[WYWIAD] Polski operator gastronomiczny w 2019 roku zadebiutuje w kolejnych krajach CEE

– Jestem przekonany, że w ciągu roku obecna liczba punktów sprzedaży za granicą podwoi się lub nawet zmultiplikuje. Patrząc na sukces jaki odnieśliśmy na rodzimym rynku, nie mamy wątpliwości, że nowe punkty pojawią się w kolejnych zakątkach świata – mówi w wywiadzie dla Retailnet.pl Michał Marciniak, odpowiedzialny za rozwój sieci międzynarodowej w firmie Sweet Gallery s.c.

Sweet Gallery jest właścicielem trzech konceptów franczyzowych: Lodolandia, Kołacz na Okrągło i Bafra Kebab, które za granicą funkcjonują pod międzynarodowymi markami Ice and Roll i Cake and Roll.

Retailnet.pl: – Kiedy rozpoczęliście ekspansję za granicą?

Michał Marciniak: – Ekspansję zagraniczną zaczęliśmy w 2016 roku od Słowacji. Wchodząc na tamtejszy rynek uruchomiliśmy program pilotażowy, który pozwolił nam poznać rynek, potrzeby i oczekiwania lokalnych konsumentów. Wybraliśmy Słowację, ponieważ jest krajem o podobnych do Polski uwarunkowaniach, sile nabywczej, zbliżonej kulturze i tradycjach. Mamy tu już kilkanaście punktów franczyzowych (w sąsiedztwie sklepów Kaufland), które prowadzone są przez naszych rodaków.

Po pierwszym punkcie na Słowacji przyszła kolej na punkt pilotażowy w Niemczech, kraju o ogromnym potencjale, z którym wiążemy duże nadzieje. Naszą sieć staramy się rozwijać naturalnie, tak jak zaczęliśmy w Polsce. Na rodzimym rynku pierwszym rozwijanym konceptem była Lodolandia, dlatego właśnie od niej zaczęliśmy ekspansję zagraniczną. Nasza propozycja spotkała się z pozytywnym odbiorem i już teraz możemy pochwalić się liczbą około 30 punktów operujących na rynkach zagranicznych. Połowa z tych punktów to “lodo-kołacze”, czyli nasze całoroczne koncepty. W okresie wiosenno-letnim sprzedawane są tam lody, a w jesienno-zimowym – kołacze. Całorocznych punktów kołaczowych za granicą mamy na chwilę obecną 6.

Na których rynkach jesteście jeszcze obecni?

– Poza wspomnianymi Słowacją i Niemcami, obecni jesteśmy także na rynku brytyjskim.

Na Słowacji nasze placówki franczyzowe zarządzane są przez franczyzobiorców z południa Polski. Wchodząc na rynek niemiecki postawiliśmy jednak na Master Franczyzę. Nasz koncept biznesowy rozwija więc Master – osoba, która doskonale zna tamtejszy rynek, oczekiwania i potrzeby klientów. Jest odpowiedzialna za dystrybucję i sprzedaż na rynku niemieckim. Taką samą strukturę planujemy też wprowadzić na Słowacji. Obecnie jesteśmy na etapie dopracowywania umowy masterowej.

Po pilotażach w Niemczech i Słowacji, otworzyliśmy pierwsze punkty w Wielkiej Brytanii. Obecnie działają tam cztery placówki – jedna w Manchesterze, dwie w Liverpoolu i jedna w Londynie. Brytyjski rynek okazał się być jednym z lepszych pod względem rentowności dla naszego modelu biznesowego. Dlatego planujemy tam dalszą, dynamiczną ekspansję zarówno bezpośrednią jak i poprzez stopniowe budowanie struktury Master Franczyzobiorcy.

Jakie kraje są w zasięgu Waszego zainteresowania?

– W 2019 roku planujemy zwiększyć zasięg naszej sieci o Czechy, Rumunię, Litwę i Chorwację. Naszymi konceptami zainteresowały się już nawet osoby z Australii, Bahrajnu czy Iranu. Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi Masterami, którzy będą prowadzić te rynki.  Ale takich decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień. Potrzebujemy czasu, by powierzyć nasze know-how odpowiedniej osobie. Będę zadowolony jeśli przy kolejnej rozmowie powiem, że na wymienionych przeze mnie rynkach mamy już kilkanaście punktów franczyzowych.

Potencjał jest duży?

– Eksplozja sukcesu jest realna. Jestem przekonany, że w ciągu roku obecna liczba punktów sprzedaży za granicą podwoi się lub nawet zmultiplikuje. Patrząc na sukces jaki odnieśliśmy na rodzimym rynku, nie mamy wątpliwości, że nowe punkty będą pojawiały się w kolejnych zakątkach świata.

Na nowe rynki, tak samo jak w Polsce, wchodzimy z atrakcyjnym jakościowo, cenowo i wizualnie produktem. Nasze punkty gastronomiczne są nowoczesne, estetyczne, schludne, dobrze wykonane. Wyróżniamy się na tle konkurencji. Takie punkty przyciągają klientów, zatrzymują ich na dłużej. Zyskują właściciele obiektów, przy których one się pojawiają. Osobiście byłem świadkiem jak dyrektor niemieckiego centrum handlowego Globus, pod którym stoi punkt Ice and Roll,  powiedział, że tak dopracowanego konceptu street foodowego jeszcze nie widział. Podobnie w Wielkiej Brytanii spotykamy się ze świetnym odbiorem. Nasza oferta dla klientów jak i franczyzobiorców jest, można powiedzieć – uszyta na miarę. Należy podkreślić, że naszą ofertę cechuje bardzo dobry stosunek ceny do jakości. To podstawowe narzędzie w walce o rynek.

Jakieś przeszkody na pewno się pojawiają. Jakie są największe bariery związane z zagraniczną ekspansją?

– Rozwijając sieć sprzedaży za granicą trzeba stawić czoła np. problemom logistycznym. Odległość i wymagany czas na dojazd utrudniają obsługę biznesu daleko od centrali w Polsce. Przekłada się to na tempo reakcji i działanie w ramach serwisu, dostaw czy wsparcia administracyjnego. Ponadto, konieczne jest dostosowanie się do lokalnych przepisów i wymagań, które niekiedy są nietypowe w porównaniu do reszty Europy. W przypadku rynków wschodnich bariery mają podłoże polityczne. Oczywiście, podbijając nowe rynku najtrudniej jest zacząć. Z doświadczenia wiemy jednak, że kiedy pokona się pierwsze napotkane bariery, dalszy rozwój nie sprawia już problemów większych niż te spotykane w Polsce. Od kilku lat z sukcesem budujemy siatkę sprzedaży za granicą. Wiemy, czego szukać, na co zwracać uwagę i o co pytać. Obecnie na rynkach, na których jesteśmy już aktywni mamy dobrze poukładane kwestie logistyczne i administracyjne. Spotykamy się z pozytywnym odzewem ze strony klientów, którzy doceniają nie tylko walory estetyczne naszych przyczep gastronomicznych, ale przede wszystkim walory smakowe oferowanych przez nas produktów.

Rozmawiała Ewelina Nawrot

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codziennie nowe informacje dla profesjonalistów rynku centrów handlowych.

Newsletter
SCF News | Retailnet.pl