PARTNERZY PORTALU

Dark kitchens – przyszłość branży gastronomicznej

Eksperci branży gastronomicznej twierdzą, że dark kitchens to przyszłość rynku. Ten nowy trend w gastronomii wyróżnia m.in. duża, nowoczesna kuchnia na obrzeżach miasta, niskie koszty, zróżnicowana oferta, zamówienia online i dowozy.

Pandemia, a co za tym idzie, kwarantanna i lockdown zdynamizowały rozwój rynku delivery. Wszystkie firmy, które do tej pory nie realizowały dowozów, już to robią. Dla wielu niestety okazało się za późno. Największa kreatywność rodzi się w obszarze cyfrowego marketingu. Powstają zaawansowane narzędzia wspomagające sprzedaż przez internet, czyli aplikacje online, karty lojalnościowe, kioski dotykowe. Mówi się też o dark kitchens, trendzie opartym wyłącznie na dowozach.

Co to jest dark kitchens

Dark kitchens polega przede wszystkim na tym, że pod jednym adresem (i geograficznym i internetowym) mieści się kilka marek albo serwowane są bardzo różnorodne potrawy. Biznesem zarządzają albo dystrybutorzy żywności, tacy jak np. Uber Eats czy Delivero, albo spółki samych restauratorów, decydujących się zorganizować wspólną kuchnię. W dark kitchens można za pośrednictwem aplikacji lub strony www zamówić wiele różnych dań. Przedsiębiorców przekonują natomiast niskie koszty utrzymania lokalu. Wszystkie dania wychodzą z jednej centralnej kuchni. Nie ma potrzeby inwestowania w salę konsumpcyjną ani obsługę kelnerską. Kuchnia nie musi być ulokowana w centrum miasta. Na jej urządzenie wykorzystuje się mniej atrakcyjne i tańsze pomieszczenia, często w przemysłowych dzielnicach. Warunek, by był do nich dobry dojazd.

CBRE: rynek multikuchni w 2020 roku w Europie wzrośnie o 85 proc.

Nurt dark kitchens funkcjonuje wprawdzie na świecie od kilku lat, ale dopiero teraz, za sprawą pandemicznych ograniczeń, zaczął się gwałtownie rozwijać. Eksperci mówią, że to przeszłość gastronomii. Podpierają się danymi z zagranicy. Renata Kamińska z CBRE prognozuje, że w 2020 roku rynek multikuchni w Europie wzrośnie o 85 proc. w stosunku do ubiegłego i wart będzie ponad 400 mln dolarów. W Polsce są już prowadzone pierwsze eksperymenty, na razie ma małą skalę, ale wielu gigantów szykuje się do uruchomienia dark kitchens. Niekoniecznie nawet pod swoim logo. Mają przewagę, ponieważ dysponują globalnymi statystykami, bardzo zróżnicowaną ofertą i technologią. Mają też dopracowane procesy dystrybucji i sprzedaży.

– Dark kitchens to oczywiście reakcja rynku na to, jak przeformatował gastronomię covid – mówi Mariusz Olechno, współwłaściciel ogólnopolskiej sieci Koku Sushi. – Chodzi głównie o bardzo duże ograniczenie wydatków. Sala konsumpcyjna zawsze je generuje. W przypadku dark kitchens odpadają wydatki na klimatyczny wystrój, świece, kwiaty, dopracowane graficznie i wydrukowane menu. Nie przebiera się kelnerek w ludowe stroje itd. Wystarczy duża kuchnia w niekoniecznie prestiżowej lokalizacji, telefon, dobry marketing w internecie, aplikacja i jedzenie trafia do zamawiającego.

Sieć Koku Sushi tworzy ponad 30 lokali w całym kraju. Ma ona więc porównanie i dostrzega, że multikuchnie sprawdzą się raczej w dużych miastach. W Warszawie nie tak chętnie chodzi się teraz do lokali niż w mniejszych miejscowościach, gdzie wydaje się, że zagrożenie jest minimalne. Mimo przejścia w wielu firmach na pracę zdalną, tempo życia w metropoliach nadal jest szybkie. Często wygodniej jest tam zamówić coś na wynos niż ugotować samemu, szczególnie że ludzie mieszkający w dużych miastach często dysponują grubszym portfelem. Na pewno jednak i w małych miastach nowe czasy odbiją swoje piętno na przyzwyczajeniach związanych ze stołowaniem się “na mieście”. Nie ma co tego wątpliwości Mariusz Olechno.

– Dlatego jeszcze w maju wprowadziliśmy model franczyzowy Koku Sushi Point. Nie nazwę go dark kitchens, bo oferujemy tylko sushi, ale zasada minimalizowania kontaktu na linii obsługa – klient jest podobna. Do punktu wchodzą – i to pojedynczo – tylko dostawcy, lub klienci odbierający zamówienia, a dania zamawia się najczęściej online lub telefonicznie– wyjaśnia.

Mariusz Olechno przewiduje, że tradycyjne restauracje nie znikną z miejskiego krajobrazu, ale na pewno trochę zmieni się ich funkcja i odbiorcy. Staną się raczej miejscem spotkań niż szybką jadłodajnią. Tym bardziej liczyć się w nich będzie wystrój, profesjonalna obsługa, prezentacja dania.

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn

LET'S TALK RETAIL

Informacje partnerów portalu

Najemcy

gastronomia
29 lokalizacji
Koku Sushi to sieć restauracji serwujących sushi. Sieć jest rozwijana w oparciu o system franczyzowy. 
Baza danych

Firmy

retail agency
CBRE to firma doradcza i inwestycyjna działająca w sektorze nieruchomości komercyjnych. CBRE, z siedzibą główną w Los Angeles, obsługuje inwestorów,…
Baza danych

Najnowsze informacje

Scroll to Top