora przez rząd czy wpływ pandemii na kondycję gospodarki w ogóle. Trzeba pamiętać, że w ujęciu długookresowym ważnym czynnikiem wpływającym na sektor handlowy jest siła nabywcza gospodarstw domowych, a ta zależy od wielu uwarunkowań makroekonomicznych całej gospodarki, a nie pozycji sektora handlowego.

Można natomiast podkreślić, że straty związane ze znacznym zamknięciem branży handlowej obserwujemy już w tej chwili i będziemy je także odczuwać w perspektywie krótkookresowej. Pojawią się one w wielu obszarach ze względu na kompleksowość sektora handlowego, jego udział w generowaniu PKB i powiązania z innymi obszarami gospodarki. Wszelkie restrykcje nakładane na sektor handlowy zwiększają zatem straty całej gospodarki, bo zachwiany zostaje cały łańcuch dostaw, a wraz z nim firmy serwisowe powiązane z sektorem, miliony miejsc pracy, produkcja czy też rynek nieruchomości. Wszystkie te podmioty poniosą straty, gdyż sektor handlowy to ekosystem wzajemnych zależności i powiązań. Mamy do czynienia z największym kryzysem od dziesięcioleci, a pełny wymiar jego skutków dopiero odczujemy.

Decyzje i działania ustawodawcze powinny zmierzać do minimalizacji tych strat. Mamy natomiast do czynienia z decyzjami lub ich brakiem (jeżeli chodzi o zakres i rodzaj proponowanego wsparcia), które przyczynią się do pogorszenia kondycji sektora oraz ogromnych problemów zarówno po stronie najemców, jak i wynajmujących.

Przed nami kluczowe dla handlu miesiące roku. Wielu najemców i wynajmujących już rozpoczęło przygotowania do wzmożonych zakupów, planując dodatkowe zabezpieczenia przestrzeni handlowych. Decyzja o ponownym zamknięciu galerii handlowych sprawiła, że wszystkie te działania okazały się po 7 listopada nieadekwatne, co oznacza konieczność podjęcia kolejnych czynności w celu dostosowania się na nowej sytuacji.

Czy można było tego uniknąć?

MMB: Przed podjęciem decyzji można było odbyć konsultacje z przedstawicielami branży i uniknąć wprowadzanych naprędce regulacji, które wprowadziły z dnia na dzień restrykcje w działaniu sektora handlu i usług, rozrywki czy gastronomii. Oczywiste jest, że w świetle rosnącej liczby zachorowań i grożącej nam niewydolności służby zdrowia ograniczenia w różnych sektorach gospodarki są konieczne, także w handlu. Jednak ich zdefiniowanie i sposób, w jaki są wprowadzane, jest chaotyczny. Brakuje jasno określonych zasad i zakresu wsparcia dla dotkniętych firm.

Czy teraz możemy spodziewać się teraz fali bankructw?

MMB: Pierwszy lockdown wywołał w mediach temat nadchodzącej fali bankructw w sektorze handlowym z powodu pandemii. W rzeczywistości dotychczas zanotowaliśmy mniejszą liczbę bankructw, niż wcześniej prognozowano. Pamiętajmy, że bankructwo to dla firm ostateczność, a nie cel sam w sobie. Wiele firm z sukcesem przeprowadziło procesy restrukturyzacji – czy to formalnej poprzez dostępne prawnie narzędzia, czy też w formie restrukturyzacji biznesowej. Wielu uczestników rynku wdrożyło zmiany formatów i modeli biznesowych, do których się wcześniej przygotowywało. Wynajmujący dokonali ustaleń z instytucjami finansującymi umożliwiających zaabsorbowanie strat czynszowych oraz czasowych obniżek czynszu. Doświadczenia z pierwszego lockdownu były impulsem do zmian, uruchamiającym nowe obszary przystosowania się organizacji do nowej rzeczywistości. Często były to zmiany, które wychodziły jeszcze bardziej naprzeciw oczekiwaniom konsumentów i odpowiadały na ich potrzeby wygody i bezpieczeństwa.
Kryzys związany z pandemią przyniósł jeszcze jeden rezultat – wyeliminowane zostały najsłabsze ogniwa na rynku, czyli firmy, które już przed pandemią nie były w stabilnej kondycji, a ich oferta nie odpowiadała potrzebom klientów.

Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której firmy, sieci handlowe i wynajmujący nie mieli wystarczająco czasu, aby wzmocnić swoją kondycję, aby dokończyć procesy przystosowania się, aby wykorzystać efekt wprowadzonych zmian i podjętych inwestycji związanych z transformacją sektora. Oznacza to, że obecne restrykcje dotyczące radyklanego ograniczenia możliwości generowania przychodu uderzą w osłabione firmy. Pomimo podjętych działań i wykorzystania wielu możliwości wzmocnienia sektora cały ekosystem handlowy jest słabszy niż wiosną, ponieważ zabrakło czasu na odbudowanie go. W konsekwencji, w zależności od tego jak długo potrwa obecna sytuacja oraz jakie wsparcie finalnie zaproponuje rząd, można spodziewać się wystąpienia większej skali bankructw, niż miało to miejsce w pierwszej połowie roku.

Przed nami czas, kiedy każdy uczestnik rynku wystawiony jest na duże ryzyko, a czynniki oddziaływania na biznesy są poza kontrolą firm. Wzajemne zrozumienie własnych ograniczeń i możliwości oraz dialog oparty na zrozumieniu i szacunku na pewno pomogą przejść przez ten okres i skupić się na konstruktywnym wypracowaniu zasad i modeli współpracy na przyszłość.

Jak ocenia Pani pakiety pomocowe oferowane przez rząd? Na jak długo starczy tarczy?

MMB: Abstrahując od specyficznych propozycji rządu w ramach pomocy dla przedsiębiorców reprezentujących najbardziej dotknięte restrykcjami branże tj.: umorzenie subwencji z PFR dla MŚP, wydłużenie postojowego czy zwolnienie z ZUS, wiele firm ma już doświadczenia, jak proces wsparcia przebiegł pół roku temu. Według mnie rząd nie wyciągnął z tej lekcji wniosków, aby tym razem przygotować realne wsparcie. Niepewność wśród firm handlowych i wynajmujących jest większa niż na wiosnę, kiedy lockdown był wielkim zaskoczeniem, jednak firmy dysponowały większymi zasobami finansowymi niż obecnie.
Patrząc na praktyki innych krajów europejskich, system wsparcia sektora handlowego nie wywoływał nigdzie tylu negatywnych emocji jak u nas. W innych krajach wsparcie i regulacje dla firm dotkniętych skutkami restrykcji objęły wszystkich uczestników rynku handlowego, w tym wynajmujących poprzez np. subwencje dla najemców do czynszów. Wsparcie, jakie przewidział nasz ustawodawca pomijało wynajmujących, których możliwości udźwignięcia strat w obecnej sytuacji są znacznie mniejsze lub nie istnieją w ogóle.
Na ile obecna tarcza wystarczy? Nie jest to właściwe pytanie w obecnej sytuacji, gdyż obecna tarcza nie odpowiada na potrzeby sektora. Lepiej więc zapytać – ile wytrzyma branża handlowa, korzystając z własnych zasobów? To zależy od kondycji całej gospodarki, a ta czeka na przełom w walce z zahamowaniem pandemii.