Strona główna Newsletter SCF 2023 Spring

[WYWIAD] Paweł Kapłon, Tatuum: zamknięcie sklepów w centrach handlowych to katastrofalny błąd

Jeżeli lockdown przedłuży się na grudzień, czego nie możemy w tej chwili wykluczyć, czeka nas prawdziwa katastrofa. Łączne straty w obrotach mogą sięgnąć nawet  20 miliardów złotych, co ma nie tylko bezpośrednie przełożenie na firmy z branży, ale również na całą gospodarkę, w tym wpływy podatkowe – mówi w rozmowie z redakcją retailnet.pl / SCF News Paweł Kapłon, Wiceprezes Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług oraz Przewodniczący Rady Nadzorczej KAN, właściciela marki Tatuum. 

Podczas pierwszego lockdownu, w okresie marzec-maj, w centrach handlowych odnotowano spadek obrotów na poziomie ponad 17,5 mld zł netto. Gdy wydawało się, że sytuacja powoli zaczyna wracać do względnej normy, na branżę spadł kolejny cios.

 Kompletnie nie spodziewaliśmy się drugiego lockdownu. Zarówno w wielu wewnętrznych scenariuszach, jak i tych tworzonych dla potrzeb instytucji finansowych czy też Polskiego Funduszu Rozwoju, nie zakładaliśmy ponownego lockdownu. Przecież wszyscy mamy policzone, jakie konsekwencje zarówno dla nas, ale również dla całej gospodarki, wywołało zamknięcie sklepów wiosną. Oczywiście spodziewaliśmy się potencjalnych dodatkowych restrykcji związanych z panującą sytuacją epidemiologiczną, ale decyzja o zamknięciu akurat tego segmentu handlu jest kompletnie nieuzasadniona i niestety jest przez nas postrzegana jako katastrofalny błąd.

Dlaczego Pan tak uważa?

Paradoks polega na tym, że zostały zamknięte te sklepy, które – na tle całego sektora handlu i usług – są najbezpieczniejsze. Zarówno wynajmujący, jak i najemcy przygotowali się do spodziewanej drugiej fali zakażeń i do prowadzenia operacji w wysokim reżimie sanitarnym. Wykorzystaliśmy doświadczenia z pierwszego lockdownu i de facto zrobiliśmy więcej, niż wymagały tego przepisy narzucone przez rząd. Poza tym klienci w pewnym stopniu sami się wyizolowali. Nie sprzedajemy dóbr pierwszej potrzeby. W ostatnich tygodniach przed ponownym lockodownem, przy nasilającej się liczbie zachorowań, odwiedziny w naszych sklepach były na poziomie 10-50 proc. rok do roku, w zależności od segmentu rynku. Najbardziej dotkliwie odczuły to z pewnością marki z segmentu formalnej odzieży męskiej oraz usług.

Skąd zatem brały się dane mówiące o tym, że odwiedzalność galerii jest na poziomie ok. 70-80 proc. rok do roku?

Statystyki były zawyżane przez klientów odwiedzających supermarkety, drogerie czy apteki, podczas gdy w alejkach ze sklepami odzieżowymi było często zupełnie pusto. Niskie statystyki odwiedzalności potwierdzają dane zbierane od naszych firm członkowskich zrzeszonych w ramach ZPPHiU. Poza tym nie ma żadnych dowodów na to, że galerie handlowe są miejscem, gdzie często dochodzi do zakażeń. A już w szczególności w sklepach, które zostały właśnie objęte ponownym lockdownem, Wręcz przeciwnie, są to absolutnie marginalne przypadki. Z drugiej strony czym różnimy się od sklepów budowlanych czy meblowych? Dlatego uważamy, że decyzja o zamknięciu sklepów odzieżowych w galeriach jest nie tylko krzywdząca, co błędna.

Rozumiem, że te argumenty nie wystarczyły, żeby rząd podjął inną decyzję? 

 Premier Jarosław Gowin oraz Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii z dużym zrozumieniem przyjmowali nasze argumenty. Zdawali sobie sprawę, jaki jest udział i waga naszego sektora dla całej gospodarki. Tym bardziej decyzja o ponownym lockdownie nas zaskoczyła. Odnosimy wrażenie, że przy podejmowaniu tej decyzji zabrakło szerszego spojrzenia na specyfikę naszej branży. Jej struktura w Polsce jest wyjątkowa. Cały sektor szeroko pojętego fashion powstał i funkcjonuje w zasadzie wyłącznie w oparciu o galerie handlowe. Ich zamknięcie to jak zaciśnięcie nam pętli na szyi. Poza tym polski rynek charakteryzuje się również wyjątkowo dużym udziałem marek lokalnych na tle całej Europy. Polski marki stanowią bowiem aż 3/4 całego rynku. Mówimy tutaj o najbardziej rozpoznawalnych polskich markach, nie tylko w ramach naszej branży, ale całej gospodarki, zatrudniających ponad 300 tysięcy pracowników, a z branżami pośrednio zaangażowanymi około 2 milionów.

Pomimo tego, że mówi się o rosnącej roli e-commerce, to realnie ten kanał może zapewnić ok. 10-20 proc. przychodów, co przy istotnych kosztach związanych z tym kanałem i niższą marżą nie jest w stanie nawet częściowo wypełnić wyrwy powstałej w wyniku zamknięcia centrów handlowych. Bez sklepów w galeriach handlowych nie jesteśmy w stanie funkcjonować. 

Zwłaszcza, że mówimy o kluczowym z Państwa punktu widzenia okresie w roku.

 IV kwartał jest kluczowy dla naszej branży. Przede wszystkim to najbardziej efektywny okres w całym roku. Zakupy przedświąteczne sprawiają, że klienci są bardziej zdecydowani, przychodzą z konkretną potrzebą. To przekłada się na wyższą wartość koszyka zakupowego. Poza tym dysponujemy obecnie bardzo sezonową ofertą produktową, którą musimy wyprzedać w jak największym stopniu przed świętami.  W styczniu zaczyna się już przecież sezon wyprzedaży. Wiemy już, że listopad – drugi najlepszy obok grudnia miesiąc – możemy spisać na straty. Jeżeli lockdown przedłuży się na grudzień, czego nie możemy w tej chwili wykluczyć, czeka nas prawdziwa katastrofa. Łączne straty w obrotach mogą sięgnąć nawet  20 miliardów złotych, co ma nie tylko bezpośrednie przełożenie na firmy z branży, ale również na całą gospodarkę, w tym wpływy podatkowe. 

Czeka nas fala bankructw?

 O odrabianiu strat już nikt nawet nie myśli, tu chodzi o przetrwanie. Jeżeli lockdown się przedłuży wiele firm po prostu tego nie przetrwa. To prosta matematyka. Tym bardziej,  że możliwości finansowania bieżącej działalności skończyły się po pierwszym lockdownie. Mówiąc wprost, nie ma czym zabezpieczyć ewentualnych  kolejnych kredytów. Sytuacja jest skrajnie trudna.

Czy to jest moment, w którym na rynku pojawią się zewnętrzni inwestorzy chcący przejąć firmy borykające się z problemami finansowymi?

 Odpowiem z punktu widzenia inwestora, którym jestem od wielu lat: nie jest to czas na inwestycje w tej branży.  Niestety wiele znanych i lubianych przez Polaków marek  po prostu zniknie z rynku, a w galeriach pojawią się pustostany, które trudno będzie zapełnić. O takiej perspektywie mówimy. Dlatego ponowne otwarcie wszystkich sklepów w galeriach wraz z końcem listopada to dla wielu graczy być albo nie być. 

Rozmawiał: Łukasz Izakowski